Joao Vieira – Jestem jednym z najlepszych graczy na świecie

0
Joao Vieira
foto: Joe Giron

Ciężko jest oszacować, który pokerzysta jest dzisaj najlepszy na świecie. Można jednak wyróżnić grupę, która stanowi turniejową czołówkę. Joao Vieira zdecydowanie jest w pośród takich graczy.

Turniejowe cashe, a dokładnie ich łączna liczba nie jest wyznacznikiem tego, czy jakiś gracz doskonale radzi sobie w pokerze. Znakomicie rozumie to Joao Vieira, który uważa jednak, że jego nazwisko musi pojawić się w dyskusji o najlepszych graczach na świecie. Pokerzysta rozmawiał niedawno z portalem Pocketfives.

Myślę, że jestem pośród nich. Nie jestem najlepszy na świecie. Tak nie powiem. Jestem jednak jednym z najlepszych graczy na świecie, szczególnie jeżeli weźmiecie pod uwagę gry mieszane. W przypadku turniejowego formatu należę do czołówki. Jest w niej jednak wielu graczy. To nie jest łatwe.

Nie powinniśmy przykładać wielkiej wagi do wyników, ale te w przypadku Vieiry mówią same za siebie. Pokerzysta ma aż 3,8 mln w cashach live, a dodatkowo masę świetnych wyników online. To efekt połączenia ogromnej pasji do gry, a także etyki pracy.

Po prostu kocham tę grę. Chciałbym być najlepszą wersją samego siebie. Chcę wyciągać ze swoich umiejętności absolutne maksimum i wtedy będę mógł zobaczyć, czy jestem najlepszy na świecie, czy nie – mówi.

Rok temu o tej samej porze Vieira ciągle cieszył się z wielkiego sukcesu – zdobył bransoletkę World Series of Poker. Wygrał turniej Six Max NL Holdem. Został tym samym wykreślony z list, na której zaczął się pojawiać – „Najlepszych graczy bez bransoletki”. Wygrał 758.011$. Pokerzysta mówi, że poczuł pewną ulgę, bo spodziewał się, że tytuł uda mu się wywalczyć wcześniej. To było swego rodzaju potwierdzenie umiejętności. Udowodnił sobie, że może to zrobić.

Joao Vieira
Joao Vieira (foto: Hailey Hochstetler)

Trzeba podkreślić, że Vieira nie jest graczem, który polował na bransoletkę od dziesięciu lat. Na WSOP podróżuje od 2016 roku. Wcześniej ze względu na portugalskie prawo podatkowe, po prostu nie mógł tego robić. Cashował dziewięć razy w 2016 roku. Rok później sześć razy, a w 2018 roku zaliczył osiem miejsc płatnych. Z pozoru to niezła skuteczność, ale on sam uważa, że mógł grać i runować lepiej.

Miałem dość kiepskie pierwsze dwa lata. Czasem musisz po prostu mieć doskonałą serią, aby zrozumieć, kiedy masz kiepskiego runa, a kiedy nie masz. Miałem sporo miejsc płatnych, budowałem stacki, ale w środkowych fazach turniejów brakowało dobrego runa – mówi. Dodaje, że w turniejach na WSOP trzeba mieć też nieco szczęścia, bo w efekcie zaliczyć można stół finałowy – inaczej ciężko o sukces.

Pewny swoich umiejętności

Ciężko odmówić Portugalczykowi pewności siebie, jeżeli chodzi o umiejętności. Dlatego też, kiedy Daniel Negreanu ogłosił, że zamierza założyć się o 100.000$ o zdobycia bransoletki, Vieira szybko zwrócił na to uwagę. Zresztą nie tylko on, bo jego znajomi chcieli mieć część jego udziałów w tym zakładzie. Też więc w niego uwierzyli.

Pokerzyści bardzo szybko doszli do porozumienia. Zasady zakładu są dość proste. Liczy się od 2 sierpnia. Gracz, który w tym czasie wygra na GGPoker więcej bransoletek, będzie musiał drugiemu zapłacić 100.000$. Portugalczyk podkreśla jednak, że pomimo, iż wiele osób mocno w niego wierzy, to jednak spora grupa zainteresowanych nie docenia umiejętności Negreanu.

Wydaje mi się, że ta grupa graczy z najwyższych stawek, Super High Rollerów, a przynajmniej społeczność high stakes nie docenia możliwości Daniela. Liczba stacków, które zgarnia od zachwyconych rywalizacją graczy rekreacyjnych jest ogromna. Ludzie nie biorą tego pod uwagę. Ja nie zamierzam. Będę grał swoje. Co prawda nie rywalizujemy bezpośrednio, ale uważam, że jest znacznie lepszy niż to się wydaje młodej generacji graczy.

Vieira miał kilkanaście lat, kiedy zaczął grać w koszykówkę dla lokalnej drużyny CAB Madeira. Pokerzysta przyznaje, że podczas podróży po Portugalii zawodnicy mieli sporo czasu i grali właśnie w pokera. Zaczął od całkiem wysokich stawek, bo 3/6$ No Limit Holdem, a cashówki były szalone. Pule były cały czas wysokie, ale nie pieniądze go interesowały. Prawdziwa fascynacja przyszła, kiedy zrozumiał, jak złożoną grą jest poker i jakie strategiczne możliwości są w nim dostępne.

Dzisiaj podejście ze świata sportu z nim pozostaje. Wie, że przez każdym dużym festiwalem trzeba zasiąść do nauki. Nie chce, aby rywale mu uciekali, a w czasie grindu niekiedy czasu na analizę nie ma.

Musisz mieć to samo podejście, co przy grze w koszykówkę. Przygotowujesz się przed sezonem: pracujesz bardzo mocno, ćwiczysz, trenujesz umiejętności, a gdy nadchodzi czas gry, to tylko grasz. Nie będziesz pracował nad formą w środku sezonu lub przed playoffami. Albo masz to zrobione albo nie dasz rady. To wszystko – mówi.

Joao Vieira
Joao Vieira (Jamie Thomson)

Tytuły są motywacją

Portugalczyk mówi, że nigdy nie miał problemu ze znalezieniem motywacji. To również pozostało z młodych lat, kiedy grał w piłkę nożną i koszykówkę. Zawsze chciał być pośród najlepszych i zdobywać tytuły.

Dzisiaj tak samo podchodzi do pokera. Chociaż tytuły nie świadczą o umiejętnościach, to mówi że zwraca uwagę na strony takie, jak Pocketfives. Chciał przykładowo dogonić Chris Moormana pod względem liczby zdobytych potrójnych koron pokera online.

To właśnie te wyzwania, tytuły, wyniki, liczba punktów w sezonie, taka koszykarska mentalność, to mnie motywuje. Chcę mieć wszystkie osiągnięcia, być liderem rankingów, mieć wszystkie bransoletki i świetne statystyki. To powoduje, że ciągle gram.

Jeżeli śledzicie wiadomości ze świata pokera, to zapewne zauważyliście, że Vieira gra absolutnie wszystkie eventy i jest wszechstronnym pokerzystą. Zainspirował go Barry Greenstein, który powiedział, że tak robią wszyscy „prawdziwi pokerzyści”. Vieira dopiero zaczynał wtedy grać, ale słowa legendy z nim pozostały – wszak czemu miałby grać tylko w NL Holdem?

To dlatego Vieirę spotkać można w wielu największych eventach live i online nie tylko rozgrywanych w odmianie NL Holdem. Podkreśla jednak, że w przypadku WSOP organizatorzy muszą chronić markę. Nikt nie będzie za dwadzieścia lat pamiętał o festiwalu, jeżeli liczba przyznawanych bransoletek będzie wynosiła kilkaset.

Nie zmienia to jednak faktu, że w najbliższym czasie pokerzysta zamierza sam na jedno z takich trofeów zapolować. Nawet jeżeli się nie uda, to chce po sobie zostawić ślad i pokazać, że jest graczem, który naprawdę ciężko pracuje.

PartyPoker – ogromne value w turniejach Big Bounty Hunter