W moim pierwszym wpisie o mental game pisałem o tym, że w nauce wszystko jest procesem – od momentu, kiedy nawet nie wiemy, że czegoś nie wiemy, aż do momentu podświadomego wyuczenia. Teraz czas na drugą część o tym, że w nauce wszystko ma zakres.
Weźmy czterech graczy pokerowych, dwóch fikcyjnych i dwóch prawdziwych:
- Phil Trout – Bogaty gracz rekreacyjny, grający dla przyjemności, który ma świadomość tego, że przegrywa i nie przejmuje się tym.
- Phil Smith – Połprofesjonalista internetowy, którą zdobył sporą wiedzę czytając fora pokerowe, oglądając filmy instruktarzowe, itp.
- Phil Laak – Znany gracz high stakes.
- Phil Ivey – Powszechnie uznawany, za najlepszego gracza na świecie.
Co wyobrazisz sobie jeżeli będziesz chciał porównać i uporządkować umiejętności tych graczy? Prawdopodobnie będzie to oś, na której umieścisz ich w pewnej kolejności:
Jest to błędne wyobrażenie. Umiejętności to nie punkt, czy stała wartość liczbowa. Umiejętności zawsze posiadają pewien zakres. Dzieje się tak nie tylko w pokerze. Ten sam piłkarz w dwóch bardzo podobnych sytuacjach raz trafi dokładnie w róg bramki, a raz pośle piłkę daleko w trybuny. Koszykarz przy identycznym rzucie wolnym czasem trafi perfekcyjnie, czasem uderzy w obręcz, a czasem całkowicie spudłuje. Idąc dalej dotyczy to nie tylko sportów, ale też codziennych rzeczy, takich jak parkowanie samochodu, czy nawet wybieranie produktów na kolację w sklepie. Ta sama czynność wymagająca pewnych umiejętności wychodzi czasem lepiej, a czasem gorzej.

Pomyśl teraz o wszystkich swoich zagraniach pokerowych jakie wykonałeś w przeciągu minionego roku1. Część z nich była słaba. Możliwe, że byłeś na siebie zły z ich powodu. Na pewno spora ich część była przyzwoita. Być może błędnie nazywałeś to „grą na swoim poziomie”. Zdarzały się też momenty, kiedy grałeś wybitnie. Nazywałeś to byciem „in the zone”, graniem swojego A-game. Jeżeli umieściłbyś te wszystkie zagrania na wykresie, to powstałaby taka krzywa dzwonowa2:

Taki wykres pokazujący naturalny zakres umiejętności istnieje dla każdego pokerzysty na świecie. Dlatego uszeregowanie czterech wspomnianych wyżej graczy pokerowych należy przedstawiać nie na jednowymiarowej osi, ale na dwuwymiarowym wykresie:

Co z tego wynika?
Po pierwsze – nigdy nie powinno się wymawiać ani myśleć, jakże popularnego stwierdzenia, „Jak ja mogłem być tak głupio zagrać? Przecież wiem lepiej.”. Nie będę już powtarzał historii z pierwszego wpisu, mówiących o tym, że zauważanie błędów to dobra rzecz. W tej chwili skupmy się na tym, że czasem trzeba zagrać słabo. Gracze nazywają to graniem poniżej własnego poziomu. To stwierdzenie jest bez sensu. Nie ma poziomu umiejętności, tak jak nie ma punktu na jednowymiarowej osi. Jest zakres umiejętności. To zagranie słabo to też zagranie we własnym zakresie umiejętności, tyle, że w jego słabszej części.
Perfekcyjna gra to nieuchwytny cel, zwłaszcza w przypadku tak płynnie zmieniającej się dyscypliny jak poker. Dobrze postępujesz nie wtedy, kiedy chcesz za każdym razem grać idealnie, ale wtedy, kiedy cały czas się rozwijasz i lubisz swoje błędy. Są one częścią gry tak samo jak badbeaty, czy nawet missclicki. Nienawidzenie którejkolwiek z tych rzeczy, to nienawidzenie pokera. A jeżeli czegoś nienawidzisz, to z miejsca to rzuć! Poza tym bez którejkolwiek z tych rzeczy poker byłby czymś innym. Być może zamieniłby się w szachy albo w tabliczkę mnożenia.. a wtedy naprawdę trudno byłoby na nim zarabiać.
Inchworm
Inchworm to angielska nazwa gąsienicy motyla z rodziny miernikowcowatych. Dzięki użyciu idei inchworma można łatwo opisać to jak zakres dowolnej umiejętności zmienia się w czasie.
Jeżeli nigdy nie widziałeś jak porusza się inchworm to w skrócie wygląda to tak: podnosi on przednią „stopę” w powietrze, rozciąga swoje ciało do przodu, zaczepia przednią „stopę” w nowym miejscu , podnosi tylnią „stopę” i przyciąga ją do przodu; następnie rozpoczyna ten proces od nowa.
Tak też powinien wyglądać rozwój Twoich umiejętności w czasie. Nie możesz pracować jedynie nad tym, żeby Twoje A-game było jak najlepsze. Musisz pracować też nad tym, żeby Twoje C-game było jak najmniej od niego odległe, i żeby występowało jak najrzadziej. W przeciwnym razie Twoja krzywa dzwonowa za bardzo się rozciągnie i będzie wyglądała jak u Phila Smitha na wykresie powyżej. Możliwe, że będziesz wtedy w stanie ograć czasem nawet bardzo dobrego prosa, ale czasem dostaniesz w kość od słabego fisha i co gorsza nie będziesz mógł zrozumieć, dlaczego tak się stało.
Oglądanie filmików, czytanie for, rozmawianie o rozdaniach, itd. składa się na pracę nad frontendem, czyli rozciąganiem inchworma. Mental game zajmuje się pracą nad backendem, czyli ściąganiem krzywej dzwonowej umiejętności tak, by była jak najwęższa. Poza korzyścią samą w sobie takie ściągnięcie powoduje, że zwalnia się część mocy obliczeniowej w Twojej głowie i dzięki temu łatwiej jest Ci poczynić nowy krok frontendem. I tak w kółko.
Uwaga na koniec – o inchwormie należy też pamiętać, gdy ewaluuje się swoją grę. Aktualne A-game porównuj z byłym A-game, a aktualne C-game z byłym C-game. Porównując to jaki błąd właśnie popełniłeś (aktualne C-game), z tym jak kiedyś zagrałeś bardzo dobrze (byłe A-game), możesz bardzo łatwo zacząć popełniać wymienione wcześniej błędy.
To koniec mojego wstępu do mental game. Zrozumienie go jest podstawą do dalszej pracy. Aby móc się efektywnie rozwijać, trzeba zrozumieć i zaakceptować to jak wygląda ten rozwój. Można wtedy skupić się na nim, a nie na złoszczeniu się, że coś nie zawsze od razu wychodzi. W kolejnym wpisie o mental game przedstawię konkretne narzędzia i to jak ich używać.
Post scriptum
Skrobnę parę zdań co u mnie. Zwłaszcza, że spłynęła na mnie dobra karma za prowadzenie bloga i od czasu jego założenia mam znacznego upswinga 😉 Niestety ze względu na podróżowanie i sprawy pozapokerowe odpuściłem ostatnio trochę grindowanie. Niemniej jednak, gdy wrócę do regularnej gry, to po paru dniach rozgrzewki zamierzam wykonać shota na HUSNG na stawkach $1000. Będzie się to pewnie wiązało z pewną dawką regwarsów. Jak wyniknie z tego coś ciekawego, to opiszę.
W międzyczasie gram satelity do European Poker Tour. Nie zakwalifikowałem się do EPT Campione i ominą mnie włoskie przysmaki, które tak lubię. Ale co się odwlecze, to nie uciecze 🙂 Za to na celowniku mam teraz EPT Berlin. Field jest tam bardzo dobry – w grze bierze udział dużo ludzi a styl gry zaodrzańców wyjątkowo mi odpowiada. Trzymają porządny niemiecki ordnung i grają dość tight, co bardzo lubię wykorzystywać. Obym mógł z Berlina napisać pierwszy trip report.
Dzięki za uwagę. Komentarze i pytania jak zawsze mile widziane.
Miłego świętego Patryka
Grasiu
1 Jeżeli nie jesteś pokerzystą(-ką), to wybierz sobie jakąkolwiek inną dyscyplinę lub czynność.
2 Wikipedia – Rozkład normalny
Fragmenty tego, jak i pozostałych moich wpisów o Mental Game, powstały na podstawie prac Jareda Tendlera i jego książki „The Mental Game of Poker”. Wszystkim chcącym bardziej zgłębić temat szczerze polecam jej zakup – jaredtendlerpoker.com.



![Co dzieje się na GGPoker w październiku [festiwale MTT, wyścigi NLH/PLO i inne, freerolle] Promocje GGPoker na październik](https://pokertexas.net/wp-content/uploads/2026/10/promocje-GGPoker-pazdziernik-100x70.jpg)