Jak przywrócić świetność satelitom? cz. 2

2
Satelity - rozwiązania problemów

Turnieje satelitarne to bez wątpienia jeden z bardziej „wdzięcznych” formatów, jakie posiadają w swoich ofertach pokerowi operatorzy. To właśnie dzięki nim gracze rekreacyjni mogą dostać się do gry o zawrotne sumy. Barry Carter w dwuodcinkowej serii pochylił się nad tematem sposobów uatrakcyjnienia tych rozgrywek na tyle, aby dołączało do nich jeszcze więcej pokerzystów. Oto druga część jego rozważań.

W pierwszym tekście Carter podzielił się z Czytelnikami swoim poglądem na dwa największe problemy, z jakimi borykają się obecnie satelity. Mowa była o niedopasowanych strukturach i kłopotach z wykorzystaniem wygranych wejściówek. W celu nadrobienia zaległości odsyłamy do tego tekstu.

O ile oblicza wyżej wymienionych problemów mogły być różne, a każde z nich miało swoich fanów i antyfanów, o tyle rozwiązania na przyciągnięcie graczy do satelit, które Barry zaproponował w drugim tekście, powinny przypaść do gustu większości z Was. Oto one!

Zmniejszenie rake'u

Jednym z ciekawszych głosów, które dotarły do uszu Cartera było to, iż niektórzy gracze uważają, że grając w satelitach, a następnie w evencie docelowym, dwukrotnie płacą rake za możliwość brania udziału w jednym turnieju.

O ile całkowite zniesienie rake'u w satelitach jest raczej niewykonalne, o tyle jego ograniczenie wydaje się być sensownym rozwiązaniem. Choć gracze rekreacyjni zbytnio nie zaprzątają sobie głów kwestiami prowizji, o tyle dla profesjonalistów byłaby to doskonała wiadomość. To natomiast mogłoby prowadzić do kolejnych zmian – większa liczba wejściówek w turniejach z wyższym buy-inem, więcej rake'u stamtąd pochodzącego, wypełnienie gwarancji w evncie docelowym etc. Dla chcącego nic trudnego – pozytywy da się znaleźć w każdej sytuacji.

Lepsze pakiety wyjazdowe

O konieczności dopracowania kwestii elastyczności pakietów i wejściówek Carter pisał już w pierwszej części. Z wyjazdami na duże festiwale, do których wejściówkę zdobyło się w satelicie, jest jednak inny problem – wydatki poboczne.

Operatorzy przygotowują swoje wydarzenia pod kątem różnorodności eventów i pozapokerowych aktywności bardzo dokładnie, jednak wydaje się, że kwestia dodatkowych wydatków, które muszą ponosić gracze, jest pomijana. W pakietach często znajduje się kwota na pokrycie kosztów podróży, jednak nie oszukujmy się – prędzej czy później każdy z graczy sięgnie do własnej kieszeni. Zdarza się również tak, że od oszczędności odciągają ich sami operatorzy – ci ogłaszają jedną cenę za hotel w trakcie festiwalu, zaś po wejściu na dowolną stronę do rezerwacji noclegów okazuje się, że zawodnicy mogliby upolować hotel w znacznie bardziej atrakcyjnej cenie.

Zdaniem Cartera satelitkowicze na miejscu nie tylko nie powinni musieć wydawać swoich pieniędzy, ale przede wszystkim nie powinni czuć, że operator w ramach pakietów wyjazdowych „przycina” część ich wartości dla siebie.

Barry przy okazji docenił rozwiązanie, jakie stosują m.in. platformy z sieci MPN. Mowa tu o pakietach, w skład których oprócz wpisowego do głównego turnieju wchodzi także buy-in do side eventu. Co ważniejsze, nie przepada on, jeśli deepujecie turniej główny, bowiem może go wykorzystać osoba towarzysząca.

Poker Fever Cup baner

Więcej gwarantowanych biletów

Kto rejestrując się do satelity nie chciałby, aby jej gwarancja obejmowała jak największą liczbę wejściówek? Przeciwników takiego rozwiązania znaleźć byłoby zapewne trudno, perspektywa operatora jest jednak nieco inna – jeśli „walnie się” w szacunkach i spotka się z regularnymi overlayami, ów błąd będzie bardzo kosztowny.

Tu płynnie przechodzimy do innej problematycznej kwestii. Wielu graczy rywalizuje w satelitach tuż przed rozpoczęciem samego turnieju, kiedy to gwarantowane pule są nieco wyższe. Przeciętny gracz, który pokera bierze na poważnie, nie chce wygrać pakietu cztery miesiące przed turniejem i godzić się z tym, że część jego net worth jest niedostępna przez 16 tygodni. To jednak dotyczy profesjonalistów, bowiem jeśli chodzi o graczy rekreacyjnych…

Wcześniejsze ogłaszanie festiwali

Oto druga strona medalu – Barry Carter przyznaje, że wielu graczy rekreacyjnych żaliło mu się na zbyt późne (w praktyce z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem) ogłaszanie przez operatorów dat kolejnych wydarzeń.

W ich przypadku rzeczy dzieją się odwrotnie niż w akapicie powyżej – amatorzy posiadający regularne prace najpierw grają w satelitach, a gdy uda im się zdobyć pakiet lub wejściówkę, dopiero udają się do szefa z wnioskiem urlopowym w ręku, nigdy na odwrót. Kto bowiem zagwarantuje im, że zdołają wygrać wejściówkę na ostatnią chwilę, gdy co prawda gwarancje są bardziej okazałe, ale za to o wywalczenie wolnego będzie trudniej?

Eks -krupierka, Legionistka, pasjonatka pokera i wszystkiego co z nim związane.

2 KOMENTARZE

  1. IMO dużym problemem satelit jest reentry. Jeżeli satelita ma być szansą dla rekreacyjnych graczy na dostanie się do turnieju to reentry lub rebuy skutecznie zabija taką możliwość. W ten sposób satelity stają się wyłącznie metodą na obniżenia wpisowego z directa dla prosów.

    • Niekoniecznie, bo dzięki re-entry w puli nagród znajduje się kilkukrotnie więcej ticketów czy pakietów, niż gdyby miało to miejsce przy freezoucie. I akurat w satelitach re-entry jest absolutnie niezbędne, bo to właśnie wtedy amator ma realne szanse na wygraną.

Comments are closed.