Pułapki pokerowego dyskomfortu

0
króle

Czy zdarzają się Wam sytuacje, w których nie robicie jakiegoś zagrania, bo nie lubicie danego spota lub źle Wam się kojarzy? W swoim tekście Peter Clarke wyjaśnia, że to spory błąd.

Peter Clarke w jednym ze swoich strategicznych tekstów przedstawia leaki graczy związane z dyskomfortem. Nie mają one wiele wspólnego z racjonalną grą i statystykami. O jakie leaki chodzi?

Gałęzie i drzewa

Załóżmy na początek, że wszystkie możliwe wyniki rozdania to duże drzewo. Każdy wynik przy każdej decyzji określany będzie mianem gałęzi. Stosując takie rozumowanie możemy powiedzieć, że drzewko 4-betowania KK wygląda w kontekście wyniku bardzo pozytywnie, ale kilka gałęzi dać może zupełnie negatywny wynik. Chodzi o sytuację, kiedy wpadniecie na AA.

To zupełny błąd, aby podejmować decyzje oparte tylko na jednej z tych gałęzi, zupełnie porzucając większy obraz. Uczniowie Clarke'a i gracze robią tak jednak cały czas. Skąd takie dziwne i szalone decyzje?

Chodzi o emocje, a konkretnie strach, który utrzymuje nas przy życiu, a więc jest najważniejszy i najbardziej znaczący z nich. W pokerze prowadzi jednak do dziwnych decyzji. Oto przykłady takiego leaku.

Pasywne zagranie na flopie

Clarke podaje przykład z lekcji, którą miał ze swoim uczniem. Starał się odtworzyć proces myślowy pokerzysty i w jednym z rozdań natrafił na wspomniany wyżej leak. Rozdanie rozpoczęło się od otwarcia na CO z JT, a słabszy gracz, który chętnie sprawdzał, callował na buttonie. Blindy spasowały.

Na flopie pojawiły się T64. Nasz hero czekał. Od razu zaznaczmy, że to oczywisty błąd. Przeciwko bardziej agresywnemu graczowi rekreacyjnemu, a nawet graczowi regularnemu, spodziewamy się, że przy checku często zagra beta, a nasza ręka świetnie sprawdzi się jako bluff catcher, bo dziesiątka dobrze blokuje sety i lepsze top pary. W takim przypadku check jest w porządku.

Kiedy jednak nasz rywal to calling station, oznacza to, że chce zostawać w rozdaniach, ale nie kreuje akcji. W konsekwencji, jeżeli tam przeczekacie, rywal będzie betował z mocnym zakresem i słaby zdecyduje się przeczekać. To pozbawia sensy ideę łapania kogoś na blefie i przekazuje możliwość zrealizowania equity naszemu oponentowi. Kiedy Wasza ręka podatne jest na wiele overkart i gutshotów, to trzeba ją chronić przez tymi, którzy dla nas nie będą betowali.

Czemu jednak ten gracz nie chciał betować? Wyjaśnia, że jeżeli po becie słaby rywal sprawdzi, a na turnie pojawi się kiepska kart i przeczeka, to wtedy oponent wypali dużego beta na riverze i trzeba będzie spasować.

Clarke pisze, że taki wynik byłby oczywiście kiepski, ale to tylko jedna z małych gałęzi wielkiego drzewa. Po pierwsze, rywal musiałby najpierw sprawdzić na flopie, aby to było możliwe. To samo w sobie nie jest złe. Po drugie, karta na turnie musi uderzać w Wasze equity – przykładowo spada tam as. Takich złych turnów nie ma tam jednak wiele. Po trzecie, rywal musiałby po Waszym checku zagrać dużego beta. Te trzy konkretne rzeczy muszą się wydarzyć, aby spełnił się paranoiczny sen. Czemu więc jego mózg koncentruje się tylko na jednym scenariuszu? Oszalał?

Oczywiście nic takiego się nie stało. Zachowuje się po prostu jak wielu mniej doświadczonych graczy. Jeżeli nasze umiejętności podejmowania logicznych decyzji nie są jeszcze na tyle dobre, aby odpowiednio dostrzec spota, emocje biorą górę. Takie rzeczy zdarzają się od czasu do czasu, bo umysł stara się chronić nas przed niebezpieczeństwem. Wyszukuje więc najbrzydszą gałąź drzewa podejmując krótkowzroczną decyzję.

Obawa przed blefowaniem

Tego samego dnia Clarke pracował ze studentem, który miał słabego runa. Opisał to jako sytuację, w której czuł, jakby wszystkie jego blefy były sprawdzane.

Panowie wspólnie spojrzeli na rozdanie, w którym gracz był agresorem i na buttonie miał T9 i podbił. Gracz na big blindzie sprawdził. Na stole K72 hero zdecydował się na c-beta za 1/3 puli i został sprawdzony. Na turnie Q postanowił przeczekać za rywalem. To może być mały błąd, bo teoria mówi, że taka ręka to często double barrel. Wynika to z tego, że ręka ta nie wygra na showdownie, ale jej cztery outy czynią ją jedną z bardziej obiecujących w Waszym zakresie semi blefu. Ciężko jest mieć wiele outów betując na takim suchym boardzie. To nie oznacza, że blefować tam się nie powinno. Oponent będzie pasował wiele kart ze swojego zakresu, a większość oponentów pasuje więcej niż optymalnie.

Czemu jednak nasz gracze tam czekał? Powiedział, że „jego blefy to palenie pieniędzy i nie chciał znów przez to przechodzić”.

Ponownie widzimy, że jego mózg używa negatywnych emocji, aby pewnych sytuacji uniknąć w przyszłości. To proces, których uchroni Was w wielu życiowych sytuacjach, ale w pokerze to niezdrowy sposób myślenia. Z punktu widzenia logiki student Clarke'a wiedział, że losowość nie ma pamięci i wpadanie na zakresy callowanie rywala w podobnych spotach nie wpływają na kolejne takie sytuacje. Podświadomość chciała jednak powstrzymać dyskomfort.

Clarke radzi, aby zwracać uwagę na leaki oparte właśnie na dyskomforcie. Wynikają one z irracjonalnych obaw i nie mają statystycznych podstaw. Poker to gra prawdopodobieństwa i trzeba walczyć z myślami, które radykalizują rzadkie rezultaty i tworzą z nich pełnoprawne historie.

Kiedy ignorować pokerową teorię?