EPT Praga

Na początku chciałem bardzo podziękować wszystkim, którzy mnie cały czas dopingowali i trzymali kciuki. Miło się gra ze świadomością, że ktoś tam obserwuje i tak samo jak ja cieszy się z każdego wygranego rozdania! 🙂

Co do turnieju to myślę że oprócz dobrych układów kart, na końcowy wynik złożyło się jeszcze kilka innych kwestii. Przede wszystkim baaaardzo dużo dała mi gra i analiza SSS (short stack strategy) w cash games. Jak to zwykle u mnie bywa do każdego problemu podszedłem systemowo i strategicznie. Zarówno przed, jak i w trakcie gry SSS, mocno pracowałem nad obliczaniem i zrozumieniem odpowiednich zakresów do pushowania i sprawdzania allinów. W turniejach MTT, nawet takich o głębokiej strukturze jak EPT dochodzi się w pewnym momencie do fazy, gdzie efektywny stack mierzony w liczbie blindów czy wskaźniku M jest na tyle mały, że jedyne rozsądne zagrania to raise allin lub 3bet allin. Z matematycznego punktu widzenia jest to zupełnie ścisła nauka. Wiedząc ile jest w puli, ile ryzykujemy aby zgarnąć tą pulę i z jakim zakresem przeciwnik sprawdzi naszego allina można dokładnie policzyć z jakimi kartami z której pozycji push jest opłacalny czy też call czyjegoś pusha. Oczywiście nie da się tego zrobić na żywo przy stole, dlatego też wcześniejsza zabawa z tymi zakresami w PokerStove/Excelu pomaga lepiej ocenić późniejsze sytuacje. A że w pokerze liczą się dobre decyzje w długim okresie, gracze którzy będą największy procent decyzji podejmować poprawnie wygrają na koniec tego okresu. Naturalnie nie jest to jedyna umiejętność dobrego pokerzysty, gdyż jest jeszcze czytanie przeciwników, gra na głębszych stackach, kontrola tilta itd itp, ale dopiero po solidnej dawce SSS zauważyłem wiele sytuacji, w których wcześniej zagrałbym wbrew EV. Bardzo fajnie podsumował to mój znajomy Anton Wigg (wygrał EPT Kopenhaga) mówiąc, że inny dobry pros przy stole (o którego zagraniu dyskutowaliśmy) będąc na short stacku nie pushuje szeroko (jak to ja określiłem) czy też wąsko, tylko "pushuje co powinien pushować oraz sprawdza co powinien sprawdzać", czyli dokładnie to o czym mówi poprawna gra SSS.

Drugą mocną stroną w Pradze była na pewno strona mentalna. Dzięki rozpoczęciu zajęć z psychologiem sportowym, o czym pisałem w jednym z blogów, zdecydowanie poprawiła się u mnie motywacja. Jeśli zaś chodzi o kontrolę tilta i odpowiednie podejście do spraw na które pokerzysta nie ma wpływu (czyli np pechowe rivery po wcześniejszym allinie) też już widzę postępy. Oczywiście o wiele łatwiej o dobre nastawienie i motywację jak wyniki są dobre, a takie miałem ostatnio w sieci (między innymi wygrana satelita do PCA), ale myślę że mimo wszystko postęp w tym temacie jest. Na zajęcia chodzi też mój brat, który wygrał turniej w Warszawie (grats!), i który też je sobie chwali.

Tym razem nie będę miał czasu na opisywanie wszystkich dużych rozdań, gdyż mam sporo rzeczy do zrobienia a wyjazd na Święta już za parę dni ale postaram się przynajmniej opisać główne wydarzenia każdego dnia.

Dzień 1

Jak zwykle gram 1A. Po pierwsze mniej jest Prosów, którzy wolą przyjechać jak najpóźniej, a po drugie jeśli wchodzę do dnia 2 to mam jeden dzień odpoczynku, którego gracze z dnia 1B nie mają. Trafiam na dość trudny stolik z Jeffem Sarwerem i kilkoma innymi dobrymi prosami. W sumie na 8 przeciwników jest 5 ciężkich graczy, dwóch murkowatych prosów i jeden Francuz, który wygrał WPT Bukareszt ale poza zbyt wielką agresją i żoną robiącą mu na okrągło zdjęcia wiele pokerowo sobą nie reprezentuje.

Właśnie z tym graczem mam pierwsze spore rozdanie, które niestety przegrywam. Mając 33k 3betuję z CO podbicie Jeffa UTG z Q J . Francuz ma 18k i robi mały 4bet z SB z jak się potem okazuje T 9o… Do tej pory grał po prostu źle i wiem, że jeśli trafię dobrego flopa to go tam zestackuje więc sprawdzam. Flop marzenie, K J  9 . Mam draw do koloru, pokera, strita i parę. Przeciw A A mam 55% a na jego rękę 84%. Francuz CBetuje, ja stawiam go na allinie a on po minucie sprawdza. Turn Q , river blank i spadam na 15k w ręce gdzie byłem większym faworytem niż A A vs inna para pre flop. Spokojnie opuszczam stolik aby się zrelaksować bo do przerwy zostało 7 minut i z uśmiechem wracam po przerwie gratulując przeciwnikowi dobrej ręki :).

Przez kilka poziomów walczyłem dzielnie mając niewielki stack między innymi pasując A Qs z SB do raise z CO i 3beta od murka z BTN (pokazał K K bo z 4betem obudził się BB) oraz pasując J J po raise/4becie UTG do 3/5beta AI od rega z SB. W końcu doczekuję się Q Q na BTN i podwajam się na flipie przeciw A K SB. Następnie wygrywam kilka średnich pul głównie przeciwko Francuzowi, eliminuję dwa shorty na flipach A K vs J J i Q Q i kończę dzień z 89k co jest 1.5 średniego stacka.

Dzień 2

W tym dniu trafiłem na sporo lepszy (dla mnie) stolik z kilkoma zwycięzcami EPT ale też z paroma dość pasywnymi graczami. Pozwala mi to grać bardzo dużo rąk gdzie mini podbiciami albo zgarniam blindy albo wygrywam agresją po flopie. Przeciwnicy mają też pecha bo gdy sprawdzają to akurat mam ręce a gdy blefuję to oni pasują. W ten sposób wskakuję na 140/150k i mając już solidnie luźny image czekam na dobrą rękę, która powinna zostać teraz solidnie opłacona. W międzyczasie mam kilka 3 i 4bet przepychanek ze zwycięzcą EPT Barcelona Kentem Lundmarkiem. I to rozdanie z nim właśnie znacząco powiększa mój stack. Kent otwiera UTG do 4.5k, ja z MP przebijam do 10.8 z K K a on nie wytrzymuje i wsuwa allina za 100k z A Qo. Oczywiście nie mam najmniejszego zamiaru pasować tutaj K K, snap call, 5 blanków i mam 250k.

Po dwóch mniejszych pulach wskakuję na 280k i wtedy sytuacja się komplikuje. Do stolika dosiadają się lepsi gracze i to z mojej lewej strony. Częściej mnie 3 betują, dwa razy trafiają kolor na moje 2 pary a do tego raz w sporej puli inny Francuz postanawia mnie wyblefować i mu się udaje. Zmieniam strategię i podbijam o wiele mniej rąk licząc, że mój wcześniejszy luźny image pozostanie jednak w głowach przeciwników. Niestety dość długo nie dostaję dobrych rąk i spadam aż do 100k. Na szczęście w końcu dostaję K K z UTG+1. Przy blindach 1.5/3k UTG pobija do ponad 7k i mi trochę komplikuje sytuację. Robiąc 3beta z UTG+1 bardzo zawężam swój zakres i wyrzucam z rozdania sporo średnich rąk od których chciałbym wyciągnąć trochę wartości. Postanawiam więc sprawdzić licząc na 3beta od kogoś za mną lub bezpieczny flop, na którym siła mojej ręki będzie dobrze ukryta. Sprawdza się drugi scenariusz, do puli wchodzi jeszcze SB a na stole pojawia się 6 4 4. Po czeku SB UTG zagrywa za 13.5k. Wiem, że to typ gracza, który raczej dwie wysokie karty przeczeka więc stawiam go na średnią/wysoką parę. 3bet do 25/30k będzie wyglądał bardzo mocno więc odgrywając mały teatrzyk ponad minutę przekładam żetony aż w końcu zagrywam od razu overbet allina. SB pas, UTG szybko sprawdza z J J i moja ręka się utrzymuje. Kończę dzień na 219k co dalej jest ponad średnim stackiem. Zostaje nas 93 więc buble przy 80 graczach przechodzi na dzień 3.

Dzień 3

Tym razem zaczynam od słabego (dla mnie) stołu z agresywnymi graczami i dużymi stackami, na szczęście szybko zostaje zamknięty i przesiadam się na stolik marzenie. Tight Luca Pagano po lewej, Jan Bendik naprzeciwko a reszta to zdecydowanie słabi gracze czekający do bubla na short stackach. Jeszcze na bublu wrzucam 4bet AI przeciw Bendikowi z A Ks (on pasuje A Qs) i zgarniam parę mniejszych pul. Pęka buble a z nim niestety moje marzenia o tym stoliku. Zostaję przesadzony do sąsiedniego gdzie siedzi Tobias Reinkenmeier, Melanie Wiesner i Rasmus Nielsen, cała trójka świetnych mega agresywnych graczy. Jedyny plus że nie są po mojej lewej. Tutaj gram raczej tight, obserwuje przeciwników i czekam na dobrą okazję. Karty nie rozpieszczają mnie aż do chwili gdy dostaję czarne asy. Nielsen chce jak zwykle ukraść blindy. Mogę od razu zrobić 3bet allina ale wyrzucam za dużo rąk z jego zakresu. Robię więc mały 3bet, potem pół puli na flopie i w końcu allin na turn i okazuje się, że w tej sposób sprowokowałem Duńczyka do sprawdzania moich betów z K 5 , na stół spadło K x x w tym dwa kiery, T off na turn i na szczęście czarna dwójka na river zapewniają mi podwojenie. Potem pasuję K K do raise na flopie A x x i dwóch przeciwników (obaj mieli A x) i przegrywam kilka innych mniejszy pul.

Kod bonusowy: POKERTEXAS

Do stołu dosiada się znów aggro Francuz z dnia pierwszego. Jakoś tak wychodzi, że dostaję za darmo flopa z BB z T 7o w 4 osobowej puli. Na stole K J 9 sprawdzam bet Francuza (Q i 8 dają mi strita). Przeczekany turn w postaci Asa i Q na river. Robię bardzo duży bet za pół stacka wyglądający na blef bo wiem, że Francuz nie lubi pasować :). Zostaję sprawdzony i znów odrabiam wcześniejsze straty. W grze zostaje już 26 graczy i czekamy aż odpadnie jeszcze dwóch do zakończenia dnia. W tym momencie przychodzi ręka marzenie. Short robi allina za 120k, Nielsen robi swojego allina za prawie 300k a ja mając właśnie 300k znów znajduję u siebie K K! Oczywiście natychmiast sprawdzam i widzę J T shorta oraz Q Q Nielsena. Znów na stół przychodzą same niskie karty i nagle mam 739k na koniec dnia czyli 9 stack na 23 osoby!

Dzień 4

Pomimo najtrudniejszego stołu w całym turnieju (7 prosów w większości doskonałych: Kevin MacPhee, Nikolay Losev, Rob Hollink, Roberto Romanello czy Melanie Weisner) początek dnia jest bardzo udany, w dwóch/trzech przepychankach z agresywnym Rosjaninem Losevem wskakuję na 1.1m. Niestety właśnie agresywna historia między nami powoduje iż stackuję się na jego 4bet AI z moimi 8 8 i nadziewam na K K. Bez niespodzianek i spadam na 650k. Od tej pory praktycznie albo nie mam kart albo tylko kradnę co jakiś czas blindy. Gracze na innych stołach odpadają a ja powoli staję się coraz większym shortem. Moje nieliczne podbicia są 3betowane więc zmieniam strategię i zaczynam pushować/3betować AI dobre ręce. W ten sposób cały czas utrzymuję się na poziomie 400/500k mając jeszcze folding equity. Zostaje już tylko 12 graczy i jestem zdecydowanie największym shortem.

W tym momencie trafiam na doskonałą serię kart, najpierw 3bet AI z A A jest sprawdzony przez T T Romanello i podwajam się w okolice 1.1m. Za chwilę 3bet AI z K Q wygrywa flipa vs T T Kevina (od razu Q na flopie) i mam nagle 2.2m co jest bardzo bezpiecznym stackiem. Dosłownie chwilę później dostaję J J na BB i zagrywam AI po podbiciu Loseva. Jest to lekki overbet za 30BB ale z drugiej strony nie chcę na buble FT indukować jakiegoś 4bet pusha z  KQ, którego będę musiał sprawdzić i z nim flipować. Okazuje się, że Losev miał jednak 1.4k i snap calluje mnie z A K. Na szczęście karty znów są po mojej stronie i po stole QxxQx wskakuję na doskonałą pozycję z 3.6m żetonów. Co jak co ale taka seria kart i wygranych flipów w tak ważnym turnieju na bublu finałowego stołu to może się potem śnić po nocach! 🙂

Łączymy stoliki i w 9 osób gramy do wyłonienia finałowej ósemki. Pechowcem jest Kevin McPhee co oznacza, że w Pradze nie będzie jeszcze gracza mającego na koncie dwa zwycięstwa w EPT!

Dzień 5 – FT

Zaczynam z 3 stackiem, jednakże dwóch chip leaderów (Włoch i młody Rosjanin Skripka) siedzą po mojej lewej. Kolejny gracz na lewo to najtrudniejszy przeciwnik na FT czyli Roberto Romanello mający średni stack. Dość szybko odpadają 3 najmniejsze stacki mające odpowiednio 9, 12 i 13BB i zaczyna się głębsza gra w pięciu graczy. Mam za przeciwników dwóch amatorów Włochów grających raczej tight/passive, Rosjanina Skripke, który wydaje się dobry ale widać, że trochę brakuje mu cierpliwości oraz Romanello grającego bardzo mądrze i solidnie.

Niestety podwajam Włocha po prawej po jego pushu za 13BB i rozmowie, z której wnioskuję niepewność sprawdzam go z A 6o. I rzeczywiście ma tylko 4 4 więc mam flipa. Przychodzi As ale przychodzi też 4 i przegrywam. Staję się najkrótszym stackiem i od tej chwili gram znów typowe SSS pushując odpowiednie zakresy rąk i utrzymując swój stack na w miarę rozsądnym poziomie nie dając się wyblindować. Mijają chyba całe dwa poziomy gry w 5 osób aż w końcu Włoch po lewej nie wytrzymuje i sprawdza niepoprawnie mojego pusha z Q J. Ja mam A 3 i na szczęście moja ręką się utrzymuje przy 5 blotkach na stole. Po chwili Włoch odpada z turnieju i mam już pewne 4 miejsce. Kolejnym graczem robiącym błąd (a w zasadzie 2) jest Skripka. Najpierw podwaja drugiego Włocha robiąc overbet allina z A 7s i nadziewając się na K K, po czym sprawdza mojego pusha z K 7o. Ja mam K Ts i od razu trafiam tripsa na flopie. Warto zauważyć, że zarówno Q Jo jak i K 7o były sprawdzeniami błędnymi, przeciwnicy bili tam dolny obszar mojego zakresu (czyli np J Ts) i flipowali z niskim parami. Nie bili oni jednak całego mojego zakresu w wystarczającym stopniu nawet licząc blidny i ante, które już były w puli.

Zostaje nas 3 i każdy ma mniej więcej tyle samo żetonów. Niestety Romanello ma pozycje nade mną w dwóch na trzy rozdania i ciężko mi nawiązać z nim walkę. Włoch Bono siedzi i pasuje większość rąk a ja na tym etapie chcę walczyć o zwycięstwo a nie drugie miejsce. Niestety poza pozycją Romanello dostaje jeszcze parę dobrych rąk na mnie (między innymi dobrze ukryty kolor gdy z drawem przeczekał flopa) i powoli zarówna ja jak i Włoch tracimy dystans. Ja kradnę pule Włochowi z buttona a potem to samo zabiera mi Romanello… Gdy już wydawało się, że to ja będę pierwszy musiał zaryzykować alliny niespodziewanie Włoch popełnia straszny błąd robiąc mi tym wielki prezent. Podobnie jak wcześniej jego kolega postanawia sprawdzić allina Romanello za 20BB z Q Jo! Walijczyk ma A T i wystarczy aby jego ręka się utrzymała i nagle jestem w HU mając może mniej żetonów ale przynajmniej gra pozycyjna by się wyrównała. Dodatkowo blindy są już spore więc nawet przy lepszej grze Walijczyka spokojnie mógłbym tą przewagę wyeliminować częstymi allinami zamiast standardowych podbić. Niestety, niestety, niestety Włoch trafia J na flopie i nadzieje na niespodziewany HU oddalają się. Teraz to ja staję się shortem i muszę pushować. Okazja przychodzi już za chwilę, Włoch podbija z A J a ja robię allina z A K i zostaję szybko sprawdzony (tym razem oczywiście poprawnie). No i tutaj opowieść nie ma już happy endu, po flopie Axx, turnie 2, na river Włoch dostaje waleta i eliminuje mnie z turnieju! Po niedługim HU oczywiście Romanello wygrywa turniej!

Pomimo posiadania przewagi w ostatniej ręce a potem jej przegrania nie mam zupełnie co narzekać. Mogłem przegrać jednego z flipów na buble FT (albo np flipa Q Q vs A K pierwszego dnia gdy spadłem na niski stack) i zakończyć turniej z gorszym wynikiem. Zagrałem naprawdę dobry turniej, nie żałuję żadnej decyzji, jestem zadowolony nie tylko z rozgrywania pojedynczych rąk ale też ze zmian strategii dostosowując się do dynamicznej sytuacji przy stołach. Ponadto cały czas byłem dobrze skoncentrowany, skupiony na grze i zupełnie nie wpływały na mnie negatywnie przegrane rozdania. Patrząc też od strony allinów, przez cały turniej nie byłem allin ani raz z ręką gorszą niż coinflip! Jak pamiętam w Londynie wygrałem po allinach pre flop z Q 9s vs A A, 7 6s vs J J, Q J vs A T i Q T vs A 9s. Oczywiście nie ma to za bardzo znaczenia bo zarówno w Londynie jak i tutaj decyzje w tych rękach były poprawne ale mimo to wydaje się, że w Londynie miałem (potrzebowałem) więcej szczęścia aby dojść tak daleko niż tutaj w Pradze.

Po tym wyniku zamierzam oczywiście grać we wszystkich EPT do końca sezonu a najbliższy występ to oczywiście PCA na Bahamach, na który to turniej (i cały wyjazd łącznie a paroma dniami w Miami) nie mogę się już doczekać!

Pozdrawiam i powodzenia,

Goral

Kod bonusowy: POKERTEXAS