Continuation bety na stawkach 1$/2$ live

0
356
rutyna w pokerze

Kat Martin, zawodowy pokerzysta i trener w RedChipPoker, opisuje swoją przygodę z c-betowaniem, która sięga początków jego pokerowej kariery i trwa praktycznie do dzisiaj. Continuation bety to z jednej strony proste zagranie, ale z drugiej mające o wiele więcej warstw, niż można by przypuszczać.

Continuation bety to praktycznie pierwszy blef, jakiego uczy się większość pokerzystów. Robimy raise preflop, dostajemy call i betujemy na flopie. Skoro pokazaliśmy siłę przed flopem, to nasz c-bet ma oznajmić rywalowi, że wciąż mamy dobrą rękę i jeżeli chce kontynuować, to lepiej, żeby złapał kontakt z flopem. A to dzieje się w pokerze rzadko, więc często musi spasować.

Jest to oczywiście duże uproszczenie, ponieważ continuation bety są o wiele bardziej złożonym zagadnieniem. Pamiętam jednak, że w 2002 roku tak to właśnie działało. Dlatego c-bety były moją ulubioną bronią – bo były skuteczne!

I wtedy poznałem pana Boogera. Był regularnym graczem na moich stawkach i o pokerze wiedział jeszcze mniej niż ja. Zawsze starałem się więc siadać po jego lewej stronie, ponieważ często limpował, zawsze sprawdzał moje izolacyjne podbicia i zwykle check-foldował na moje nieuniknione continuation bety. Dzięki temu na dłuższą metę w zasadzie nie mogłem zaliczyć porażki.

Zanim wsiąknąłem w pokera, grałem w szachy. Jest w nich takie powiedzenie: „Jeżeli znalazłeś dobre zagranie, to poszukaj lepszego.” Szkoda, że nie pomyślałem o tych słowach wtedy, gdy nie byłem w stanie uświadomić sobie, że moje ulubione zagranie tak naprawdę może wcale nie być takie cwane, jak początkowo mi się wydawało.

poker live

Gdy przyjrzałem się moim c-betom, w końcu dostrzegłem coś, co do tej pory mi tak sprytnie umykało. Czasem pan Booger leadował na flopie. Praktycznie zawsze, gdy złapał z nim dobry kontakt. Ale co ważniejsze, gdy oboje czekaliśmy na flopie, atakował na turnie i wtedy prawie zawsze foldował, gdy robiłem raise. Innymi słowy, mój wspaniały c-bet na flopie kosztował mnie dużego beta, którego mogłem wygrać na większości turnów. Tym bardziej, że trafić dobrą rękę na turnie jest jeszcze trudniej niż na flopie.

Z tego powodu moje continuation bety musiały przestać być automatyczne. Co więcej, dowiedziałem się z czytania kolejnych pokerowych tekstów, że są miejsca w Limit Hold’em, w których powstrzymanie się od c-betowania ma konkretny cel: przygotować sobie opóźniony c-bet. Mój arsenał zagrań rósł w siłę.

Do czasu, gdy zamieniłem Limit Hold’em na odmianę No Limit, pokerowy boom trwał w najlepsze, a w telewizji można było oglądać gry na naprawdę wysokie stawki. Przy okazji rosła też moja pokerowa biblioteczka. Wyjątkowo podobała mi się książka „Ace On The River” autorstwa Barry’ego Greensteina, ponieważ łączyła wiedzę pokerową z wiedzą życiową.

Gdy oglądałem Greensteina grającego w No Limit Hold'em, zarówno w cashówkach, jak i turniejach z cyklu WPT, zauważyłem, że gra tight. Spodobało mi się to, ponieważ pasowało to do moich tendencji. Rzadko wchodził do gry, ale gdy już to robił, to zawsze podbijając. A potem c-betował. W 100% przypadków.

Nie wiedziałem już co zrobić, więc zadowoliłem się uśrednioną strategią, którą odpowiednio dostosowywałem za każdym razem, gdy rosła moja pokerowa wiedza. Potem Matthew Janda napisał „No LImit Hold’em for Advanced Players” i ta lektura przekonała mnie, że całe moje podejście potrzebowało generalnego remontu.

Janda zadał kluczowe pytanie: dlaczego w ogóle betujemy? Problem ten można zaatakować na różne sposoby: mamy przewagę zakresu, dla właściwej częstotliwości, z powodu GTO czy exploitatywnej gry, w której główną zasadą jest „betuję tu za całym moim zakresem”. Janda zaproponował dwa jego zdaniem najważniejsze powody: by zwiększyć pulę, na wypadek, gdybyśmy ją wygrali i żeby pozbawić rywala możliwości zrealizowania jego equity. Był to dla mnie punkt zwrotny podczas gier na stawkach 1$/2$ w Las Vegas.

Powiedzmy, że Hero otwiera z QQ z buttona i zostaje sprawdzony przez big blinda. Na flopie pojawiają się K75. Villain czeka. Czy powinniśmy w tej sytuacji c-betować z damami?

Janda przekonuje, że nie. Chociaż to prawda, że najprawdopodobniej jesteśmy z przodu, więc betowanie (o ile zostanie sprawdzone) zbuduje większą pulę, o tyle continuation bet w tej sytuacji z parą dam jest mało istotny w kwestii pozbawienia rywala możliwości zrealizowania jego equity, ponieważ jedyną overkartą, która może nas pokonać na turnie lub riverze, jest as. A więc jeżeli nasz c-bet sprawi, że rywal spasuje, to zrobi to w większości przypadków z rękami, które mają niewielką szansę, by nas pokonać, ale które mogłyby złapać jakąś pomoc na turnie i nas opłacić. Janda zauważa, że gdybyśmy w tej samej sytuacji mieli 88 zamiast QQ, nasz bet mógłby wymusić fold wyższych par lub kombinacji dwóch overkart, które mają dobre equity przeciwko naszej ręce. Byłoby to z o wiele większym dla nas zyskiem.

Z kolei w książce „Poker Plays You Can Use” Doug Hull i Ed Miller pokazują przykład opóźnionego c-beta w typowej grze na stawkach 1$/2$ w Las Vegas.

Jesteśmy na buttonie z 43 i dwóch graczy limpuje. Robimy raise do 17$ i zostajemy sprawdzeni przez small blinda i limperów. Na flopie pojawiają się AJ8.

Wszyscy do nas czekają. W takim miejscu musimy przede wszystkim pamiętać jaki był nasz plan na to rozdanie na jego początku. Raise z niskimi suited connectorami z buttona przeciwko limperom może sprawić, że wygramy pulę preflop lub znajdziemy się w heads upie mając pozycję i okazję, by agresywnie rozegrać swoje drawy. Nic takiego nie miało tu jednak miejsca. Mamy za to kilku przeciwników i zerowe equity. Powinniśmy więc czekać.

Na turnie spada 5. Po raz drugi wszyscy do nas czekają.

Sytuacja zmieniła się więc. Chociaż equity, które trafiliśmy do gutshota jest niewielkie, rywale ponownie czekali. Mając trzy lub cztery outy i niezainteresowanych grą rywali, mamy jednocześnie dobre miejsce, żeby zdecydować się na opóźniony c-bet. W przykładzie gramy więc za niewiele ponad połowę puli i wszyscy foldują.

Jonathan Little - para króli na short stacku

Trzeba jednak pamiętać, że prawdziwy, opóźniony c-bet wymaga znacznej współpracy ze strony wszystkich rywali. W przykładzie, który opisałem na początku z gry z panem Boogerem, moje zagranie na turnie nie było opóźnionym c-betem, ponieważ to byłoby możliwe tylko wtedy, gdyby czekał na turnie. W przykładzie z książki „Poker Plays You Can Use” opóźniony c-bet jest wynikiem nadarzającej się okazji, na którą złożyły się dobra karta na turnie i wyraźna słabość rywali.

Po dalszym zagłębieniu się w temat okazało się, że continutaion bety to temat tak głęboki i złożony z tak wielu warstw, że opisanie go zajęłoby całą książkę. Jest wiele dodatkowych, taktycznych powodów, dla których można chcieć powstrzymać typowy c-bet po flopie. Może to być trafienie ręki typu top set, gdy twoje blokery sprawiają, że wątpliwe jest, by rywal miał top parę. Lub gdy twoja ręka ma mniej niż trzy ulice wartości, co opisywał Ed Miller w „The Course”. Poza tym, jak wspominał Ed, oddanie akcji rywalowi może dać nam dodatkowe informacje, których nie dostalibyśmy, gdybyśmy automatycznie c-betowali.

I chociaż są powody, by non stop nie continuation betować, to trzeba pamiętać, że zagranie to jest tak popularne, ponieważ w wielu sytuacjach jest po prostu skuteczne. Pamiętajcie jednak czego nauczył mnie pan Booger i szachy – wam na pewno też to się przyda: dobre zagranie nie zawsze jest najlepszym zagraniem.

Gra po flopie, czyli zwracaj uwagę na przyszłe ulice

    Poker to jedno z moich licznych zainteresowań. A o każdym z nich lubię też pisać, co robię już od kilku lat.