Motywacja i bystrość umysłu – co mówią o tym profesjonaliści?

0
Po dużym sukcesie niektórym brakuje motywacji do gry

Jak utrzymać motywację do grindu? Co pokerzyści robią pomiędzy sesjami i turniejami? Zobaczcie, co mówi o tym trójka doskonale znanych pokerzystów.

W naszym poprzednim tekście Garrett Adelstein, Matt Berkey oraz Jonathan Van Fleet opowiada o kwestiach gry mentalnej, a także utrzymania formy fizycznej przy pokerowym grindzie. Dzisiaj dowiemy się, jak utrzymują motywację i bystrość umysłu podczas długich godzin grindowania.

Motywacja sprawą personalną

Garrett Adelstein mówi, że motywacja każdego z graczy zależy od prostego pytania: czemu gram? Dla znakomitej większości graczy profesjonalnych jest to kwestia pracy, a więc zarobku, dzięki któremu żyją i funkcjonują. To niełatwa rzeczywistość dla wielu graczy i dlatego pokerzysta często radzi tym, którzy wysyłają mu pytania, aby jednak poker nie był głównym źródłem ich utrzymania.

Jest oczywiści grupa wyjątkowych osób, które graja najwyższe stawki i oni mają inne powody grindu. Dla nich kolejny milion nie zmieni życia. Adelstein mówi, że u niego odpowiedź na to pytanie jest w pewien sposób wieloaspektowa. Chce poprawić życie osób, które kocha – przyjaciół oraz rodziny. Wraz ze swoją narzeczoną zdecydował się na działanie charytatywne – przekazuje pieniądze programowi Big Brothers Big Sisters, gdzie sam działa jako mentor. W ten sposób może spokojnie tłumaczyć sobie, że grinduje pokera, czyli grę o sumie zerowej.

Mentalna gra na wysokich stawkach jest niezwykle istotna. Sumy wygrane lub przegrane podczas jednej sesji potrafią być ogromne. Dlatego, kiedy nic nie udaje mu się podczas sesji, przypomina sobie, jak wdzięczny jest za wiele rzeczy w życiu – zdrowie, rodzinę i właśnie możliwość gry w pokera. W pewien sposób szokuje go to, że może grać w pokera. Wielu pokerzystów ma masę rzeczy, za które jest wdzięczna.

Pomiędzy sesjami pokerzysta korzysta z psychoterapii poznawczo-behawioralnej, aby poradzić sobie z przegranymi w lepszy sposób. Jaki jest bowiem sens zarabiania ogromnych kwot, jeżeli ktoś przejmował się będzie przegraną podczas 40% sesji? Adelstein spędził ostatnią dekadę na tym, jak wpasować pokerowy grind w dość spokojne życie. Większość graczy ma z tym problem. Tymczasem głównym celem nie jest bogactwo, tylko regularnie uśmiechanie się. Pokerzysta kibicuje, aby właśnie to udawało się większej liczbie graczy.

Ciekawość sposobem na bystry umysł

Matt Berkey mówi, że wysoki poziom gry mentalnej to efekt bycia ciekawym i szukania odpowiedzi na pytania. Czy to kwestia zajmowania się elementami pokerowej strategii, czy też rozmowy z inteligentnymi ludźmi o życiowych kwestiach, w których nie ma się specjalizacji – wszystko to kwestia szukania odpowiedzi i analizy problemów, które niekoniecznie mają rozwiązania.

Poker to fantastyczna rzecz pod tym względem, bo strategie często mają kilka rozwiązań, które można przypasować do konkretnego scenariusza i środowiska, które próbujecie zrozumieć. Istnieje cienka linia pomiędzy szukaniem możliwości eksploatowania rywali i staniem się ofiarą pokrętnej logiki. Dlatego on ceni sobie to, że ma zaufaną grupę graczy i solvery, która pomagają mu przedzierać się przez problematyczną logikę.

Naturalna motywacja

Jonathan Van Fleet mówi, że ma naturalną motywację. Po prostu lubi, kiedy gra najlepszego pokera i uwielbia możliwość studiowania gry, chociaż czasem na to narzeka. Trenowanie umysłu ma u niego wysoki priorytet.

Medytacja i koncentrowanie się na zewnętrznych oraz wewnętrznych bodźcach są wielką częścią ostatnich ośmiu lat jego życia. Dwa razy udawał się na kursy medytacji Vipassana, stara się codzienne medytować. W pewien sposób te rzeczy uratowały jego życie. Był bowiem nerwowy i nieszczęśliwy. Van Fleet wyjaśnia, że obniżył „głośność mózgu”. Naukowcy mówią, że w mózgu tworzą się nowe neuralne ścieżki właśnie dzięki medytacji.

Pokerzysta podkreśla, że wyszedł jednak z wprawy jeżeli chodzi o medytowanie. Stephen Chidwick polecił mu program Neuropeak, który pomaga w utrzymaniu precyzyjnego oddechu. Pracuje z nim nad tzw. biofeedbackiem, pracą serca i właśnie oddechem. Na razie potrafi znaleźć swój rytm, kiedy zamknie oczy. Gorzej, kiedy pracuje lub czymś się stresuje, ale i to stara się trenować.

Jonathan mówi, że wiele razy był sfrustrowany negatywnym myśleniem lub mindsetem związanym z brakiem szczęścia, umiejętności, narzekaniem na rywali i podobnymi kwestiami. Żadna z tych myśli nie jest ważna przy podejmowaniu dobrych decyzji. On również uważa, że bardzo mocnym narzędziem wyjścia z negatywnego myślenia jest prosta wdzięczność za to, że gra w pokera zawodowo. Dodaje, że optymalnym stanem mentalnym jest spokój, odseparowanie się od świata zewnętrznego i bystry umysł. Owszem, badbeat ciągle zaboli, ale powroty do optymalnego stanu umysłu są dzięki temu coraz krótsze.

Jonathan Van Fleet

Czy wizerunek tight jest kluczem do sukcesu Phila Hellmutha?