Rozdanie, którego nigdy nie zapomnę – Hubert Matuszewski

0
842
Hubert Matuszewski

Każdy pokerzysta ma takie jedno rozdanie, które zapamięta być może do końca życia. Czasem to wielka pula z gier cashowych. Niekiedy potężny bad beat z wielkiego turnieju albo genialny call, który zdecydował o wielkim sukcesie. Takie rozdanie opowiedział nam Hubert Matuszewski.

Dotychczas w cyklu o pamiętnych rozdaniach koncentrowaliśmy się na zagranicznych pokerzystach. Pamiętajmy jednak, że i nasi gracze mogą pochwalić się doskonałymi wynikami. Dlatego dzisiaj do cyklu zaprosiliśmy gracza znanego na naszym podwórku – Huberta Matuszewskiego, zwycięzcę ostatniego Eureka Poker Tour Praga z 2016 roku.

Hubert swoją pokerową przygodę rozpoczął dziesięć lat temu. Był jednym z graczy, którzy trafili z „karcianki do kart” – wcześniej grał aktywnie w Magic: The Gathering (podobnie jak np. Marcin Horecki). To zresztą właśnie znajomi gracze zainspirowali go do tego, aby spróbował swoich sił w pokerze, bo jak mówi „opowiadali historie o swoich pokerowych podbojach online”.

Zaczął od Sit and Go

Wybór padł na turnieje Sit and Go na Full Tilt Poker. Początek był wymarzony, bo Hubert bardzo szybko zwielokrotnił swoją inwestycję wynoszącą 100$. Jak jednak podkreśla, był wtedy w stanie „pełnej błogiej nieświadomości”. Szybko połknął pokerowy haczyk, ale dopiero z czasem zdał sobie sprawę, że długofalowe sukcesy przyjść mogą tylko, jeżeli do gry dołączy pracę związaną z poprawą własnych umiejętności.

Pokerzysta wybrał naturalną drogę wielu graczy – podczas podbojów Sit and Go spróbował też swoich sił w turniejach MTT. Wygrane w turniejach tego typu były znacznie większe i stanowiły ciekawszą perspektywę dla osoby, która pokera traktuje jako rozrywkę oraz sposób na zarobienie dodatkowych pieniędzy.

Po pierwszym stole finałowym (wygrane 700$ za drugie miejsce w Double Early za 5$ na FTP) wiedziałem, że jeśli gra w pokera ma być dla mnie rozrywką, a nie tylko nudną pracą wyrobniczą na drugim etacie, to muszę się zająć grą w turniejach – wspomina.

Wszyscy jednak wiemy, że życie czasem weryfikuje nasze plany. Tak też było w przypadku Huberta. Wpływ miała też ustawa hazardowa, przez co Polak wrócił do gry parę lat później – dopiero w 2015 roku. Zauważył wtedy, że jego wiedza jest już przestarzała, a pokerowa droga do sukcesu zamiast równej ścieżki stała się wyboistą drogą, która wymaga wyrzeczeń. Jego wybór padł na turnieje live i była to fenomenalna decyzja.

Szczęśliwie, drugi wyjazd (Barcelona w 2016 roku) przyniósł dobry rezultat i już się za siebie nie oglądam – wspomina przystanek European Poker Tour.

Hubert Matuszewski (foto: Tomas Stacha)

Kluczowe rozdania heads-upa

Wspomniany pierwszy festiwal Matuszewskiego w słonecznej Barcelonie przyniósł fantastyczny wynik w evencie PokerStars Cup za 440€. Polak uplasował się doskonałym, piątym miejscu (na ponad 3.000 graczy!) za co wziął 41.000€. Prawdziwy sukces miał jednak przyjść kilka miesięcy później, w grudniu 2016 roku, w całkiem innych zresztą okolicznościach mroźnej, czeskiej Pragi.

Był to turniej nieistniejącego już cyklu Eureka Poker Tour (zastąpionego dzisiaj przez PokerStars Festival). Hubert radził sobie niesamowicie w Main Evencie imprezy, gdzie wpisowe wynosiło 1.100€. W praskim turnieju zagrało 2.031 osób. Po dotarciu do finałowej trójki, Polak, a także Litwin Vladas Tamasauskas i Włoch Alessandro Giordano, zrobili deala. Naszemu graczowi przypadło 173.298€. Walka toczyła się jeszcze o dodatkowe 20.000€ i jakże cenny tytuł mistrza.

Ostatecznie w heads-upie spotkali się Polak oraz Tamauskas. Po wymianie ciosów nadeszło rozdanie, które Hubert wspomina do dzisiaj, jako decydujące o losach tytułu.

Zdecydowanie najbardziej utkwiło mi w pamięci jedno z ostatnich rozdań (trzecie od końca i kluczowe) z heads-upa Eureka Poker Tour w Pradze. Po 12 godzinach wyczerpującej walki na stole finałowym, Litwin z którym grałem wystawił mnie na ciężką próbę i zmusił do najważniejszego hero calla w mojej krótkiej karierze – mówi.

W turnieju blindy były w tym momencie na poziomie 600.000/1.200.000 (200.000 ante). Litwin miał nieznaczną przewagę, ale obaj panowie mieli około 20-30 blindów. Tamauskas zlimpował, a Polak odstukał checka. Na flopie pojawiły się 42Q. Tutaj nasz gracz zrobił check-call niewielkiego beta za 1,2 miliona. Na turnie pojawiła się Q. Polak znów czekał. Rywal zagrał już znacznie większego beta. Przesunął za linię 3,4 miliona. Hubert sprawdził.

Heads-up Eureka Poker Tour Praga (foto: Tomas Stacha)

Wielki bet, doskonały read

Ostatnią kartą wspólną był K. Hubert wspomina, że rywal wykonał dość niespodziewany ruch – zagrał naprawdę sporego beta. Uderzył za 7,8 miliona. Przez następne kilka minut zastanawiał się – call, czy może jednak fold. Tak to wspomina:

Stukam w stół i po dłuższej chwili dostaję niespodziewanie duży (do tej pory tamten gracz stosował raczej mniejsze wielkości zakładów do zagrań dla wartości) bet w wysokości około 3/4 puli. Sprawdzenie i przegrana zostawiało mnie z oparami stacka i marnymi szansami na końcowy sukces. Kilka minut zajęło mi podjęcie decyzji.

Polak w swojej ręce miał 64. Te kilka minut spędził więc na analizowaniu zakresu rywala. Zastanowił się, w jaki sposób siłę jego ręki postrzega oponent. Ten sizing rywala nie układał się w logiczną całość.

W zakresie przeciwnika znajdowały się wciąż trafione na flopie kolory i nietrafione drawy do koloru. Mniej obawiałem się tripsów Q i par z K. Ja mocno wyglądałem na słabą parę albo drawa. Ostatecznie ten zwiększony, wyrzucający sizing zagrania zdecydował, że zdecydowałem się sprawdzić mimo braku blokerów w kierach.

To była doskonała decyzja. Chwilę później potężna pula powędrowała do Huberta. Jego read okazał się być stuprocentowo trafiony!

Rywal pokazał A 9 i zostało mu kilka blindów. Dwa rozdania później mogłem się cieszyć ze swojego największego sukcesu pokerowego.

Faktycznie dosłownie chwilę później Polak mógł wznieść ręce w geście triumfu. Rywal podwoił się jeszcze, ale w ostatnim rozdaniu Hubert trafił z Q6 dwa piki na flopie i trzeciego na riverze. Wygrał Eureka Poker Tour Praga oraz 193.298€!

Wygrana w Pradze pokazała mistrzowi potencjalne ścieżki rozwoju i dała szansę na poprawę umiejętności – mógł zainwestować w rozwój poprzez serwisy szkoleniowe. Chciał kontynuować swoje świetne występy. Efektem był kolejny doskonały wynik. Parę miesięcy temu wygrał w Monte Carlo event za 2.200€. Dołożył do pokerowego CV kolejny cash w wysokości 83.700€.

Hubert Matuszewski (foto: Tomas Stacha)

Poker ewoluował kilka lat temu

Czy teraz jednak poker jest jeszcze trudniejszy? Czy te kilkanaście miesięcy pomiędzy sukcesami zmieniło ogólne tendencje w grze? Hubert mówi, że niekoniecznie – ewolucja miała miejsce już parę lat temu. Nieważne jest zresztą, jak kształtuje się poziom dzisiejszej gry, ale jak sami do niej podchodzimy.

Ewolucja pokera nastąpiła kilka lat temu – wraz z pojawieniem się solverów i coraz szerszym rozpowszechnieniem ich stosowania do nauki strategii gry. Te kilkanaście miesięcy nie przyniosło tu za dużo zmian. Zresztą ja patrzę bardziej na siebie. Starałem się dobrze wykorzystać tę szansę na dalszy rozwój, jaką dostałem po zwycięstwie w Pradze. Indywidualne coachingi czy zakup dostępu do odpowiednich serwisów z dobrą wiedzą z zakresu MTT powodują, że z czasem moja wiedza pokerowa jest pełniejsza.

Już wkrótce na naszych łamach wywiad  z Hubertem Mateuszewskim. Porozmawiamy w nim o szczęśliwym przystanku EPT Monte Carlo, evencie, w którym zwyciężył, idei shot clocków oraz tym, czemu uważa turnieje live za wielkie value.

Limitless o niezwykłych grach na najwyższych stawkach – wyjątkowy podcast z trenerem Smart Backing!

    O pokerze pisze od kilku lat - głównie na PokerTexas. Fan czterech kart, tłumacz hazardowy, obserwator e-sportu i sceny Hearthstone'a.