Nie żyje Layne Flack – pokerowy świat żegna zwycięzcę WSOP

0
Layne Flack

W poniedziałkową noc świat pokera obiegła informacja o śmierci Layne Flacka. Właściciel sześciu bransoletek WSOP został znaleziony martwy w swoim domu.

Świat pokera w szoku. Kilka godzin temu pojawiła się informacja, że Layne Flack znaleziony został martwy w swoim domu. Pokerzysta pochodzący z Rapid City w stanie Dakota Południowa miał 52 lata. Pokerzystę kojarzyć będziemy jako jednego z największych gwiazdorów okresu pokerowego boomu.

Flack swoją pokerową karierę rozpoczynał w klubach pokerowych Montany. W wieku 24 lat przeniósł się do Nevady wraz ze swoją dziewczyną. Tam pokera uczył się pod skrzydłami Johnny'ego Chana oraz Teda Forresta. Tam też urodziła się jego córka, Hailey.

Pokerzysta ponad dwadzieścia lat temu zyskał nicka „Back-to-Back”. Stało się tak dzięki zwycięstwom na WSOP. Swoją pierwszą bransoletkę zdobył w turnieju za 3.000$ rozgrywanym w odmianie Pot Limit Holdem. Był to 1999 roku. W sierpniu wygrał wtedy turniej za 330$ w Seven Card Studa podczas Legends of Poker. Dzień później wygrał turniej Limit Holdem Shootout. Tak zyskał swojego nicka, którego potwierdził jeszcze wygrywając pod dwie kolejne bransoletki w 2002 oraz 2003 roku.

Pokerzysta w swojej karierze cashował łącznie na 5 milionów dolarów. W 2008 roku zdobył ostatnią bransoletkę, kiedy wygrał turniej Pot Limit Omaha za 1.500$. Cashował na 577.725$.

Pożegnanie pokerowej społeczności

Wielu pokerzystów zdecydowało się na pożegnanie swojego znajomego.

Straciłem przyjaciela, pokerowy świat stracił przyjaciela. Spoczywaj w pokoju Layne. Mike Matusow zrobił podcasta, który upamiętni Layne'a. Sean Chaffin przygotuje artykuł o legendarny, sześciokrotnym zwycięzcy WSOP. Mikey, Matt Savage i ja mamy teraz łzy w oczach – napisał Phil Hellmuth.

Znaliśmy się od bardzo, bardzo dawna i będę kochał wszystkie szalone wspomnienia. Znając Layne, chciałby teraz, abyśmy wszyscy uczcili jego życie i dzielili się anegdotami wspaniałych, starych czasach – napisał Daniel Negreanu.

Bardzo smutne wieści. Mój przyjaciel Layne Flack odszedł. Jestem smutny. Spędziłem te ostatnia dni w Las Vegas właśnie z nim w jego domu. Graliśmy w golfa, pokera, rozmawialiśmy godzinami. Kochałem jego psy Bree i Pipera. Jestem wdzięczny za ten ostatni wspaniały czas z nim – pisał Patrick O'Malley.

Greg Raymer o cierpliwości przy pokerowym stole