Linia najmniejszego oporu w turniejach MTT

0

Dobre ręce to nie jedyny sposób na zdobywanie żetonów w turniejach MTT. Carlos Welch sugeruje szukanie ich w miejscach, gdzie opór rywali jest najmniejszy.

Zaledwie 5% wszystkich rąk w pokerze to te, które na flopie będą najlepsze. Zakres takich rąk to głównie Ax.

Może jest jeszcze kolejne 5%, z którymi jesteście faworytami na flopach i nie ma znaczenia, czy rywal sprawdzi c-beta. To głównie ręce broadway, suited, które trafiają dobre pary, a także część dużych drawów.

Oznacza to, że z chęcią kontynuujemy z około 10% rąk na flopie. Pozostałe 90% to ręce, z którymi chcielibyśmy zobaczyć folda u rywala. Szczególnie w późnych fazach turniejów, kiedy każda pula oznacza sporo żetonów w Waszym stacku.

Zmuszenie rywali do spasowania w turniejach niskich stawek nie jest takie proste – rywale robią sporo błędów sprawdzając. Dobra wiadomość jest jednak taka, że zwykle kiepskie calle oponentów w początkowej fazie rozdania, przenoszą się na słabe foldy w dalszej części.

Niektórzy z rywali będą sprawdzali big blinda z szerokim zakresem i spasują na flopie, kiedy go nie trafią. Inni będą sprawdzali do rivera ze słabymi układami i spasują tylko na jedno zagranie – Waszego all-ina.

Gra przeciwko tej drugiej grupie rywali jest ciężka, bo musicie zaryzykować całego stacka, aby wyrzucić ich z rozdania. To problem, kiedy w późnej fazie turnieju macie mało żetonów. Dlatego lepiej jest celować w graczy, których wyrzucić można z rozdania mniejszą liczbą żetonów. Podążanie tą „linią najmniejszego oporu oznacza” oznacza koncentrowanie się na trzech typach rywali.

żetony MTT

Gracze, którzy nie potrafią bronić big blinda

Słabi rywale to doskonałe cele, kiedy chcemy ukraść pulę. Niektórzy pasują za dużo rąk nawet na minimalny raise. Inni nauczyli się, że nie należy pasować ze względu na pot oddsy, ale callują bez jakiegoś planu. Wielu z nich powtarza ten błąd na flopie, co powoduje, że popadają w jeszcze większe kłopoty na turnie.

To powoduje, że podatni są na barelle i pasują, ale trzeba tutaj dobrze wybierać spoty. Rywale są ogólnie dość pasywni po flopie, co powoduje, że tracą w tej szerokiej obronie jeszcze więcej niż straciliby grając zbyt tight.

Jeżeli traficie na tego spota, to świetnie. Rywale niskiech stawek są jednak znani z notorycznego psucia tego planu, bo callują tworząc kilkuosobowe pule. Pewnie, ich szerokie zakresy można explotiować, ale ciężko jest wyrzucić z rozdania trzy lub cztery osoby. W takiej sytuacji szukamy kolejnego słabego punktu.

Gracze, którzy nie potrafią bronić się przed c-betami

Ten punkt świetne sprawdza się, kiedy następuje sytuacja odwrotna od podanej wyżej. Welch wspomina, że pamięta spota, w którym bronił big blinda przed rywalem, który otwierał z szerokim zakresem.

W turniejach niskich stawek tacy rywale nie mają z reguły solidnych strategii c-betowania. Wiedzą, że powinni raisować dość szeroko z ostatniej pozycji, a następnie c-betować. Robią to jednak za często. To powoduje, że podatni są na check-raise na flopach, które lepiej trafiają w zakres gracza na big blindzie.

Oczywiście takie sytuacje mogą być dość kosztowne w dużych pulach wielosoobowych. Nasze przebicia będą jednak dostosowane do wielkości puli. Gdy w puli jest kolejny gracz, istnieje większa szansa na to, że sprawdzi check-raise. W takiej sytuacji przechodzimy do kolejnego punktu i szukamy łatwiejszych żetonów.

Gracze, którzy nie potrafią dobrze bronić się przed 3-betami

Jeżeli gracie turnieje niskich stawek to zapewne zauważyliście, że dwie pierwsze rady mają mniej sensu, bo „blokują je” gracze, którzy sprawdzają podbicia – tworzą się wieloosobowe pule. Najlepszym sposobem, aby z tym walczyć, jest 3-betowanie rywali, którzy otwierają luźno, aby wyrzucić z puli graczy za nami.

To świetna strategia przeciwko graczom, którzy pasują na 3-bety. Może być jednak nieco droga przeciwko tym, którzy sprawdzają je zbyt często. Wielu rekreacyjnych graczy chce za wszelką cenę oglądać flopy, a więc to dzieje się zdecydowanie zbyt często. Z tego powodu stosuję to tylko, jeżeli stacki są odpowiednio głębokie i mogę wypalić c-beta i barella na turnie bez commitowania się.

Na co zwrócić uwagę

Głównym założeniem tego podejścia jest szukanie spotów, w których nie macie konkretnej ręki, ale staracie się wygrać mniejsze pule w starciu z jak najmniejszą liczbą rywali.

Najlepszą opcją jest min-raise i wzięcie puli przed flopem. Welch pisze, że to jednak nigdy nie działało w jego grach, a więc zaczął używać większego sizingu. To znacznie zmniejszyło liczbę rozdań, w których był sprawdzany lub 3-betowany.

Kolejną doskonałą opcją jest sprawdzenie przez big blinda i wyrzucenie go z rozdania na flopie lub turnie. Welch uwielbia triple-barrel bluf shove, ale wykonanie takiego zagrania wymaga odpowiedniego spota. Zwykle w gracze pasują znacznie wcześniej.

Mając jednak na uwadze te porady, czasem zdarzy się Wam trafić na stół, gdzie nie da się zmusić rywali do spasowania. Trzeba zaryzykować wszystkie żetony. Czasem rozwiązaniem jest triple-barrel bluff shove, 3-bet all-in lub open shove. Wszystkie te zagrania potrafią być opłacalne.

Zwiększacie swoje szanse zagrywając te all-iny z późnych pozycji, dzięki czemu trzeba zmusić do spasowania tylko kilku rywali. Upewniacie się też, że macie dość fold equity. Poza tym nie możecie już więcej kontrolować, bo zagraliście all-ina.

To właśnie prowadzi Welcha do ostatniej ogólnej uwagi. Z tego powodu, że nie macie kontroli nad rozdaniem, zagranie all-ina powinno być ostatecznym rozwiązaniem. Z jego doświadczenia wynika, że w turniejach niskich stawek są lepsze opcje, które znaleźć trzeba zanim znajdziecie się na shorcie. Kiedy już jedynym rozwiązaniem jest all-in – należy go zagrać.

Gdy zagranie all-ina jest tylko odrobinę opłacalne, ale wiecie, że na stole znajdziecie inne spoty na zdobycie żetonów, trzeba iść po linii najmniejszego oporu. Nie gracie tylko na gracza, ale na cały stół. Atakujcie jego najsłabsze punkty.

Najlepsze porady, jakie Liv Boeree ma dla początkujących graczy live cz. II