Jeff Gross o formule big blind ante, festiwalu Burning Man i pojedynkach bokserskich

0
Jeff Gross
Foto: PokerNews.com

Dla Jeffa Grossa nie ma rzeczy niemożliwych. Niezależnie od tego, czy przyjdzie mu organizować rejs połączony z rywalizacją w sieci, będzie trzeba odsiedzieć swoje na festiwalu WSOP, czy też regularnie streamować swoją grę na Twitchu – Amerykanin z pewnością świetnie sobie z tym poradzi.

Wydawać by się mogło, że życie Grossa jest usłane różami i nie można sobie wymarzyć lżejszego i przyjemniejszego zajęcia. Nic bardziej mylnego – aby utrzymać się na szczycie i, co ważniejsze, na stanowisku ambasadora PokerStars, trzeba wyjątkowo ciężko pracować nad swoją grą i jednocześnie silnie promować się w mediach społecznościowych.

Jeff w branży obecny jest od ponad dekady. Wyrobił sobie rozpoznawalną markę. Tu nazwisko idzie w parze z wynikami – 3.100.000$ wygrane przy stolikach online i kolejne 1.200.000$ online.

Poznajcie Jeffa Grossa z innej niż do tej pory strony.

O grze Fortnite

Fortnite dorobiło się miana drugiej najpopularniejszej gry na świecie. Twitchowy streamer Ninja zdołał w miesiąc zarobić na klikaniu 350.000$.

– Do tej pory nie grałem w Fortnite, ale gra wydaje się interesująca. Widziałem ją, oglądałem na Twitchu, ale jest to jedna z tych rzeczy, które nazywam pożeraczami czasu. Pewnie byłaby fajna, ale póki co nie dodaję żadnych gier do swojego arsenału.

O przyjaźni

Był czas, w którym Gross ukrywał się pod nickiem „PBF”, czyli „professional best friend”. W wolnym tłumaczeniu skrót ten oznacza osobę, którą wszyscy lubią i chcą mieć ją w swoim otoczeniu.

– Uważam, że nawiązywanie przyjaźni jest jedną z najważniejszych rzeczy w życiu. Chodzi o posiadanie przy sobie osób, które nas wspierają i otaczanie się ludźmi z podobnymi zainteresowaniami. Jestem dumny z tego, że nawiązałem wieloletnie przyjaźnie z pewną grupą osób. Wyznaję zasadę, że o człowieku świadczy to, czy dotrzymuje słowa i czy ma wokół siebie dobrych ludzi.

O sportach ekstremalnych

Czy znany z surfowania na wake'u Gross jest uzależniony od adrenaliny i ciągnie go do ekstremalnych sportów?

– Są fajne, szanuję je. Przez większość mojego życia główną rolę grała piłka nożna, ale pod względem oglądania i doceniania rzemiosła uważam, że ekstremalne sporty są świetne. Zawsze zastanawiałem się, jak oni sobie w tym radzą, w jaki sposób weszli w ten świat. Na Instagramie obserwuję wiele różnych stron; istnieje cała masa szalonych zajęć, jak choćby parkour, w którym ludzie wykonują niesamowite skoki. To coś niesamowitego. Dostrzegam w tym duży potencjał do bycia fascynującym zajęciem, ale sam nigdy bym się tym nie zajął.

Foto: PokerNews.com

O formacie big blind ante

Formuła big blind ante (lub button ante) z całą pewnością musi być traktowana jako odkrycie ostatnich lat. Jak do tego rozwiązania podchodzi pokerzysta obecny na scenie pokerowej od ponad dziesięciu lat?

– Uwielbiam formułę big blind ante. Według mojej wiedzy wyszła ona od Cary'ego Katza. grałem w kilku high rollerach za 25.000$ w Arii i tam się tego używało, podobnie na Florydzie w kasynie Hard Rock. Grałem też w kilku eventach na WSOP. Mogę w tym miejscu zacytować Matta Savage'a, który powiedział, że ma nadzieję, że przyszłoroczny Main Event będzie rozgrywany przy użyciu tej formuły. To jego strzał, ale wiecie – on jest jednym z tych gości należący do grupy tournament directorów, którzy dużo ze sobą rozmawiają i wymieniają się pomysłami.

Dla mnie osobiście, big blind ante ma dużo sensu. Zwłaszcza na wczesnych poziomach blindów z ante w wysokości 25 czy 75 żetonów. To jedna z większych innowacji, która dokonała się w pokerze. Ludzie doceniają ją i mówią „okej, to faktycznie przyśpiesza grę”.

W teorii może się okazać, że na takim WSOP-ie udaje się urwać godzinę czasu, w turnieju za 1.000$ na przykład. Z powodzeniem można dzięki temu danego dnia zrobić jeden poziom blindów mniej. Tego typu rozwiązania, jak choćby shot clock, są świetne i zmieniają oblicze gry.

O festiwalu Burning Man

Zapewne słyszeliście o odbywającym się na środku pustyni festiwalu Burning Man, który przyciąga całą masę barwnych osobowości. Okazuje się, że z tym wydarzeniem wiąże się bardzo ważne dla Grossa wydarzenie.

– Jestem w tym temacie bardzo stronniczy. Pojechałem tam w 2014 roku, Antonio Esfandiari namawiał mnie na to od lat i w końcu się skusiłem. W tym celu nawet zrezygnowałem ze ślubu znajomej. Pojechałem i poznałem tam swoją żonę. Wówczas przeszliśmy koło siebie na środku pustyni, a teraz jesteśmy małżeństwem.

To wyjątkowe miejsce. Z całą pewnością było to jedno z bardziej magicznych doświadczeń w moim życiu. Nie tylko dlatego, że poznałem tam swoją żonę, ale jest to naprawdę coś niesamowitego i jeśli tylko macie okazję, wybierzcie się tam.

O pojedynkach bokserskich pokerzystów

Wspomniany wyżej Antonio Esfandiari przygotowuje się do starcia bokserskiego z Kevinem Hartem. Nie jest to ani pierwszy, ani zapewne ostatni tego typu pojedynek w społeczności. Jakie podejście do tego typu „pokazów siły” ma Gross?

– Myślę, że to fajne. Pojedynki są o tyle ciekawe, że ludzie chcą oglądać pokerzystów w sytuacjach wychodzących poza schematy. Antonio w swoim pojedynku nie jest faworytem, ale zapowiada się ekscytująco. Kto nie chciałby zobaczyć Esfandiariego, który kilka razy dostaje w twarz? Zabawnie będzie to oglądać. Dla Antonio pojedynek ten ma całą masę zalet – pozwoli mu to złapać dobrą formę, będzie miał dobrą zabawę i zrobi coś, co rozgrzeje publiczność w pozapokerowym aspekcie.

Jonathan Little radzi – kontrola puli z top parą i słabym kickerem

Eks -krupierka, Legionistka, pasjonatka pokera i wszystkiego co z nim związane.