Ryan Riess – Pięć lat temu na pewno nie byłem najlepszy na świecie

0
293
Ryan Riess

W 2013 roku zaszokował wszystkich. Dzisiaj Ryan Riess, mistrz Main Eventu World Series of Poker radzi sobie doskonale także w turniejach wysokich stawek. Mówi, że jednym z kolejnych celów będzie potrójna pokerowa korona!

Po prostu myślę, że jestem najlepszym graczem na świecie – takie słowa wypowiedział pięć lat temu przed kamerami ESPN Ryan Riess. Pokerzysta zaledwie chwilę wcześniej wygrał rywalizację z Jayem Farberem i został mistrzem Main Eventu.

Słowa Riessa odbiły się głośnym echem w świecie pokera. Na pokerzystę spadły gromy i dzisiaj przyznaje, że mógł nieco się powstrzymać. Mocno jednak wtedy wierzył w swoje umiejętności.

Mogłem być nieco mniej bezpośredni, ale naprawdę uważam, że musisz wierzyć w to, że możesz to zrobić. Na pewno nie byłem najlepszym graczem na świecie i miałem najmniej doświadczenia pośród finalistów. Wierzyłem jednak naprawdę, że wygram. Czułem, że to ważne. Nikt nie będzie wierzył w ciebie, jeżeli ty sam nie będziesz miał wiary we własne możliwości. Czasem możesz brzmieć jak szaleniec, ale musisz tę wiarę jednak mieć.

Pokerzysta pochodzący z Michigan nie może uwierzyć, że od jego sukcesu minęło już pięć lat. Odbył dość szaloną podróż. Od czasu swojej wygranej cashował na kwotę ponad 3.000.000$!

Wszystko zaczęło się w turniejem WSOP-C

Wstępem do kariery Riessa był sukces, który osiągnął w październiku 2012 roku. Grał wtedy we WSOP Circuit w Hammond, w stanie Indiana. Postanowił pojechać na Main Event, który zakończył na drugim miejscu. Wygrał 239.000$. Sukces zaprowadził go do WSOP National Championship, a później do finału Main Eventu.

Studiowałem na Michigan State University i byłem krupierem, aby zarobić trochę pieniędzy i grać lepiej. Podczas jednego z weekendów pojechałem ze znajomymi do Hammond i zająłem drugie miejsce w Main Evencie. Dzięki temu zyskałem kapitał na grę zawodową – reszta to historia – wspomina.

Po swoim sukcesie w Main Evencie, Amerykanin musiał przyzwyczaić się do tego, że jest mistrzem. W jego życiu sporo miało się zmienić. Pokerzysta przyznaje jednak, że podczas podróży po całym świecie, czas spędzał głównie na zabawie. Nie musiał za wszelką cenę walczyć o wielkie wygrane. W efekcie jednak jego gra sporo ucierpiała.

Riess przyznaje też, że grając turnieje na całym świecie, zauważył, iż rywale traktują go nieco inaczej. Ciężko było mu się dostosować do niecodziennych zagrań rywali – myślał, że każdy chce go wyprowadzić w pole.

Zdecydowanie popełniłem masę błędów, bo poker stał się dla mnie na kilka lat swoistą zgadywanką. Wszyscy grali przeciwko mnie inaczej, bo byłem mistrzem. Każdy coś chciał osiągnąć – pokazać blef albo sprezentować mi badbeata. Zacząłem się levelować i myślałem, że każdy chce mnie wyblefować, ale tak nie było. Sprawiło to, że gra była trudniejsza i bardzo frustrująca.

Nauka z najlepszymi

Problem z grą sprawił, że 2014 rok był najgorszym w karierze pokerzysty. Wygrał tylko niecałe 60.000$. Wiedział, że musi zacząć ciężką pracę nad swoją grą. W ciągu kolejnych lat zaczął grać w Kanadzie. Rozmawiał też często z przyjaciółmi, dzięki którym poprawił umiejętności.

Mieszkałem w Michighan, a więc w każdą niedzielę wybierałem się do Kanady, aby grać w sieci. Latałem zawsze na turnieje SCOOP oraz WCOOP i wynajmowałem z przyjaciółmi mieszkanie. Byłem tam między innymi z Anthonym Zinno, Chancem Kornuthem, Aleksem Foxenem, Kristen Bicknell i Samem Panziką. Zostawaliśmy tam i grindowaliśmy całymi dniami. Oglądanie tych graczy w codziennej akcji i rozmawianie z nimi naprawdę rozpaliło we mnie chęć przeniesienia gry na wyższy poziom.

Widząc, że znajomi radzą sobie bardzo dobrze, też chciał osiągać sukcesy. Miał więc znowu wielką motywację do gry i cięższej pracy. W 2015 i 2016 roku pracując nad grą cashował po około ćwierć miliona dolarów. Miejsce rozrywki zajęła gra w pokera nw wysokim poziomie. Porzucił imprezy, wycieczki i zwiedzanie – chciał grać i wygrywać.

W jego turniejowym harmonogramie z czasem pojawiły się High Rollery. Dwa razy cashował je podczas EPT Dublin. Osiągnął także niezłe, 271. miejsce w Main Evencie w 2016 roku.

High Rollery spodobały mu się tak bardzo, że zaczął w nich grać jeszcze częściej. Oczywiście poziom gry jest tam wyższy, ale Ryan mówi, że lubi wyzwania.

W tych turniejach High Roller, jak zerkniesz czasem na zarobki graczy, to mam ich najmniej z całego stołu. Kiedy jednak gram takie turnieje, relaksuję się i chcę pokazać najlepszego pokera. Uwielbiam te turnieje, bo każdy chce grać najlepiej. Nikt nie dba o to, z kim akurat rywalizuje. W turniejach z niskim wpisowym ludzie chcą robić jakieś fancy zagrania, aby do domu zabrać historyjkę do opowiedzenia.

Amerykanin przyznaje, że w zasadzie wszyscy w takich turniejach zachowują się bardzo przyjaźnie. Z każdym rywalem da się nawiązać kontakt. To mała grupa graczy, w której z czasem każdego się dobrze poznaje.

Ryan Riess WSOP
Ryan Riess (fot. PokerNews.com)

Udany 2017 rok

Tak jak WSOPC stanowiło preludium do jego sukcesu w Main Evencie, tak dobre wyniki w High Rollerach i ciężka nauka, doprowadziły do doskonałych wyników w 2017 roku. Pokerzysta wygrał w kwietniu turniej WPT Seminole Hard Rock i 716.088$. W ciągu kolejnych ośmiu miesięcy zaliczył kilka doskonałych wyników. Wygrał event za 10.000€ na EPT Barcelona. Cashował dwa razy w turniejach za 25.000$. Podczas 10.000 WSOP HU Championship zajął trzecie miejsce. Rok zakończył mając 1.800.000$ w cashach!

Podczas tegorocznego World Series of Poker pokerzysta walczył o swoją drugą bransoletkę. Rok temu był blisko tego celu. Ma też jednak inny. Aktualnie tylko ośmiu pokerzystów ma potrójną pokerową koronę – tytuły WSOP, EPT i WPT. Riessowi brakuje tylko tytułu EPT, aby dołączyć do tego grona.

To kolejny cel na moim radarze. Gram sporo eventów EPT i je lubię. W głównym turnieju jeszcze nie byłem aż tak blisko, ale zdecydowanie chcę wziąć tytuł i zostać właścicielem potrójnej korony.

Amerykanin wdzięczny jest, za tę podróż, w którą wzięła go poker. Nie ma znaczenia, czy kolejne zwycięstwo przyjdzie wkrótce, czy trzeba będzie je wygrindować w pocie czoła – czuje się po prostu dobrze.

Fajnie jest teraz spojrzeć na te ostatnie pięć lat, bo czuję, że przeszedłem długą drogę. Chociaż gra stała się na jakiś czas frustrująca, naprawdę udało mi się ją odkryć na nowo i zakochać w niej – nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału w mojej pokerowej karierze.

Pokerowa matematyka stojąca za odmianą Short Deck Holdem

    O pokerze pisze od kilku lat - głównie na PokerTexas. Fan czterech kart, tłumacz hazardowy, obserwator e-sportu i sceny Hearthstone'a.