Ed Miller – Wariancja jest twoim przyjacielem

0
Wariancja

Niekiedy myślenie o szczegółach rozdania, w którym właśnie jesteśmy, wcale nie jest takie korzystne. Ed Miller pisze, że gubimy się w strategii zapominając, że poker jest jednak grą, gdzie dominują koncepcje hazardowe.

To oczywiście nie znaczy, że bez znajomości strategii można grać dobrze w pokera. Dobra znajomość technicznych aspektów gry jest nieodzowna, ale czy nie zapominamy czasem też o tym, aby na grę spojrzeć z szerszej perspektywy? Ignorowanie istotnych koncepcji gamblingowych jest zdaniem Millera poważnym błędem.

Każdy nit myśli podobnie. Gra ostrożnie, bo chce ograniczyć wariancję. To wydaje się być idealnym rozwiązaniem, prawda? Wariancja jest przecież naszym wrogiem, a my chcemy wolno i w stały sposób powiększać nasz pokerowy kapitał.

Przenieśmy się na chwilę do kasyna. Tam każdy nasz zakład, który stawiamy, jest dla nas niekorzystny. Dzieje się tak, bo gry kasynowe mają być opłacalne dla ich organizatora. Ta przewaga kasyna to koszt usługi jaką jest hazardowa rozrywka.

Zapomnijcie na chwilę o typowym pokerowym („Nigdy nie zagram w kasynie!”) myśleniu. Czemu ludzie grają w kasynie? Ilu z nich oszukuje siebie, myśląc, że wygrają miliony, jeżeli tylko grali będą odpowiednio długo?

Miller pisze, że takich graczy będzie mały odsetek. Większość bowiem zdaje sobie sprawę z tego, że to kasyno ma przewagę. Oni nie palą pieniędzmi w kominku. Robią jedną rzecz – kupują wariancję!

Weźmy na przykład ruletkę. Możemy postawić większą kwotę na jeden numer. Możemy mniejsze na wszystkie. Cokolwiek zrobimy, koszt będzie podobny i średnia strata na każdym zakładzie również podobna. Zawsze wygra kasyno. To właśnie wariancja, która daje rozrywkę, pozytywne i negatywne emocje – czasem nawet prowadzić może do problemów z hazardem. Ludzie jednak za to płacą. Brak wariancji nie da im nic.

Jesteś jak małe kasyno

Jak przenieść to myślenie na pokerowy grunt? Miller proponuje, aby pomyśleć o sobie, jak o małym kasynie. Wygrywamy w pokera, bo robimy długą serię zakładów, które są zwykle +EV. Klientami są przeciwnicy z pokerowych stołów. Oni chcą czegoś za to, że przegrywają i jest to właśnie wariancja. Gdyby nie ona, przegrywający gracze momentalnie zorientowaliby się, że nie ma nawet sensu siedzieć przy stołach.

Dlatego Miller apeluje – nie bądźmy nitami. Nie szukajmy każdego małego sposobu na eliminowanie wariancji. To nie jest w naszym długofalowym interesie, chociaż takie się być wydaje. Rywale mogą zauważyć naszą zachowawczą grę. Początkowo to zignorują, ale później zrozumieją, że dajemy im za mało akcji – pójdą wariancji szukać gdzie indziej.

Oczywiście ta idea ma pewne ograniczenia. Nasz kapitał decyduje o tym, ile wariancji możesz sprzedać i jeżeli robisz to za tanio (nawet biorąc jeszcze bardziej wariancyjne spoty, aby otrzymać odpowiednie EV ze swoich betów), wtedy będziesz musiał zagrać niżej (i wygrasz ogólnie mniej), aby to zrekompensować. To również nie jest dobre.

Trener sugeruje, że celem jest osiągnięcie odpowiedniego zbalansowania wariancji. Zbyt duża dawka jest niekorzystna – wpływa na nasz kapitał. Zbyt mała jej ilość to „oszukiwanie klientów”, bo nie dajemy im niczego w zamian za ich straty. Z czasem to zauważą i przestaną z nami grać. To właśnie dlatego wariancja jest naszym przyjacielem!

cashback PartyPoker baner