Czechy – operatorzy niezadowoleni ze skomplikowanych regulacji

0
Operatorzy gier w Czechach niezadowoleni

Spore nadzieje w związku z regulacją gier mieli pokerzyści z Czech, a także operatorzy, którzy zainteresowani byli oferowaniem swoich usług u naszych sąsiadów. Jednakże prawie siedem miesięcy po wprowadzeniu nowego prawa czeski rynek praktycznie stoi w miejscu.

Nowe regulacje związane z grami online wprowadzono w Czechach na początku 2017 roku. Niestety, połączenie wysokich podatków, biurokracji i długich procesów administracyjnych, spowodowało, że rynek nie jest atrakcyjny zarówno dla graczy, jak i operatorów. Do dzisiaj jedyną zagraniczną firmą, która otrzymała tam licencję jest PokerStars. Unibet i PartyPoker składały podanie o przyznanie koncesji, ale ostatecznie zdecydowały się na wycofanie z ubiegania się o nie powołując się m.in. na brak zgodności lokalnego prawa z przepisami Unii Europejskiej.

Dla graczy chcących zagrać w pokera podstawowym problemem jest wymóg osobistego zweryfikowania się, co zrobić należy do 72 godzin po zarejestrowaniu konta. Eric Hollreiser z PokerStars mówi, że to również duża przeszkoda dla firm, które nie mają w Czechach swoich biur:

Można to ominąć, przykładowo gracze mogą rejestrować się w bankach, u notariuszy lub specjalnych punktach Czech Points, czy punktach lokalnej administracji (ratusze), ale w praktyce oznacza to dla niektórych zakaz gry. Weryfikacja twarzą w twarz w jednym z 7.500 Czech Points nie zawsze działa jak należy, a proces ten nie jest wymagany w innych krajach.

Ocena regulacji po dwóch latach?

Kolejnym problemem jest fakt, że regulacje dotyczące gier są bardzo restrykcyjne. Czesi nie mogli grać np. popularnych spinów, bo prawo wymaga, aby pula turnieju znana była przed jego rozpoczęciem. Przepisy mocno ograniczają również np. przyznawanie bonusów, a nawet uczestnictwo w darmowych turniejach.

Teresa Cejpowa z działu prawnego Ministerstwa Finansów Republiki Czeskiej mówi, że operatorzy skarżą się na trudności w działaniu na rynku gier:

Zwykle firmy zagraniczne ubiegające się o licencję mają dwie duże kwestie. Pierwszą z nich jest weryfikacja twarzą w twarz jako główna zasad sprawdzenia gracza, a drugą to, że nasze procedury są zbyt formalne i czasochłonne.

Podejście czeskich władz może nieco dziwić. Zdają sobie bowiem sprawę z tego, że operatorzy mogą mieć po swojej stronie słuszne argumenty, ale proszą o cierpliwość i zapowiadają, że regulacje posiadają klauzulę, która zakłada ich ocenę po dwóch latach. Firmy mają nadzieję, że tamtejszy rząd znacznie szybciej zasiądzie do prac nad poprawą niekorzystnych przepisów.

W tym momencie o licencję w Czechach ubiega się dziesięć firm.