Frank Kassela – Jestem jednym z najlepszych amatorów

0
Frank Kassela
Frank Kassela (foto: Pokernews.com)

Swoją trzecią bransoletkę Frank Kassela wygrał siedem lat po zdobyciu pierwszej i drugiej. Podczas World Series of Poker 2010 został Graczem Roku. Dzisiaj chętnie wraca do Las Vegas, chociaż daleko mu do zawodowców. Na taką grę nie ma czasu.

O Kasseli śmiało powiedzieć możemy: solidna firma. Pokerzysta na dobre zapisał się w annałach, kiedy w 2010 roku triumfował w dwóch eventach – Razz i mistrzowskim Seven Card Stud Hi/Lo. Zdobył wtedy tytuł najlepszego gracza całej serii. Dwa dni temu dołożył trzecią bransoletkę – tym razem w odmianie NL Deuce to Seven z wpisowym 1.500$.

To wspaniałe uczucie i nie ma lepszego, niż wygranie bransoletki World Series of Poker, kiedy jesteś pokerzystą. Szczególnie dla mnie, bo byłem blisko w No Limit Holdem, ale zdobycie bransoletki w odmianie innej niż Stud, to fajna rzecz.

Kasseli nie spotkamy na turniejach w Europie ani w Ameryce. Gra tylko eventy World Series of Poker, bo nie ma czasu na podróże po całym kontynencie. Niewątpliwie odpowiadają mu również nieco egzotyczne odmiany pokera.

Prowadzę biznesy i mam inne życiowe obowiązki, nie mogę więc włóczyć się po świecie i uczestniczyć w turniejach – byłoby to jednak całkiem fajne. Pojawienie się tutaj i zgarnięcie paru bransoletek to dobrze spędzony czas.

Amerykanin przyznaje jednak, że rywalizacja z zawodowcami, którzy grają praktycznie codziennie, wcale nie jest łatwym zadaniem. Pośród czternastu najlepszych graczy eventu, w którym zwyciężył, aż trzech miało na koncie tytuły Gracza Roku WSOP. Pokonanie ich nie było proste.

Jego atutem było na pewno jednak doświadczenie i to ostatecznie zdecydowało o triumfie. Kassela mówi, że w odmianie NL Deuce to Seven miał rozegraną ogromną liczbę godzin.

Kiedy w turnieju zostały cztery, albo trzy osoby, już na końcu, miałem więcej doświadczenia w NL Deuce niż wszyscy rywale razem wzięci. Grałem w to tak wiele godzin. Czułem się całkiem pewnie w grze trzyosobowej, pomimo że nie prowadziłem, cały czas przypuszczałem, że to wygram.

Frank Kassela
Frank Kassela (fot: WSOP.com)

Najlepszy amator na świecie

Frank zawodowo nie gra, ale całkiem szczerze uważa, że jego wyniki stawiają go pośród najlepszych graczy rekreacyjnych na świecie.

Ogólnie, jeżeli mówimy o byciu graczem rekreacyjnym, uważam siebie za jednego z najlepszych na świecie. Nie mam pojęcia, co stałoby się, gdybym wskoczył do zawodowej gry i grindował cały rok, ale pewny jestem, że miałbym więcej turniejowych sukcesów, niż pokazując się tutaj na sześć tygodni każdego lata.

Trzykrotny triumfator eventów World Series of Poker mówi, że gry big bet są dość specyficzne i trudne. To dlatego graczy uczestniczących w turniejach szczególnie cieszyć powinny bransoletki zdobyte w takich odmianach. Wielu zresztą chce też wygrać turniej mistrzowski w No-Limit 2-7:

Nie wiem czemu – turniej mistrzowski za 10.000$ – wszyscy chcą go wygrać tak bardzo jak Main Event czy Poker Players Championship. Tutaj chodzi o to, że wygrałeś turniej No-Limit Deuce to Seven, a to nie jest takie proste.

ŹRÓDŁOPokerCentral
Poprzedni artykułJohn Smith – weteran turniejów heads-up walczy z profesjonalistami
Następny artykułKontrowersje na WSOP – Matt Glantz „oszukany” przez rywala?