MJ Gonzales opowiada o grach High Stakes i pojedynku z „Limitlessem”

0

Czy MJ Gonzales to najlepszy pokerzysta, o jakim nie słyszeliście? To całkiem możliwe. Amerykanin będzie wkrótce rywalem „Limitlessa” w pojedynku live. To on był trenerem Daniela Negreanu w meczu z Dougiem Polkiem.

W czasie swojej kariery Gonzales nie wychylał się i nie szukał popularności. Jako gracz wysokich stawek nie miał zresztą okazji, aby trafić na czołówki gazet. Zwykle to gracze turniejowi zdobywają popularność dzięki wielkim sukcesom i ogromnym wypłatom, które zgarniają. Gonzales jednak nigdy nie chciał sławy. Anonimowość była dla niego czymś pozytywnym.

W ostatnich latach pokerzysta postanowił jednak wyjść z cienia. Zaistniał w mediach społecznościowych. Stworzył także stronę treningową Hybrid Poker, która oficjalnie zacznie działać jesienią tego roku. Produkt ten był jednak dostępny dla wybranych graczy od lat.

Moim wyborem było pozostawanie anonimowym do World Series of Poker w 2019 roku. Wszystko co chciałem, to zarabianie ogromnych pieniędzy i trenowanie elitarnych graczy. Dlatego nie zna mnie wiele osób. Taki był plan – mówi w rozmowie z Cardplayerem.

Jedni z najlepszych pokerzystów przychodzili do Gonzalesa i chcieli poprawiać swoje umiejętności. Nie znamy jednak większość tych graczy, bo takie były warunki umowy z klientami. Ostatnio jednak dowiedzieliśmy się, że Gonzales trenował Daniela Negreanu w pojedynku z Dougiem Polkiem. Negreanu przegrał znacząco, ale i tak zyskał uznanie wielu osób. Polk stwierdził, że postawiłby na Daniela w meczu z elitarnym rywalami heads-up. Gonzales wyjaśnia:

Ty i ja gramy 10 milionów rozdań i jesteśmy breakeven. Załóżmy, że tutaj mamy taki sam poziom umiejętności. Mogę mieć downswing wynoszący 80 do 100 buy-inów i to będzie normalne. Ludzie zobaczą, że przegrałem 100 buy-inów i pomyślą, że jesteś 500 razy lepszy niż ja. Pomyślą, że jestem beznadziejny i muszę dać sobie spokój. Wariancja jednak w ten sposób nie działa – mówi.

Dlatego też trener wyjaśnia, że porażka Negreanu nie jest czymś dziwnym. Oczywiście Polk jest lepszym graczem i na zwycięstwo zasłużył. Publika pojedynku patrzyła jednak za bardzo na liczby. Kilka przegranych buy-inów w heads-upie nie znaczy nic. Daniel przegrał ponad 1.000.000$ na stawkach 200/400$ i nie jest to według Gonzalesa niczym dziwnym.

Teraz sam szuka akcji – zagra z Limitlessem!

O Gonzalesie mogliście również przeczytać przy okazji naszego newsa o meczu z Wiktorem „Limitlessem” Malinowskim. Nasz pokerzysta miał początkowo problemy ze znalezieniem rywali. Nikt nie chciał z nim zagrać. Gonzales zgłosił się jakiś czas temu i zaproponował, aby mecz rozegrano na żywo w Las Vegas. Stawki to 1.000$/2.000$, a pula pojedynku aż 3.000.000$!

MJ nie chciał się jednak na tym zatrzymywać. Szukał dalej akcji. Udało mu się znaleźć kolejnych rywali, którymi będą Isaac Haxton oraz Dan Smith. Szczegółów tych pojedynków jeszcze jednak nie znamy.

Ludzie uważają Wiktora za mistrza nad mistrzami, prawda? On więc wyzwał wszystkich na świecie i żaden Amerykanin się nie zgłosił. Żaden. Powiedziałem: pieprzyć to. Grajmy. Gamblujmy. Niech to będzie dobra zabawa.

Oczywiście w kontekście słów pokerzysty o wariancji decyzja, aby grać na żywo wydaje się nieco dziwna. Gonzales wyjaśnia jednak, że specyfika gry live jest po prostu inna. Nie ma tam tabelek z rękami startowymi, nie ma notatek na rywali. To po prostu sytuacja, w której jeden gracz rywalizuje z drugim. Najlepszy wygrywa.

Nie mam dużej próbki rozdań z Wiktorem. Mój read na niego jest taki, że jest znacznie lepszym graczem six max niż heads-up. Nie chcę odbierać nic jego grze heads-up, uważam, że jest ciągle świetna. Chyba jednak on sam powiedziałby, że six max jest jego najmocniejszym wariantem – opowiada.

Pokerzysta mówi, że jest grupa graczy, z którymi nie chciałby rywalizować. To głównie osoby z jego kręgu znajomych, z którymi dzieli się wiedzą. Jest jednak jeden pokerzysta, z którym naprawdę chciałby zagrać – Phil Ivey.

Rzuciłbym wszystko, żeby móc zagrać heads-upa live z Philem Iveyem. Zrezygnowałbym. Przestał robić to, co robię. Zagrałbym na stawkach tak wysokich, akie tylko chce. Jestem małą postacią świata pokera. Chcę to zmienić. Jednak pewna mała część mnie ma nadzieję, że Phil to zobaczy i powie: Wiesz co dzieciaku, zróbmy to. Tego właśnie chcę – mówi.

Problem z reputacją graczy

Gonzales przez kilka lat pozostawał w cieniu innych graczy. Dzisiaj jednak niektórzy z najlepszych odmawiają mu gry. Dzieje się tak pomimo tego, że gracze live nie mają za bardzo dobrej reputacji.

Ogólnie reputacja pośród graczy live jest taka, że gramy beznadziejnie. Uważam, że niestety jest w tym sporo prawdy. Gracze live nie mają odpowiednio dużej próbki. Nie widzą odpowiednio dużej liczby spotów. Prawdą jest też poniekąd to, że nie uczą się odpowiednio dużo porównując do graczy online. Współczesne studiowanie pokera jest niespotykane. Jeżeli nie rozumiesz w pełni zestawów danych CFR, to jesteś drawing dead w grze. Nie masz szans – mówi.

Amerykanin jest wielkim talentem. Pomimo tego, nie ma problemów ze znalezieniem doskonałych gier, w który rywalizuje z celebrytami. Niewielu pokerzystów ma szansę na coś takiego, ale Gonzales wyjaśnia, że on nie gra takich cashówek tylko pod maksymalizację wygranych. Bierze pod uwagę aspekt społecznościowy.

Nie musisz być graczem z umiejętnościami społecznościowymi, aby zostać uznanym za jednego z najlepszych, ale potrzebujesz ich, aby najwięcej zarabiać. Popatrzcie na Ike'a Haxtona. Nikt nie uważa, że jest grzecznym i sympatycznym gościem. Postrzegany jest jednak jako jeden z najlepszych. On nie może się dostać do moich gier. Ktoś zapytałby: Na jaką cholerę chcesz z nim grać? On nie ma odpowiednich przyjaciół i sam wybrał tę drogę – wyjaśnia MJ.

Pokerzysta nie zamierza jednak przez to krytykować swoich kolegów z branży. Oni będą uznawani za najlepszych, ale nie będą w najlepszych grach. On tymczasem w pokerze jest po to, aby jak najwięcej zarobić. Nie chce, aby jego córka doświadczyła biedy, którą on przeżywał w młodości.

Dlatego Amerykanin zdaje sobie sprawę, że musi myśleć przyszłościowo. Chce być dalej zapraszany do takich gier, a więc rozumie, że jako profesjonalista musi dawać akcję, flipować, czasem oddawać żetony rywalom.

To społecznościowe zachowanie, których gracze dzisiaj nie dostrzegają. To dlatego poker idzie w kierunku prywatnych gier. Nikt nie chce siedzieć obok grindera, który obraża słabych graczy. Nikt nie chce siedzieć obok gracza z iPadem, który ma słuchawki i ogląda film – mówi.

Gonzales nie wie jeszcze ile będzie grał w pokera. Chce osiągnąć pewne rzeczy, a w przyszłości, kiedy jego serwis zacznie działać, zamierza grać największe możliwe stawki. Może wtedy, kiedy już wygra w takich cashówkach, rozważy emeryturę.

W Makau i Malezji grają stawki 10.000/25.000$ ML Holdem i 25.000/50.000$. Nie wiem jak często chodzą te gry, ale swingi to pomiędzy 75 milionów, a 100 milionów dolarów – mówi.

Landon Tice vs Bill Perkins – znamy nowe szczegóły pojedynku