Ike Haxton o zmianach w pokerze live po jego powrocie

0
Isaac Haxton Triton

Po kilku miesiącach przerwy powraca poker live. Wielu graczy zastanawia się teraz, jak będzie on wyglądał po pandemii koronawirusa. Kilka pomysłów przedstawił Isaac Haxton.

Jeżeli nie może się już doczekać gry live, siedzenia przy stołach, rozmów i rzucania żetonami, to zdecydowanie należycie do jednego klubu wraz z Ikiem Haxtonem. Pokerzysta Team PartyPoker również chciałby już wrócić do rywalizacji live, chociaż podobnie, jak wiele osób, ma obawy o to, jak będzie ona teraz wyglądała. Chce, aby był to bezpieczny powrót do gry.

Poker live to gra, w której przy jednym stole blisko siedzi kilku graczy. Dotykają kart i żetonów, czasem jedzą i rozmawiają. Krupierzy zmieniają się co kilkadziesiąt minut. Jasne więc, że trzeba będzie podjąć środki ostrożności.

W wizji Haxtona problemem będą przede wszystkim duże, międzynarodowe festiwale – przykładowo World Series of Poker. Na takie wydarzenie przybywają gracze z całego świata – pokonują sporą drogę, przylatują samolotami, a po drodze stykają się z wieloma osobami. Dodatkowo są zestresowani i niewyspani, co przecież osłabia ich odporność.

Wyobrażam sobie świat, w którym wirus został w sporej części zatrzymany z małymi wyjątkami i ludzie wracają do gry. Spodziewam się, że będą zdecydowanie bardziej zwracali uwagę na kwestie bezpieczeństwa, co rodzi pewne wyzwania – pisze. Co więc się zmieni i nad czym należy pomyśleć?

Maseczki i zmiana podejścia

Pierwszą rzeczą będą oczywiście maseczki, które są teraz już obowiązkowe w kasynach. Jak pisze pokerzysta, trzeba będzie zresztą „pozbyć się tabu związanego z zasłanianiem twarzy”.

Jeżeli gracz będzie chciał mieć ubraną maseczkę, nie wydaje się sensowne, aby ktokolwiek z prowadzących turnieje i rywali przedstawiał jakieś obiekcje – pisze pokerzysta. Dodaje, że właściwie sam nie jest zwolennikiem obowiązkowych masek, ale wiemy już, że w najbliższym czasie takowe w kasynach będą obowiązkowe.

Pokerzysta pisze, że gracze, którzy czują się źle, będą musieli całkowicie zmienić podejście do gry. Haxton wspomina, że w czasie piętnastu lat kariery sam nie opuszczał turniejów, starając się przy przeziębieniu dezynfekować ręce i nie kaszleć. Teraz jednak zachęcał będzie do tego, aby przy gorszym samopoczucie rezygnować z gry.

Pokerowa społeczność jest doskonała w samodyscyplinie. Jeżeli uznamy, że kiepskim zachowaniem będzie rejestrowanie się do turnieju i cashówki przy przeziębieniu, możemy przestać to robić i zwracać uwagę innym, aby ograniczyć roznoszenie wirusów na eventach live. Można też zacząć kontrolować temperaturę graczy na turniejach – pisze.

Kasyna już zwróciły uwagę na kwestie takie jak większą higienę kart, żetonów i stołów, o czym wspomina też pokerzysta. Dodaje też jednak, że pomyśleć można o zmianach w ustawieniu stołów i kwestii pracy krupierów.

Może trzeba pomyśleć o tym, aby nieco inaczej zaaranżować stoły, aby każdy miał więcej miejsca? Większe, okrągłe stoły z maksymalnie 6 lub 7 graczami dają możliwość zwiększenia odległości między twarzami graczy do dwóch metrów. Może też zrezygnować trzeba z wymiany krupierów co 30 minut. Jedno lub dwugodzinne zmiany dadzą krupierom czas na to, aby umyli ręce przed zmianą, a także rozdawali kart dwóch do czterech razy mniejszej liczbie graczy – pisze.

Isaac Haxton (foto: Drew Amato)

Co jeszcze można poprawić?

W drugiej części swojego wpisu Haxton zwraca uwagę na samą organizację eventów i powstrzymanie rozprzestrzeniania się wirusów. Wielkie pokerowe festiwale to w ostatnich latach dziesięć dni gry z rzędu nawet po kilkanaście godzin dziennie. Czasem gracze mają nawet mało czasu na sen, a więc należałoby pomyśleć, jak ten odpoczynek im zapewnić.

Chciałbym zobaczyć minimalnie dwanaście godzin pomiędzy zakończeniem i wznowieniem gry. To dla mnie minimalny czas na to, aby zjeść, uspokoić się, wyspać, wykąpać i znów zjeść bez szalonego pośpiechu.

Osobna kwestia to jedzenie w kasynie i wszystko, co z nim związane. Haxton nie wyobraża sobie teraz, że gracze będą spożywali posiłki przy stole, na którym grają. Pole do popisu mają organizatorzy. Być może pomysłem jest takie rozplanowanie przerw w turnieju, aby grać mogli spokojnie zjeść trzy posiłki i nie jedli w czasie gry.

Być może przeszacowuję ten efekt, a tych zmian nie warto robić. Nie mogę jednak przestać myśleć, że lepiej wypoczęci i nakarmieni gracze będą chorowali rzadziej. W ten sposób turniejowe doświadczenia staną się przyjemniejsze dla większej liczby osób – podsumowuje.

Sieć MPN Poker zakończyła działalność