Jak daleko uczestnicy high rollerów uciekli reszcie pokerowej stawki?

0
Super High Roller Bowl

Znany dziennikarz pokerowy Barry Carter dzieli się z czytelnikami swoimi przemyśleniami na temat różnicy między uczestnikami turniejów na najwyższe stawki a całą resztą pokerowej sceny.

Trzy lata temu Barry Carter napisał artykuł zatytułowany „Czy wyniki super high rollerów są tak naprawdę bez znaczenia?”. Dziennikarz zawarł w nim opinię, że duża liczba eventów z 6-cyfrowymi buy-inami wypacza wszelkie pokerowe rankingi, choćby te na najlepiej zarabiających graczy, i wprowadza mnóstwo wątpliwości co do tego, którzy pokerzyści mogą pochwalić się największymi wygranymi.

W tym miejscu można podać prosty przykład: wielu graczy z high rollerów posiada relatywnie mały procent swoich własnych akcji bądź zamienia się nimi z innymi pokerzystami – pisze Carter w swoim najnowszym tekście. – Znam graczy, którzy wygrywali ogromne eventy, posiadając jedynie 16% swoich akcji. Dlatego włączanie ich do grona największych pokerowych zwycięzców może wprowadzać w błąd.

2017 Super High Roller Bowl

Choć Carter wciąż podtrzymuje to, co o scenie high rollerów napisał kilka lat temu, obecnie dużo bardziej docenia regularnych uczestników turniejów z najwyższymi wpisowymi. Gracze z super high rollerów to jego zdaniem pokerowa elita i nie zmienia tego powszechnie znany fakt, że często posiadają jedynie mały procent swoich akcji.Już to, że ktokolwiek decyduje się na stakowanie tych graczy w eventach z tak dużym wpisowym, świadczy o ich ogromnej klasie i umiejętnościach – podkreśla dziennikarz. – Myślę, że poker stojący na najwyższym światowym poziomie jest rozgrywany właśnie w tych turniejach. Praca, którą ci gracze wkładają w to, by przechytrzyć siebie nawzajem, jest nadzwyczajna.

High rollersi i cała reszta

Carter podaje przykład amerykańskiego gracza doskonale radzącego sobie w turniejach z najwyższym wpisowym – nie chce podawać nazwiska – który każdego dnia, wliczając w to weekendy, poświęca 16 godzin na pracę nad swoją grą i analizę rąk w PioSolverze. Tak właśnie wygląda poziom poświęcenia i fachowości tych pokerzystów.

Ci z nas, którzy na analizę rozegranych rozdań są w stanie znaleźć może godzinę tygodniowo, mogą się co najwyżej zarumienić. Różnica w teoretycznym rozumieniu gry pomiędzy „high rollersami” a całą resztą pokerowego świata jest wprost ogromna – twierdzi współautor książki „The Mental Game of Poker”. Zaraz potem przywołuje swoją niedawną rozmowę z Dara O'Kearneyem. Irlandczyk przyznaje w niej, że analizując w PioSolverze rozdania z transmitowanych high rollerów, jest pod ogromnym wrażeniem tego, jak bardzo podejmowane przez tych graczy decyzje zbliżają się do tego, co podpowiada program. – Dla regularnych graczy turniejowych jest to jednocześnie inspirujące i deprymujące.

Justin Bonomo

Trwający obecnie festiwal World Series of Poker uwypukla fakt, że tak naprawdę mamy dwie pokerowe sceny. Z jednej strony masywne eventy z olbrzymią pulą graczy, z drugiej – specjalny klub około setki pokerzystów, którzy grają w coś, co wygląda tak samo, ale stoi na dużo wyższym poziomie. Dokładnie to samo można zresztą zaobserwować w eventach z cyklu EPT, WPT czy PartyPokerLive. – Wygląda to tak, jakbyśmy mieli jeden Main Event dla zwykłych śmiertelników, czyli 99% całej puli graczy, i kilka super high rollerów dla garstki pokerowej awangardy – zaznacza Carter.

Chris Moneymaker mówił niedawno, że uczestnicy High Rollerów to nie są osobowości, które można porównywać z wcześniejszymi generacjami pokerowych wyjadaczy. „High rollersi” jako tacy nie zachęcają do pokera nowych graczy. Robią to jednak kwoty pieniężne, o jakie rywalizują. Tak naprawdę nie wiemy, ile zarabiają uczestnicy turniejów na najwyższe stawki. Wiemy za to, że poziom tychże stoi na niebotycznym wręcz poziomie.

Tegoroczny WSOP festiwalem slowrolli?

pokerowe książki

ŹRÓDŁOPokerStrategy
Poprzedni artykułSzwajcaria rozpocznie blokowanie operatorów pokera online
Następny artykułSiedem powodów, dla których poker i e-sport są przyszłością