The Way Back

November

Listopad był dziwny. Z jednej strony dostarczył dużo materiału do narzekań i pod wieloma względami był podobny do poprzednich miesięcy. Z drugiej jednak – w końcu udało się wypracować jakiś zysk i ruszyć do przodu. Postanowiłem, że podsumowanie zawrę w 3 pozytywnych i 3 negatywnych akapitach. Najpierw te gorsze :

Zacznę od feralnej niedzieli 13 listopada. W owej sesji zaliczyłem kilka ciekawych deep runów, ale ostatecznie wszystkie nadzieje skupiły się na jednym tylko turnieju – 100k gtd na Microgaming. Turniej ten grywam od dawien dawna i nigdy nie zaliczyłem w nim ciekawszego wyniku, kilkakrotnie otarłem się tylko o final table. Tym razem przedarłem się przez suckoutowe zasieki i udało się zadebiutować na ft (11 soft z ft majorsa, zostały tylko Party -18th, Bodog -10th i Entraction). Tam, po przegraniu 3 dużych coinów, wszystko zaczęło się układać tak jak należy. Dostawałem holdy tam gdzie grałem słusznie, raz utrzymały mi się asy i w końcu znalazłem się w HU. Rodzi się pytanie – gdzie tu negatyw ? Ano w 2 rozdaniu HU przegrałem AK < KQ. Mój rywal, mimo że byliśmy obaj deep (on miał nieznacznie więcej), postanowił sprawdzić mój 5bet shove pre i oczywiście trafić na river. Wartości finansowej tego rozdania podawał nie będę, ale każdy kto grywa majorsy będzie mniej więcej znał różnicę między 1st a 2nd.

Drugi zawód to sprawda Aster. Z ich usług korzystam już 4 rok, i jeśli mnie pamięć nie myli, był to pierwszy raz kiedy straciłem połączenie na kilka godzin. Oczywiście zdarzały się wcześniej disconnecty na 10, góra 20 minut, ale nigdy na tak długo jak 3h. Pech chciał że byłem akurat w środku sesji. Miałem nawet jeden ft bubble na Party, w którym przy 13 graczach ja miałem 130k, drugi stack 90k, potem 50k i reszta 30k i mniej. Straty ogromne, psychicznie strasznie się tamtej nocy namęczyłem. Sam sobie jestem oczywiście winien i zapasowy dostęp już sobie sprawiłem – Lesson Learned.

Narzekanie skończę na ostatniej niedzieli listopada. Grało mi się w tym dniu fenomenalnie i istniała spora szansa na to, by ta sesja dała najlepszy wynik ever (pod względem jakości gry myślę że była najlepsza). Całe rozczarowanie wzięło się właśnie z oczekiwań jakie miałem w pewnym momencie sesji. Około godziny 01:00 moje deep runy wyglądały tak : 1/100 w majorsie na Party, 5/80 w majorsie na iPoker, 20/60 w majorsie na Ongame, deep runy w majorsach na 888, Micro i Cake + spory stack w 50R na PS. Pomyślałem sobie wówczas, że niezależnie od tego jak źle by nie szło, to chociaż jeden porządny wynik powinienem zaliczyć (i gdzieś tam nieśmiało myślałem nawet o 2 ft). Niestety miało być inaczej. Najpierw po dużym coinie 64/918 na 888 i również po coinie 37/512 na Micro, ale przecież nie to było daniem głównym, więc jeszcze miałem nadzieję. 46/548 po kolejnym coinie na Ongame już rozbudziło niepokój, ale mimo wszystko takiego końca się nie spodziewałem. Najpierw odpadłem z QQ na iPoker 32/1002 po takiej oto akcji : ktoś open, retard shove (największy stack na stole z tego co pamiętam), ja call, ktoś fold. Retard dumnie odsłania 85o i trafia bodajże 2 pary. Nie pamiętam już pozycji, ale wydaje mi się że byłem na BTN albo SB. Zagranie z 85o oczywiście było fatalne, a pula którą bym wygrał dałaby mi z dużym prawdopodobieństwem FT (top 5 stack). Jeszcze gorzej (wiem że to mało możliwe, ale jednak) było około 15 minut później na Party. Tam odpadłem 18/1219 po takim oto rozdaniu : ktoś open, tard chipleader 3bet, ja shove z AQs, ktoś fold, tard snap z Q9o. Ponownie pula na top 5 i praktycznie pewny ft. Oddsy co prawda zbliżały się do 2:1 i w niektórych przypadkach taki call może i byłby dobry, ale nie jestem przekonany by jednym z tych przypadków było semift majorsa. Mogło (powinno?) być pięknie, skończyło się żenująco (wyszedłem na 0 dopiero po 3/172 w „majorsie” na Cake). Major tilt krótko mówiąc. 🙂

Teraz, oczywiście znacznie krócej :), o pozytywach :

Przede wszystkim – więcej gry niż w poprzednich miesiącach. W listopadzie zagrałem dokładnie tyle sesji ile we wrześniu i październiku łącznie. Byłoby jeszcze więcej (ostatecznie nie udało mi się spełnić celu 20 sesji), ale plany pokrzyżował mi Aster o czym pisałem wcześniej.

Drugi pozytyw to długo wyczekiwany profit. Strat z pozostałem części 2011 roku zniwelować się nie udało (szkoda tej ostatniej niedzieli), ale pierwszy krok został wykonany, a jak słusznie zauważył Konfucjusz : „Podróż tysiąca mil zaczyna się od jednego kroku”.

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

W końcu rzecz, która najbardziej mnie ucieszyła – progras. Właściwie chodzi o ochotę do pracy nad swoją grą i jej otoczką. W listopadzie zmodernizowałem zaśniedziałego już HUDa, zmieniłem też nieco sposób klasyfikowania graczy na PS. Oprócz tego poświęciłem wiele godzin na przemyślenia odnośnie Bankroll Managementu. Oczywiście, tak jak lubię, przeniosłem wszystkie te myśli do Excela i tam zautomatyzowałem w miarę możliwości (logarytmy do czegoś się jednak przydały ! 🙂 ). Mam nadzieję, że ten trend utrzyma się jak najdłużej.

Ciekawsze wyniki z miesiąca :

8/637 50k gtd Bossmedia

3/172 25k gtd Cake

2/154 11$ turbo rebuy Everest

1/46 i 5/51 109$ fo Everest

5/516 i 20/486 16$ rebuy Micro

2/536 i 37/512 100k gtd Micro

8/226 30$ rebuy iPoker

1/159 109$ fo iPoker

6/1062 i 32/1002 200k gtd iPoker

4/306 55$ rebuy Ongame

7/183 i 7/362 108$ 6max (!!!) turbo Ongame

7/130 120$ turbo Party

6/236 55$ fo Party (wyblindowanie dzięki Asterowi)

18/1219 300k gtd Party

6/181 33$ turbo PS

13/2853 The Big 55$ PS

3/526 i 2/434 51$ hyper PS

6/343 109$ 2x Chance turbo PS

5/647 i 13/681 55$ fo PS

Wyniki znacznie lepsze niż w październiku. Najbardziej cieszą mnie ft majorsów na 4 różnych softach, a i blisko były następne. Blado wypadło PS, ale jestem pewien, że wkrótce zwróci mi to z nawiązką.

Podsumowanie celów :

1. 20 dni gry. – zaliczone 15, powstrzymały mnie teArs (75%)

2. 750 turniejów. – 738, zabrakło niewiele (98%)

3. Profit. – LDO !

4. 2,5% ft. – 2,85%, dość długo utrzymywało się nawet powyżej 3%

5. Współczynnik winning to losing days 1-3. – 6 profitowych i 9 minusowych sesji, zatem sukces !

6. Enjoy playing and living. – Solid and massive fail.

Football

Piłkarsko miesiąc wypadł bardzo podobnie do mojego pokerowego runa – niby nieźle, niby profit, ale jednak pewien niedosyt jest. Lepiej niż się spodziewałem wypadło tylko Leeds, które szybko się pozbierało po 0:5 z Blackpool i wygrało wszystkie 3 mecze wyjazdowe (w tym bardzo trudny z Leicester), przegrywając przy tym tylko w jednym meczu, oczywiście na własnym boisku… Niestety Southampton i West Ham odskoczyły już na 9 punktów i jeśli utrzymają taką formę pozostanie walka o udział w barażach.

Legii, mimo wszystko, też nie mam wiele do zarzucenia. Na Łazienkowskiej wygrało tylko PSV, co prawda aż 3:0, ale nie uważam by taki wynik był w pełni sprawiedliwy. Szkoda mi tylko porażki 0:1 z Koroną po raczej marnej grze, mistrzostwo jesieni było tak blisko… Mam nadzieję, że te dwie porażki nie są oznaką diametralnego spadku formy i już w poniedziałek uda się ponownie zniszczyć Zagłębie.

Pewne obawy mam też odnośnie Barcelony. Remis w Bilbao 2:2 był do przewidzenia, w końcu jest to jeden z najtrudniejszych terenów w lidze, ale już porażka z Getafe budzi niepokój. Gdzieś tam pod drodze trafiły się co prawda 2x 4:0 ze słabszymi przeciwnikami i 3:2 w Mediolanie, ale spadek jakości stylu gry jest widoczny. Nadal jestem zdania, że piłkarsko Barcelona jest mocniejsza niż Real, ale w obecnej formie na własnym stadionie to piłkarze z Madrytu będą faworytami i jeśli wygrają, przewaga w tabeli będzie już znacząca i trudna do odrobienia.

Do tego najważniejszego z piłkarskich wydarzeń roku pozostał już tylko tydzień i nie ukrywam, że nie myślę obecnie o żadnym innym meczu. Rok temu Real również był w świetnej formie i odprawiał rywali z kwitkiem jako lider, a jak się skończyło chyba każdy pamięta. Nie są to jednak w pełni analogiczne sytuacje. Tym razem Real zagra u siebie i nawet jeśli przegra pozostanie liderem, co z pewnością daje dodatkowy komfort psychiczny. Mam nadzieję, że Barcelona weźmie się w garść, że będzie mógł wyjść optymalny skład po obu stronach i że zobaczymy najlepszy mecz 2011 roku.

December

W grudnie zagram zapewne około 5 sesji, cele zatem sobie daruję. Od 13.12 planuję zacząć blisko miesięczną przerwę od pokera (pewnie zagram 10kk gtd na PS 18.12, więc nadziei na 1st place niech nikt sobie nie robi 🙂 ). Grać nie będę, ale mam nadzieję, że utrzyma się motywacja do analizy słabych punktów i że o jakichś wnioskach w tej kwestii będę mógł wspomnieć w następnym wpisie, na początku stycznia.

Może i trochę przedwcześnie, ale życzę wszystkim udanego odpoczynku i nabrania sił na następny rok podczas tych świat. Nie zapominajmy, że celem ciężkiej pracy jest zyskanie jak największej ilości czasu na przyjemności. „It is quality of time at work that counts and quantity of time at home that matters”.

Viel Gluck,

Slayer

Kod do rejestracji: POKERTEXAS