Jak grać przeciwko agresywnym rywalom? Podpowiada Jonathan Little

0
566
Jonathan Little Excelling at No Limit Holdem

W karcianych bojach przeciwko agresywnym pokerzystom grającym z szerokim zakresem, warto niekiedy podjąć ryzyko i zawalczyć z nimi ich własną bronią – agresją właśnie. Sprawdźcie obrazujące to w doskonały sposób rozdanie z udziałem Jonathana Little’a!

Rozdanie, na którym się skupimy, miało miejsce podczas jednego z eventów tegorocznego World Series of Poker. Był to turniej 6-max i wielkimi krokami zbliżał się bubble. Gracze siedzący przy stoliku Little’a dysponowali stosunkowo dużymi stackami, ale reszta stawki posiadała znacznie mniej żetonów, a średni stack w turnieju wynosił około 30 big blindów.

Solidny pokerzysta na under the gun, grający stylem tight-aggressive i posiadający 100BB, otworzył za 2.5BB. Little, który również dysponował stackiem w wysokości 100BB, sprawdził na buttonie z AT.

Choć wielu graczy – ze względu na fazę bubble i grę z pozycją – zdecydowałoby się w tej sytuacji na 3-bet, Little wolał nie zwiększać niepotrzebnie rozmiaru puli. Dzięki temu zminimalizował ryzyko przegrania znacznej części swoich żetonów, co byłoby przecież katastrofą. Poza tym niewykluczone, że zakres rywala podbijającego z najwcześniejszej pozycji jest bardzo mocny, a w takim wypadku AT Little’a z łatwością mogłoby być zdominowane.

Small blind, dysponujący 40BB, również sprawdził. Na big blindzie siedział mocny, grający loose-aggressive pokerzysta z 60BB w stacku, który postanowił podbić do 11BB. Gracz z under the gun rozmyślał przez dłuższą chwilę, ale w końcu spasował swoją rękę.

Little musiał podjąć decyzję, czy big blind ma w tym przypadku wyłącznie silne ręce, czy może to być po prostu blef. Amerykanin wiedział, że ten konkretny gracz uwielbia poprzez agresję narzucać na rywali maksimum presji, zakładając, że dzięki temu ukradnie często pulę jeszcze przed flopem. Wiedział również, że rywal blefuje w podobnych spotach znacznie częściej, niż reszta graczy. Poza tym – nawet jeśli zakres big blinda byłby bardzo mocny, jakaś jego część i tak spasuje, gdy któryś z rywali zdecyduje się na 4-bet. Była to w końcu faza bubble i odpadnięcie z 60BB w stacku byłoby pokerowym samobójstwem.

Nie wolno również zapominać o fakcie, że Little trzymał w ręku asa. Dzięki temu spadło prawdopodobieństwo, że agresor z dużej ciemnej ma ręce typu AA, AK czy AQ. A nawet gdyby – AT nie jest przeciwko tym rękom całkowicie bez szans.

Jeśli Little zdecydowałby się na 4-bet do, dajmy na to, 22BB, a w odpowiedzi big blind zagrałby all-ina, Amerykanin musiałby sprawdzić ze względu na sprzyjające pot oddsy. Nie byłaby to jednak idealna sytuacja. Przyjrzyjmy się zatem drugiej opcji. Gdyby Little wrzucił na środek wszystkie swoje żetony, został sprawdzony i przegrał, wciąż pozostałoby mu 40 BB – wystarczająca ilość, by doczłapać do kasy. Jest jeszcze trzecia opcja, czyli sprawdzenie 3-beta z pozycją. Jonathan wolał jednak tego uniknąć. Przeciwnik zobaczyłby wówczas flopa i mógł zrealizować swoje equity. Mógłby również sprzątnąć tę pulę sprzed nosa Little’a, nawet ze słabszą ręką, na flopach typu K-9-4 czy 8-7-5.

Jonathan Little

To wszystko, co można zrobić

Amerykanin wziął wszystkie te możliwości pod uwagę i ostatecznie zdecydował się na all-ina. Zgodnie z przypuszczeniami, small blind natychmiastowo spasował. Z kolei big blind sprawiał wrażenie zdenerwowanego; prawdopodobnie wiedział, że Little nie ma nutsowej ręki. Ale wiedział również, że – biorąc pod uwagę siłę własnych kart – nic nie może z tym zrobić. Po chwili spasował.

Choć nie było to duże rozdanie, Little dodał do swego stacku jedynie 16BB, pozwoliło mu na zbudowanie solidnej przewagi nad resztą stołu. W rezultacie mógł rozstawiać swoich przeciwników po kątach – przynajmniej do momentu, w którym faza bubble dobiegła końca i wszyscy pozostali w grze pokerzyści znaleźli się na miejscach płatnych. Gdyby Amerykanin nie podjął ryzyka i nie zagrał all-ina, stack dużej ciemnej znacząco by wzrósł, a co za tym idzie – Little nie mógłby z taką łatwością narzucać presji na pozostałych graczy.

Niestety, turniejowe życie Jonathana Little’a w końcu dobiegło końca. Najpierw jego para dziesiątek przegrała z dziewiątkami, a potem jego dwie pary dwukrotnie uległy lepszym rękom przeciwników. Amerykanin odpadł tuż przed stołem finałowym. Ale między innymi dzięki swojej agresji i podejmowanym ryzyku, dał sobie szansę na zdobycie bransoletki. A to przecież wszystko, co można zrobić.

    Przygodę z pokerem zaczął chwilę po osiemnastce, przygodę z pisaniem - dużo wcześniej. W chwilach wolnych od jednego i drugiego czyta, kibicuje Tottenhamowi i słucha Depeche Mode.