Tom Dwan opowiada o „High Stakes Poker”, pokerze na żywo i nauce gry

0
Tom Dwa

Tom Dwan był niedawno gościem w podcaście Brandona Adamsa. W ciekawej rozmowie pojawiły się tematy „High Stakes Poker”, sytuacji pokera w USA, a także początków gry Toma.

Amerykanin Tom Dwan nie jest typem pokerzysty, który zbyt często udziela wywiadów. Rzadko też widujemy go w podcastach. Postanowił jednak zrobić wyjątek dla Brandona Adamsa, który zaprosił go do rozmowy w swoim podcaście.

Tom grał niedawno w każdej z nowych sesji „High Stakes Poker”. Jest to jego powrót do programu. Mówi, że był on całkiem udany, chociaż wyników nie zdradza. Pomimo epidemii koronawirusa pojawiło się sporo osób, a gracze też dopisali.

Pokerzysta wyjaśnia, że pierwsze jego występy w „High Stakes Poker” wyglądały zupełnie inaczej. Wtedy bowiem przewaga nad rywalami była po prostu większa.

Podczas kilku moich pierwszych wizyt w „High Stakes Poker” moja gra No Limit Holdem była lepsza niż u większości osób. Różnica (przewaga) nad rywalami była też większa. Dlatego uchodziło mi na sucho to, że grałem sporo rąk. To oczywiście była też świetna zabawa, bo po raz pierwszy grałem w telewizji, a więc próbowałem angażować się w więcej rozdań i wszystko się udawało – wyjaśnia.

Tom mówi, że praktycznie każde jego zagranie było udane. Kiedy blefował, rywale pasowali. Kiedy miał rękę, to mu ją opłacali. Miał też dobrego runa. Dzisiaj gry na żywo wyglądają trochę inaczej.

Dzisiaj gra No Limit Holdem u wielu osób jest na lepszym poziomie. Ja nie grałem wiele NL Holdem, a więc taka nie jest. Jednak to deep stackowe gry i ludzie używają czasem dosyć śmiesznych sizingów – mówi.

Pokerzysta pierwszy raz zetknął się z pokerem na żywo, kiedy miał osiemnaście lat. Grał najpierw podczas EPT w Londynie, które odbywało się w kasynie Vic. Później poleciał na PokerStars Caribbean Adventure i właśnie tam zobaczył zaskakujące rozdanie z Jeanem-Robertem Bellande.

Oglądałem, jak gra w rozdaniu na stole 25/50$ w single raisowanej puli, gdzie sprawdził za 20.000$ w puli 70.000$ z asem waletem na stole z jack high. Pomyślałem wtedy sobie wtedy „co ten idiota robi!” Tymczasem on wygrał te pulę! Ja pochodziłem z pokera online, gdzie coś takiego nigdy się nie działo i zacząłem myśleć „może powinienem zacząć uczyć się czegoś o tym pokerze na żywo” – wspomina.

Pokerzysta mówi, że w pokerze ważne jest uczenie się na własnych błędach i analizowanie gry. Warto mieć znajomych graczy, którzy będą mogli doradzić. On wspomina walkę na stołach z Philem Galfondem oraz legendarnymi braćmi Dang. Kiedy rozegrał rękę z Philem, mógł z któryś z braci porozmawiać o strategii. Kiedy grał z którymś z braci, dopytywał się Galfonda o elementy rozegranie rozdania. Dlatego właśnie tej trójce zawdzięcza swój pokerowy rozwój.

Pierwszy zaczął pracować nad grą na żywo

Toma nie kojarzymy raczej jako gracza turniejów MTT, ale ma około 3.000.000$ w cashach. W rozmowie przyznaje, że był jednym z pierwszych graczy pośród młodych grinderów, którzy zaczęli pracować nad swoją grą na żywo.

Nie było wtedy łatwo o wysokiej klasy edukację pokerową. Wiedziałem, że zagrałem więcej rozdań niż rywale przy stole, a więc były konkretne zagrania i koncepcje, które znałem lepiej. Starałem się jednak uczyć więcej od osób, które grały na żywo i wiedziały o rzeczach, których ja nie znałem – mówi.

W skład tej wiedzy wchodziły przykładowo telle na żywo, o których nie wiedział zbyt wiele, jako gracz online. Musiał sobie też poradzić z kwestią cierpliwości, bo przecież zdarzały się sytuacje, że przez godzinę nie dostawał grywalnej ręki.

Adams i Dwan rozmawiali także o przyszłości gry online i tym, jak wygląda teraz grind Toma. Pokerzysta powiedział, że dzisiaj nie gra już pokerowych maratonów – sesje po 20 lub 30 godzin ma dawno za sobą i nie czuje się w nich szczególnie dobrze. Kiedyś grał je regularnie.

Pokerzysta śledzi także ciągle kwestie rozwoju pokera live i online pod kątem regulacji. Jest tutaj optymistą i uważa, że istnieje duża szansa na to, iż znowu nastąpi „złota epoka” pokera online.

Ludzie w USA kochają pokera, a nie mają łatwego sposobu na grę od Czarnego Piątku. Uważam, że istnieje spora szansa w związku z otwarciem się USA. Jeżeli poker roomy będą dobrze pilnowały gier, to może znów nastąpi coś w stylu złotej epoki pokera. Może nie będzie ona tak wielka, jak ta pierwsza – dodaje.

Zdaniem Dwana wiele w tym zakresie zależy od rozwoju legislacji zakładów sportowych. Jako, że to postępuje szybko, to istnieją scenariusze, w których po drodze regulowany będzie też poker.

Tutaj zobaczycie całą rozmowę: