Kontrowersje we WSOP – czy można wyblindować rywala?

0

Prestiżowy turniej heads-up NL Holdem w ramach WSOP nie obył się bez kontrowersji. Za swoje zachowanie bardzo mocno skrytykowany został Erik Seidel, który zabrał sporą część stacka Maxa Kruse.

Wczoraj pisaliśmy o turnieju heads-up w ramach World Series of Poker Online. Event mistrzowski miał wpisowe 10.000$ i poznaliśmy czwórkę finalistów. Zanim to się jednak stało, miejsce miało wydarzenie, które wywołało spore kontrowersje.

W drugiej rundzie turnieju w jednym z meczów zmierzyli się Erik Seidel oraz pokerowy amator i piłkarz Max Kruse. Jak zwrócił uwagę na Twitterze Patrick Tardiff (znany jako IrEgption) Seidel dość bezlitośnie wykorzystał to, że Kruse spóźnił się na mecz. W ekspresowym tempie raisował i zabierał kolejne żetony rywalowi.

Turbo raisował buttona przez dwanaście minut zanim zaczęła się przerwa. Ona uratowała Maxa. Stracił gdzieś 45-50% stacka – pisał Tardif.

Ostatecznie Kruse wrócił, ale nie zdołał już odzyskać swoich żetonów. W jednym z rozdań jego 55 było gorsze od 88 Seidela, który przeszedł dalej. Legenda pokera odpadła jednak później przed miejscami płatnymi.

Sytuacja, w której jeden z graczy jest na sit oucie, a drugi zabiera mu żetony, nie jest niczym nowym i zawsze wzbudza dyskusję. Zdecydowana większość osób krytykowała Seidela i sugerowała, że mógł on maksymalnie wykorzystywać swój czas i dopiero zabierać żetony. Mógł sam też przejść na sit outa.

To szalone, że zrobiła to legenda pokera. Czy tankowanie i raisowanie na koniec czasu nie jest standardem? Nie trzeba wymieniać się foldami, ale szybkie zabieranie żetonów rywalowi nie jest fajne – pisał Kevin Martin.

W podobnym tonie wypowiadało się trochę osób. Eric Collier zauważył, że sytuacja jest dość trudna – gracz wszak nie ma obowiązku robienia czegoś konkretnego. Czy ma czekać godzinę? Również pasować? Tardiff zwrócił jednak uwagę, że inny z graczy czekał na rywala. Dodatkowo Seidel grał z amatorem.

Czy to, co robi, jest nielegalne? Nie. To jednak trochę nieładne zachowanie. Conor_1 czekał na swojego rywala dokładnie w tej samej rundzie. Gramy w poker i to ma być sportowe współzawodnictwo. Gra też z amatorem. Nie musi walczyć zaciekle o każdą małą część EV – napisał.

Seidel naprawia błąd

Część osób zwróciła jednak uwagę, że Seidel faktycznie nie miał obowiązku czekania na rywala. Jeden z dyskutujących napisał, że to swoista nauczka i trzeba pojawiać się na czas. W końcu jednak ktoś włączył do samej dyskusji Seidela, który wyjaśnił, że to zachowanie było błędem. W razie całkowitego wyblindowania rywala, chciał zwrócić mu wpisowe.

To był błąd. Nie wiedziałem, kim on był, ale to nie ma znaczenia. Plan był taki, że kiedy wyblinduje go, oddam mu wpisowe i procent z wygranej. To przydarzyło mi się dwa razy live. Pierwszy raz gość czekał w pierwszej rundzie. Drugi raz to półfinał WSOP Europe i tam straciłem większość stacka – napisał.

Seidel dodał jeszcze później, że nie ma pretensji do osób, które zasugerowały, że o ofercie napisał dopiero, kiedy gracze zwrócili mu uwagę. Dyskusja była przydatna.

Ta dyskusja jest ważna, a ja chcę reprezentować najwyższe standardy. Co zrobiliby Ike Haxton, Stephen Chidwick lub Jason Koon? Ten sam poziom chcę reprezentować. Kiedy mi się nie uda, to mamy problem – napisał.

Dan Smith – Im większe pieniądze, tym większy prestiż