Simon Brandstorm – Doświadczenie pomogło mi w wygraniu EPT i WPT

0
Simon Brandstorm
Simon Brandstorm

Jedną z ciekawszych historii tego roku jest zdecydowanie doskonała postawa turniejowa Szweda Simona Brandstorma. Pokerzysta wygrał WPTDeepStacks, później EPT Barcelona, a teraz WPT UK. Skąd tak dobre wyniki?

Takie historie na pewno ekscytują świat pokera. W zeszłym tygodniu Simon Brandstorm został mistrzem WPT UK. W Nottingham pokonał kilkuset rywali wygrywając 330.000$. Został pierwszym mistrzem WPTDeepStacks z tytułem głównego cyklu, ale co ważniejsze – wygrał ten tytuł zaledwie pięć tygodni po zwycięstwie w EPT Barcelona.

Trzy duże tytuły, pokonanie łącznych fieldów z ponad 3.400 graczami. To jeden z najlepszych wyników turniejowych ostatnich latach. Niesamowite turniejowe serie nie są jednak czymś niespotykanym. Takie mają za sobą między innymi Fedor Holz i Justin Bonomo. Fenomenalne umiejętności prezentuje także Bryn Kenney. Tutaj jednak sytuacja jest nieco inna, bo Brandstorm za każdym razem pokonał minimalnie kilkuset rywali.

Co więc stoi za sukcesem Simona Brandstorma? Czy istnieje coś takiego jak pokerowa seria? Może chodzi tylko o wariancję? Wielu graczy właśnie o niej mówi, ale Szwed podkreśla, że to jeden element tej układanki. Sukces zawdzięcza też doświadczeniu, pewności siebie i przyjaciołom.

Wariancja to duża część, ale jednak odpowiedź nie jest taka prosta. Oczywiście musisz mieć doskonałego runa, aby wygrywać turnieje z taką liczbą graczy. Wierzę jednak, że pomogło mi doświadczenie. Nie sądzę, aby to było możliwe dziesięć lat temu z wiedzą, którą wtedy posiadałem – mówi.

Szwed w pokera zaczął grać kilkanaście lat temu. Zawodową grą zajął się w 2005 roku. Skandynawscy gracze szybko zyskali opinię szalonych pokerzystów szukających akcji. Żaden nie bał się wrzucać żetonów na środek stołu. Wielu z tych graczy dzisiaj już nie rywalizuje. Tylko nieliczni poradzili sobie ze swingami.

Grindowałem naprawdę dużo – mówi. Grał głównie cashówki, dokładając turnieje. Później jednak zdecydował się na przerwę. Zajął biznesem. Do powrotu przekonali go przyjaciele. Mieli oni zresztą duży wpływ na jego grę.

Nie zagrałem rozdania przez dwa lat, a zająłem się grą ponownie latem zeszłego roku, kiedy mój biznesowy partner Per Linde powrócił do rywalizacji. Jego wpływ na moją grę był kluczowy. Zawsze uważałem, że gram solidne na żywo, ale przeniosłem się na wyższy poziom dzięki niemu, Alexandrowi Ivarssonowi i Antonowi Sidenowi – mówi.

Simon Brandstorm

Karty pomagały

Fedor Holz wielokrotnie wspominał o swojej doskonałej turniejowej serii. Chętnie opowiada o tym do dzisiaj. Pytany kiedyś przez dziennikarzy, co składa się na taką turniejową serią, odpowiedział – Ludzie pytają mnie, a to dość proste. Byłem jednym z najlepszych i miałem dobrego runa. To cała historia.

Brandstorm mówi, że podczas turniejów też zdarzało mu się mieć szczęśliwe rozdania. – To w pokerze objawia się na różne sposoby, przykładowo że nie masz akcji króle na asy. Zapamiętałem jednak taki moment, że przy 20 osobach w Deepstacks trafiłem one outa na riverze. Wygrałem też chyba 80% swoich flipów.

Oczywiście jest jeszcze jeden duży problem z informowaniem o takich świetnych seriach. Pokerowa statystyki to tylko część prawdy. Gracze rywalizują czasem w kilkudziesięciu turniejach rocznie. Szwed mówi jednak, że aż tak dużo nie grindował. Grał między innymi w Barcelonie, na Malcie, w Deuville i Nottingham. Łącznie zagrał może około piętnaście eventów. Jego wyczyn jest więc naprawdę godny uwagi. Ciekawe, czy powalczy teraz o potrójną pokerową koronę?

Ogłoszono powrót Partouche Poker Tour