GTO w turniejach niskich stawek? To nie jest najlepsza strategia!

0
409
GTO w turniejach niskich stawek

Trener i pokerzysta Carlos Welch specjalizujący się w niskich stawkach pisze, GTO nie jest optymalną strategią turniejów z niskim wpisowym. Nie znaczy to jednak, że to zła strategia!

Jestem graczem niskich stawek. Zaczynałem, jak typowy graczy rekreacyjny i pomału uczyłem się poprawnej strategii w czasie mojej kariery – pisze dla Pokernews Carlos Welch, trener i gracz.

Z czasem Welch poznał również GTO, czyli teorię gry optymalnej. Zaczął łatać dziury w swoje grze. Poradził sobie z leakami i zaczął utrzymywać się z pokera. Jego umiejętności były już znacznie wyższe, ale doszedł do wniosku, że gra GTO jest błędem. Czemu? Ze względu na to, jakie turnieje wybrał.

Trener pisze, że GTO nie jest jednak najlepszym podejściem do turniejów niskich stawek. Próba gry GTO jest dobra, kiedy nie mamy konkretnych informacji o rywalach. Sprawdzi się, kiedy wiemy, że są po prostu bardzo solidnymi oponentami, którzy w swojej grze nie mają zbyt wielu leaków. Tylko, że w turniejach niskich stawek nie ma takich oponentów!

Nawet jeżeli nie wiemy, jakie błędy popełnią nasi konkretni rywale, powinniśmy skorzystać z wiedzy o ogólnych tendencjach. Gdy zmagamy się z przypadkiem, w których rywal nie podąża za tym trendem, po pewnym czasie powinien odsłonić swoje nieoptymalne tendencje.

To z kolei znaczy, że w grach niskich stawek zrozumienie GTO (aby rozpoznać, w jaki sposób strategia rywali od niej odbiega) jest cenna, ale próba gry GTO bardzo rzadko ma jakikolwiek sens.

GTO

Optymalne podejście do gry w turniejach niskich stawek

Welch wymienia trzy podstawowe założenia strategii turniejów niskich stawek:

  • Załóżcie, że rywale będą popełniali oczywiste błędy
  • Rozpoznajcie te błędy
  • Wykorzystujcie je do momentu, w którym rywale się dostosują

Trener pisze, że w grach niskich stawek widzi czasem graczy loose passive, którzy uwielbiają limpowanie do puli z marginalnymi rękami. Sprawdzają zwykle podbicia z całym swoim zakresem, callują do końca z drawami i marginalnymi rękami po flopie, a następnie pasują je na riverze, kiedy ich siła się nie poprawi. GTO jest przeciwko nim niezłą strategią, bo zakłada triple barrel blefy, które skorzystają na ich foldach na riverze.

Problemem jest to, że w GTO nie ma aż tak dużej liczby rąk, z którymi blefujemy przeciwko tym graczom. Z punktu widzenia teorii część rąk jest pasowana, aby nie było tutaj przesadnego blefowania. Taki „overbluffing” jest optymalny, kiedy mamy przed sobą rywala, który znowu za często pasuje. GTO jest w tym przypadku strategią nadmiernie defensywną i zostawiamy w niej za dużo pieniędzy na stole.

Welch sugeruje, że profit przeciwko takim graczom da się osiągnąć grając niestandardowo i exploitując ich pomyłki. Zamiast konstruować zbalansowane zakresy triple barrelowania, lepiej po prostu triple barellować przeciwko nim częściej niż wskazuje optymalna teoria gier. Możemy wtedy zyskać ich żetony szybciej niż gracze GTO. To ciekawe rozwiązanie w cashówkach, ale wręcz kluczowe w turniejach.

Oczywiście w takim przypadku rywale mogą zacząć exploitować błędy naszej gry. W tym przypadku będzie to właśnie zbyt częste triple barrelowanie. Czy jednak to zrobią? To wątpliwe, aby potrafili rozpoznać taką tendencję. Prędzej całkowicie zmienią styl gry. Będą czekali na bardzo mocną rękę, w którą sprawdzą nas do rivera.

Dostosowanie się i ponowne przystosowanie się

Rywal może rozpocząć exploitowanie przez częstsze sprawdzanie naszych betów. Poprawna odpowiedź to nie jest jednak zmiana strategii na GTO. Byłoby to poprawne, gdyby nagle rywal zaczął tak grać. Nie o to jednak chodzi. Musimy zrozumieć, że jego próba exploitowania naszych zagrań, otwiera także drogę do wykorzystania jego nowych błędów!

Rywal będzie planował częstsze sprawdzanie do showdownu. Takim przypadku musimy valuebetować częściej niż wskazuje strategia GTO. Trzeba jednak zauważyć, kiedy on zdoła się do nas dostosować. Pomoże doświadczenie i obserwacja. Jeżeli nie mamy takich informacji pod ręką, to można skorzystać z nieoptymalnej strategii GTO. Trzeba jednak zrozumieć, że mając przed sobą mało doświadczonego rywala turniejowego, raczej szybko wyłapiemy jego próbę dostosowania strategii.

Rzadki wyjątek

Jest jeszcze jeden gracz, który może popsuć nasz plan turniejowy. To taki rywal, który zdoła zauważyć tę dynamikę pomiędzy nami, a limperem, którego atakujemy. Oponent ten będzie widział w tym okazję do zagrywania light 3-betów.

W teorii mogliśmy podejść do tego w ujęciu, które Welch analizuje wyżej. Rywal, który próbuje nas exploitować, otwiera się na próbę exploitowania z innej strony. Jak jednak by to mogło wyglądać? Czy mielibyśmy oszaleć i zagrywać light 4-bety bez pozycji?

W turniejach nie ma za bardzo miejsca na takie niestandardowe zagrania i manewry. Takim przypadku, gdy jakaś „trzecia strona” przeszkadza nam w planie, można po prostu przejść na strategię GTO.

W turnieju Monsterstack Madness walczyły setki pokerzystów

Wnioski

Tak długo, jak rywale będą popełniali podstawowe błędy, a później również i inne, próbując się dostosować do naszej strategii, GTO nie będzie najlepszym sposobem na grę. Nawet nieoptymalna gra w ten sposób będzie opłacalna, ale oznaczała też będzie zostawianie na stole potencjalnych zysków.

To oczywiście mało optymistyczna wizja. Jest to dobre rozwiązanie do gier cashowych, kiedy nie ma presji związanej ze wzrastającymi blindami. W turniejach niskich stawek próba gry GTO może okazać się katastrofalna w skutkach. Te gry to w pewnym sensie sprint, a nie maraton. Sprint do tego, aby odebrać żetony najgorszym graczom.

Aby to zrobić, nie powinniście grać zbyt ostrożnie i metodycznie, jak nakazywałoby GTO. Trzeba po prostu zapolować na kiepskich rywali!

Chris Moorman – 15 mln dolarów online i co dalej?

    O pokerze pisze od kilku lat - głównie na PokerTexas. Fan czterech kart, tłumacz hazardowy, obserwator e-sportu i sceny Hearthstone'a.