Jak przetrwać w turnieju bez sensownych kart?

0
analiza rozdania

Wszyscy mieliście zapewne taką sytuację. Rozdanie po rozdaniu i tylko kolejne beznadziejne ręce. Stack maleje, a poziomy blindów rosną. Czujecie presję malejącego stacka. Jak sobie z tym radzić?

Takie sytuacje się pojawiają. Karty nie zawsze współpracują. Nie pojawia się żadna sensowna ręka, aby zagrać all-ina. Żetonów ubywa, a Wy irytujecie się kolejnymi niegrywalnymi kartami. Jak przetrwać taki okres w turnieju MTT? Czego unikać? Oto kilka porad Dave'a Roemera.

Dyscyplina to podstawa

Czasem kiepskie ręce pojawiają się jedna za drugą. Dostajecie 83, 42o, 69… w końcu nawet J9s zaczyna wyglądać jak AA. To jednak nie jest para asów. Nie można ulegać złudzeniu, że coś nagle staje się w pewnych sytuacjach grywalne. Ludzie robią tak cały czas. Mówią później: „To była najlepsza ręka w ostatnich dwóch godzinach”. Nie wcielajcie się w tę rolę!

Obserwujcie uważnie, co dzieje się przy stole

Pasowanie kolejnych rąk oznacza, że macie zapewne sporo wolnego czasu. Zamiast korzystać z rozrywek, które potrafią rozkojarzyć, warto spędzić ten czas pożytecznie i obserwować rywali. Można też zerknąć na statystyki lub zrobić kilka cennych notatek. Kogo i czego szukacie? Graczy, którzy pasują za często.

Wszyscy pasują mając bardzo słabe ręce. Niektórzy jednak robią tak z całkiem niezłymi, które powinni bronić. Oni jednak bronią zbyt tight. Niektórzy otwierają z kolei za szeroko i nie potrafią adekwatnie odpowiedzi na 3-bety. Inni grają prostą strategią po flopie, która odnosi się tylko do relatywnej siły ich ręki. Zorientowanie się, kto gra w konkretny sposób to bogate źródło pokerowej wiedzy i możliwość ataku na ich stacka.

rozgrywaj gracza, a nie karty

Myślcie o sytuacjach, a nie rękach

To kluczowe zagadnienie przy turniejowym „bezkarciu”. Gracze, którzy regularnie narzekają na brak kart, czynią z tego swoją mantrę i zaczynają grać tylko „swoje” karty. Przejście na wyższy poziom wymaga jednak spojrzenia nie na same karty, ale konkretne spoty.

Spójrzmy na taki ekstremalny przykład. Załóżmy, że wszyscy pasują do Was na small blindzie, a big blind jest na sit oucie. W tym momencie podbijacie i nie ma znaczenia, jaką macie rękę. Sama ręka jest jednak częścią tego równania. Mając tam AA, sytuacja jest doskonała i inne czynniki nie mają takiego znaczenia. Wracając jednak do tego przykładu: co gdyby ten gracz jednak uczestniczył w grze, ale wiedzielibyście, że jest bardzo, ale to bardzo tight i gra mocno zachowawczo? Czy potrzebowalibyście lepszej ręki, aby zaatakować? Co gdybyście obserwowali pokerzystę po Waszej prawej stronie i wiedzieli, że otwiera często z szerokim zakresem rąk, ale pasuje na 3-bety, kiedy ktoś atakuje? Rozumiecie to szersze spojrzenie?

Znajdzie zakresy push/fold

Cokolwiek planujecie robić i jakkolwiek gracie, czasem jednak znajdziecie się i tak na shorcie. Nie trzeba w tej sytuacji pamiętać wszystkich zakresów push/fold, ale jakieś podstawowe zrozumienie będzie bardzo korzystne. Widzieliście kiedyś kogoś, kto pasuje będąc na big blindzie na malutki raise, będąc na mocnym shorcie i mając trzy big blindy?

Roemer pisze, że tak właśnie zrobił jego znajomy. – Miałem T3o, jestem totalnie bez kart – powiedział. Tutaj leży problem. Mając 3 blindy w stacku i 1,1 już w puli w formie ante, T3o to matematycznie opłacalny call. Oczywiście to nie jest intuicyjny call, ale przykład ekstremalny: zapewne w drodze do takiego małego stacka ten gracz mógł zrobić sporo zagrać +EV i miał inne szanse, na to, aby opłacalnie zagrać all-ina.

Gra w turnieju i kolejne kiepskie ręce jedna za drugą na pewno nie są niczym przyjemnym. To jednak każdemu graczowi MTT może się przydarzyć. Jeżeli spróbujecie być odpowiednio zdyscyplinowani, będziecie obserwowali rywali i akcję przy stole, aby znaleźć opłacalne sytuacja na all-iny, a przy okazji zapoznacie się z tabelkami push/fold na shorstacku, to dajecie sobie szansę na wyposażenie się w wiedzą odpowiednią na przetrwanie tego okresu „bezkarcia”. To też szansa na deep runa i dobry wynik!

Czym kierować się przy wyborze satelit?