Alfabet Jacka Danielsa 2018 cz. III

0

Co kilka lat (już od 2008 roku) wpada mi do głowy pomysł napisania tekstu, w którym pod różnymi hasłami podsumowuję mijający właśnie rok. Tym razem ponownie pokuszę się o taką formę opisania ostatnich dwunastu miesięcy. Zapraszam na część trzecią i ostatnią, przed Wami nowy „Alfabet Jacka Danielsa”!

Alfabet Jacka Danielsa 2018 cz. I

Alfabet Jacka Danielsa 2018 cz. II

R

Rado – chyba już na dobre odszedł z pokera. Nie komentuje, nie gra, nie bywa… Ale i tak jest o nim dość głośno, bo niedawno „poszedł w prezesy” i został szefem jednego z największych związków sportowych w Polce – PZSzach! Jak widać radzi więc sobie doskonale również poza pokerowym stołem.

Re-entry – wciąż jest modne, wciąż jest wszędzie i występuje w każdym turnieju, ale ostatnimi czasy zaczęło chyba popadać w pewnego rodzaju niełaskę, bo gracze głośno dopominają się freezoutów. Ma to na celu ograniczenie „władzy” profesjonalistów z pokaźnymi bankrollami nad pokerowym światem turniejowym i ja się z tym w zupełności zgadzam. Pierwsze kroki w tym kierunku zrobiło niedawno PartyPoker, ale zobaczymy dopiero za jakiś czas, co z tego wyjdzie.

Relacje – zrobiłem ich w tym roku dziewięć i uważam, że to przynajmniej dwa razy za mało. Niestety, powód jest prosty i prozaiczny – nikt za to nie chce płacić, a koszty są jednak spore. Poker roomy organizujące swoje festiwale live mają wyje… tzn. mają relacje w nosie. I choć po każdej relacji nadaję się do kapitalnego remontu, podpieram się nosem, padam na pysk i nie wiem, jak się nazywam ze zmęczenia, to mimo wszystko jest to dla mnie najlepszy moment w mojej dziennikarskiej pracy.

RIO Poker – czy nadciąga nowa siła w światowym pokerze online? Wszystko wskazuje na to, że tak może być! Phil Galfond sroce spod ogona nie wypadł, jadł chleb z każdego pokerowego pieca i wie doskonale, czego oczekują gracze. Pytanie tylko, czy będzie umiał przekuć swoją wiedzę praktyczną w udany biznes, który przyciągnie do niego graczy z całego świata. Ja mu mocno kibicuję, bo monopol (czy w tym przypadku duopol PS&PP) nigdy nie jest dobry dla rynku.

River – o jego możliwościach w piciu alkoholu krążą już prawdziwe legendy, więc powiedzmy sobie wprost – to wszystko czysta prawda. Wypić umie, bez dwóch zdań! Ale nie zapominajmy też o tym, że doskonale radzi sobie w turniejach na niskich stawkach, co udowodnił w tym roku, gdy w krótkim czasie zrobił ponad 1.000$ ze startowych 50$. Mistrz powtarzania „ja wiem, o co chodzi” w co drugim zdaniu.

River

Rosyjski poker – no nie powiem, lubię pograć. Jest to jedna z absolutnie nielicznych gier czysto kasynowych, które mnie kręcą. Powiem wręcz, że przez długi czas było to jedno z moich bardzo dobrych źródeł dochodu. W tym roku grałem już jednak może trzy razy, bo czasu nie mam za wiele na cokolwiek. A i tak przy tych trzech okazjach wychodziłem z kasyna nieźle zarobiony. Do dziś nie mogę przeboleć, że w rozdaniu, w którym dostałem kiedyś royala z ręki nie zagrałem z bonusem, co „kosztowało mnie” jedyne 120.000 złotych…

Rozvadov – odwiedziłem to „europejskie Las Vegas” w tym roku po raz pierwszy od kilku lat i byłem pod ogromnym wrażeniem, jak to wszystko na tej czeskiej wsi rośnie i się rozwija. Mimo wszystko Poker Fever tam „nie pyknął” tak, jak można było się spodziewać i pewnie tam już nie wrócimy. Rozvadov ma wiele zalet (doskonałe kasyno, świetna organizacja, mnóstwo stołów, ładny hotel, dobre jedzenie, fajne spa), ale ma też dwie podstawowe wady – jest cholernie drogi (ceny w hotelach to jakiś kosmos!) i jest o kilkaset kilometrów za daleko od Polski (głównie tej centralnej czy północnej). Dlatego jednak mimo wszystko wolę Ołomuniec.

Ryba – „główna księgowa” Poker Fever. Królowa ticketów. Cesarzowa wejściówek. Mistrzyni koloryzacji swoich włosów, nie może się chyba wciąż zdecydować, czy chce być siwa, ruda czy jeszcze innej barwy. Bohaterka odwiecznego pytania „Gdzie znajdę Rybę?” w Ołomuńcu, bo zazwyczaj jest wszędzie, ale nie tam, gdzie szukają jej akurat gracze. Moja osobista korektorka – wiecznie wynajduje mi literówki w moich relacjach i podsyła je do poprawki.

Ryba

S

Służba Celna – w latach rządów Jacka Kapicy uganiali się za pokerem w podziemiu, teraz latają jak kot z pęcherzem i szukają po Polsce nielegalnych automatów. Mają więc co robić na najbliższych kilka lat. W tym roku zostali dosłownie ośmieszeni przez pokerzystów podczas słynnego już „szkolenia krupierów” w Czechowicach-Dziedzicach. A Kapica i tak się cieszył z tego powodu, jak głupi do sera…

Smart Spin – największa pokerowa stajnia na świecie (chyba się nie mylę, co?), a ostatnio bohaterowie najbardziej rozdmuchanej „afery” ostatnich miesięcy. Dostałem w tym roku milion pytań w stylu „Ale dlaczego nie piszesz o aferze Smart Spinów?” i wciąż niezmiennie odpowiadałem, że napiszę dopiero wtedy, gdy naprawdę będzie to jakiś skandal. Póki co ja takiego nie widzę, a na wyjaśnienie sprawy czekam ze źródła. I jeśli jakiś idiota twierdzi, że mi ktoś płaci za milczenie, to odpowiadam równie mądrze – tak, po prostu Kurza zaproponował mniej…

Social media – w polskim pokerze coraz bardziej zapomniane, coraz bardziej zaniedbywane, coraz mniej uczęszczane. Pisałem na ten temat już wiele razy w ostatnich latach, ale jeśli cokolwiek się zmienia, to tylko na gorsze. Świat pokera aż trzeszczy od postów na Twitterze, Instagramie czy Facebooku, u nas jest bryndza, pustki, hula wiatr i wieje nudą. Jedna z największych słabości polskiego środowiska pokerowego.

Staku – jeden z najbardziej wytrwałych w dążeniu do celu pokerzystów w tym roku. Wymyślił sobie, że musi zdobyć statuetkę za wygranie turnieju w „chińczyka” na Poker Fever Series i tak długo o nią walczył, aż ją zdobył! Możecie w to nie wierzyć, ktoś może uważać, że to jeden z tych mniej ważnych eventów na festiwalu, ale ja na własne oczy widziałem wielką radość Staka, gdy w końcu sięgnął po zwycięstwo. Poza tym Staku doskonale radzi sobie ostatnio przy organizacji turniejów Legalnego Pokera w Krakowie i Katowicach, w czym dzielnie wspiera go Martyna.

Staku z Martyną

Streamy – razem z ekipą PokergroundTV komentowałem w tym roku co się tylko dało komentować, ale problem polega na tym, że daje się zrobić coraz mniej. PokerStars i PartyPoker wprowadziły embargo na streamy ze swoich festiwali, więc ruszać ich postronnym nie wolno. Są na szczęście inne pokerowe imprezy, jak choćby cykl Triton, finały Poker Fever Series czy eventy w King’s Casino i przy nich nadal siadamy chętnie do mikrofonów. Oby nie zabrakło nam pracy w 2019 roku!

Super High Roller – ostatnia nowość w harmonogramie festiwalu Poker Fever Series i od razu bardzo głośna historia zbudowana wokół jego zwycięzcy i stylu, w jakim tego dokonał. Pisałem już o tym w swoim „JD Express”, tam możecie zajrzeć i sprawdzić, o co chodzi. Idea turnieju z dużym wpisowym się sprawdziła, ale przy następnej okazji nastąpią w nim zmiany na lepsze, bo turniej potrwa dłużej (dwa dni) i będzie jeszcze lepszą okazją do rywalizacji z najlepszymi zawodnikami cyklu Poker Fever.

T

Totalizator Sportowy – państwowy monopolista nie zaskoczył nas żadną miłą niespodzianką i otworzył swoje kasyno internetowe bez pokera. Ale tego się należało spodziewać i takie informacje miałem już na kilka miesięcy wstecz prosto ze źródła. Zapisy w ustawie hazardowej wciąż nie pozwalają na żadne normalne ruchy przy pokerze w tym kraju, również wówczas, gdy jest się monopolistą i wykonawcą postanowień ustawy. Może kiedyś…

Trzaska Aneta – w moim prywatnym rankingu największa bohaterka tego roku. Dokonała czegoś, za co pewnie nie wzięłaby się zdecydowana większość polskich pokerzystów – przejechała samotnie rowerem kilkanaście tysięcy kilometrów z Tajlandii do Polski, zbierając przy okazji pieniądze na cele charytatywne. Okupiła to bólem, cierpieniem, zmęczeniem, ale dokonała tego w nieprawdopodobnym stylu. I jeszcze po drodze pograła w pokera!

Aneta Trzaska

Tsoukernik Leon – stworzył swoje pokerowe królestwo pośrodku niczego, co okazało się strzałem w dziesiątkę, niczym zbudowanie Las Vegas pośrodku pustyni. W swoim kasynie gości wszystkie największe gwiazdy światowego pokera i największe pokerowe festiwale, z WSOP Europe włącznie. Jest niewątpliwie jedną z najważniejszych osobistości świata pokera. I naprawdę można by było o nim mówić w samych superlatywach, gdyby nie te głośne skandale z pożyczaniem i nie oddawaniem kasy od przeciwników przy stołach. Co prawda jeden z nich wydaje się być finalnie załatwiony (ten z Mattem Kirkiem), ale o wyjaśnieniu sprawy z Eltonem Tsangiem nadal cisza…

Leon Tsoukernik

Twitter – strasznie mnie dziwi niechęć polskiego środowiska pokerowego do tej platformy. Cały „cywilizowany” świat związany z pokerem obecny jest na Twitterze, ale polscy gracze jakby tego w ogóle nie dostrzegali. Ja osobiście bardzo Twittera lubię, staram się być na nim obecny (napisałem już prawie 5k tweetów). Jestem też bardzo zadowolony z faktu, że obserwuje mnie już ponad 1,5k osób, nie tylko tych zainteresowanych pokerem.

U

Urbanowicz Dima – najbardziej zdeterminowany polski pokerzysta. Chce jako pierwszy zdobyć bransoletkę WSOP i jest coraz bliżej wykonania tego zadania. W tym roku przygotował się do WSOP doskonale i prawie tego dokonał. Miał dwa stoły finałowe, raz grał już w heads upie… Jestem praktycznie przekonany, że Dima tego dokona, tym bardziej, że jest graczem wszechstronnym i zajął się grą w niszówkach z mniejszymi fieldami. Bardzo mocno mu kibicuję!

Dima Urbanowicz

Ustawa hazardowa – cisza w temacie jakichkolwiek zmian z pewnością martwi całe nasze środowisko. Sprawa bukmacherki załatwiona, automaty pozamiatane, tematy kasynowe również, a pokera jak nikt nie dotknął, tak nadal nie dotyka. Cały świat się rozwija, a my wciąż jesteśmy w czarnej dupie. Co najgorsze – mam podejrzenie, że w 2019 roku znowu nikt się tym nie będzie chciał zająć, bo zbliżają się kolejne wybory, a to nigdy nie jest dobry termin na branie się za takie sprawy. Szansą dla nas jest jedynie zmiana warty w polskim Sejmie, choć i tak gwarancji żadnych nie ma…

W

Wiśniewski Michał – ostatnio obudził się z pokerowego letargu i ponownie zrobiło się o nim dość głośno w środowisku. Był na Battle of Malta, reaktywował swój „Blef Wiśniewskiego” i… był bohaterem afery z Pudelkiem w roli głównej! I to właśnie przez swoje zamiłowanie do pokera! Można sobie mówić o Michale co się chce, ale jest jednym z najgorętszych orędowników zmian w polskim pokerze i mocno wierzę w to, że kiedyś te jego starania przyniosą efekt w postaci zmian w polskim prawie hazardowym.

Michał Wiśniewski

WSOP – mój ulubiony festiwal pokerowy. Bardzo ubolewam nad faktem, że tak mało osób w Polsce interesuje się co roku wydarzeniami w Las Vegas, bo to naprawdę jest najważniejsza impreza roku w światowym pokerze i nie ma żadnej innej, która choćby zbliżyła się swoim kalibrem do WSOP.  Co roku czekam na polski sukces na tej imprezie i dzień, w którym on w końcu nastąpi będzie chyba jednym z najpiękniejszych w moim życiu. A nastąpi na pewno!

Wydawnictwo Playerjedyne wydawnictwo w Polsce, które oferuje pokerowe książki wydawane w naszym języku. Coraz lepsze tytuły, coraz lepsi autorzy, bogate plany na przyszłość. Tym bardziej mocno się dziwię, że nie każdy pokerzysta w tym kraju jest choćby zainteresowany możliwością podnoszenia swoich pokerowych umiejętności przy pomocy lektur od Playera. Często słyszę głosy, że pokerowe książki nic nie dają, co jest tak kosmiczną bzdurą, że nie mieści mi się to nawet w głowie, że można tak myśleć.

Wyrębski Wojciech – był chyba największą niespodzianką tego mijającego roku. Mało brakowało, a zostawiłby w pobitym polu wszystkie największe gwiazdy polskiego pokera i jako pierwszy zdobył bransoletkę podczas WSOP Europe w Rozvadovie. Ostatecznie się to nie udało, ale i tak jest dopiero trzecim polskim pokerzystą (po Grzesiu Grochulskim i Dimie Urbanowiczu), który walczył w heads upie na World Series of Poker. Swoje miejsce w historii polskiego pokera już sobie więc zapewnił.

Wojtek Wyrębski

Wyrzyk – a w zasadzie powinienem napisać „Pan Wyrzyk z Polski”. Bohater marcowego festiwalu Poker Fever Series. Najpierw uległ dopiero w heads upie w turnieju Poker Fever Cup, a następnego dnia, grając z najpóźniejszego możliwego late rega, wygrał w cuglach High Rollera. Pokerzysta ze wzrokiem zabijającym muchy w locie. Samymi oczami powoduje nerwową biegunkę u rywali przy stole. Będzie o nim jeszcze bardzo głośno, wspomnicie moje słowa.

Wyrzyk

Z

Zajmovic Ema – pokerzystka, która była o krok od przejścia do historii cyklu World Poker Tour i pokera w ogóle. Jako pierwsza kobieta wygrała turniej WPT (Montreal, marzec 2017), a w listopadzie było dosłownie o krok od powtórzenia tego wyniku. Na przeszkodzie stanął jej jednak nieprawdopodobny call Patricka Serdy, który sprawił, że jej plany legły w gruzy. Ale wewnętrzny głos mówi mi, że na tym się nie skończy i Ema sięgnie jeszcze po drugi tytuł WPT!

Zakroplony – jedna z głównych postaci każdego festiwalu Poker Fever. Nie da się go nie zauważyć, nie da się obok niego przejść obojętnie. Jednych bawi, innych wkurza, jednym oddaje żetony, innym zabiera. Najlepszy dowód na to, że hasło „Nights of poker, nights of fun” idealnie pasuje do imprez spod znaku Poker Fever, bo Zakroplony bawi się przy pokerze doskonale. Na swój (nadany mu kiedyś podczas relacji przeze mnie) przydomek pracuje bardzo wytrwale, bo po prostu nie lubi grać na trzeźwo i tyle. Bardzo sympatyczny, wiecznie uśmiechnięty chłop. Mamy z niego mnóstwo pociechy na relacjach, bo napędza akcję na stołach, jak nikt inny.

Zetzsche Christian – pewnie nazwisko tego kolesia niewiele Wam mówi, że jest to gość, któremu zazdroszczę, jak nikomu innemu na świecie. Christian jest reporterem Pokernews i jeździ na wszystkie największe imprezy pokerowe na świecie, robiąc z nich relacje. Jest obecny na WSOP, jest na każdym EPT, na każdym PartyPoker Live, jest wszędzie, gdzie dzieje się coś ciekawego w pokerze. Poznałem go w tym roku w Barcelonie i jest naprawdę wybitnym specjalistą i profesjonalistą w dziedzinie pokerowego dziennikarstwa.

Christian Zetzsche

Ż

Żona – moja najlepsza przyjaciółka, moja największa życiowa podpora. Jesteśmy z Gosią już ponad 26 lat po ślubie i każdy kolejny wspólnie spędzony rok daje nam coraz więcej satysfakcji z bycia razem. Uwielbiamy ze sobą spędzać czas, choć mamy go dla siebie naprawdę mało. Mamy wspólne plany i marzenia na przyszłość, które staramy się razem realizować. Choć w pokera nie gra i go nie rozumie, to wspiera mnie w mojej pracy na każdym kroku. Życzę każdemu tak udanego małżeństwa, jak nasze.

Żukowicz Monika – można chyba śmiało powiedzieć, że to najlepsza polska pokerzystka. Ten rok należał do niej – została przyjęta do Teamu Online PartyPoker, osiągała doskonałe rezultaty online, zagrała na WSOP i kilku dużych eventach live. Teraz chyba czas na jakiś duży wynik na jednym z tych pokerowych festiwali, na które jeździ. Jedna z tych nielicznych, która nie boi się social mediów i jest na nich obecna i widoczna.

HeyMonia - team Twitch PartyPoker

10 albumów, za które kocham muzykę cz. II

Baner revolut

Redaktor naczelny Pokertexas.net, dinozaur polskiego pokera, fan trash talkingu i 53 w drzewkach