„Dzień świstaka” w pokerowym wydaniu – ile prób, aby wygrać Main Event?

0

Ciekawą dyskusję na Twitterze zapoczątkował Max Silver. Jak wyglądałby „Dzień świstaka” w pokerowej wersji, gdyby grać w Main Evencie?

„Dzień świstaka” to popularny film, w którym główny bohater budzi się i wielokrotnie powtarza ten sam dzień. Motyw ten wykorzystywany był w wielu filmach i serialach. Co, gdyby przenieść go na nasze pokerowe podwórko?

Właśnie takie pytanie zadał parę dni temu na Twitterze Max Silver. – Gracie Main Event WSOP. Budzicie się i znów jest pierwszy dzień Main Eventu. Wszechświat jest taki sam, podobnie jak karty, które dostajecie. Koncepcja „Dnia świstaka”. W grze 8.000 osób. Ile razy powtarzacie, aby wygrać? Dostosowania strategiczne?

Sporo odpowiedzi było bardzo ciekawych. Mike McDonald uznał, że wystarczyłoby kilka prób, aby wygrać turniej.

Zgaduję, że średnio 5-6 prób. Masz tak wielkie możliwości gigantycznego prowadzenia, że będziesz deepował coraz bardziej docierając do kolejnych faz turnieju – napisał.

Scott Seiver uznał, że faworytem będzie gracz, który spróbuje około sto razy odtwarzać taki scenariusz.

Zakładając, że karty zmieniają się, kiedy odchodzisz od scenariusza, chodzi o wynajdywanie spotów, które są dużymi coolerami, a kiedy odpowiednio deepujesz turniej. Robisz to, aby odtworzyć tego coolera i zacząć tam na świeżo. Jesteś faworytem po około 100 próbach.

Allen Cunningham, który ma na swoim koncie kilka bransoletek i sporo sukcesów, zgodził się z wersją McDonalda, który uznał, że wystarczy kilka prób. Zdaniem Cunninghama turniej udałoby się wygrać przy 5-6 podejściach.

Brian Rast nie zgodził się z takim podejściem i podkreślił, że gracz, któremu udałoby się w kilku próbach, musiałby mieć doskonałą fotograficzną pamięć.

Jeżeli dotrzesz do piątego dnia i odpadniesz – zdecydujesz się zagrać ponownie rękę przed eliminacją w piątym dniu, to według komentujących zagranie w ten sam sposób byłoby dość łatwe. Bardzo trudno jest zapamiętać dokładnie zagrania i sizingi. Szansa na to, że po drodze zagrasz coś inaczej w „nowych rozdaniach” jest dość duża, chyba że je nagrywasz – napisał.

Szalone 5-bety i pokerowy film

Zupełnie inne rozwiązanie zaproponował Jimmy Cappuci. Wygrana dzięki coolerowaniu rywali i szalonej agresji?

Zacznij zwracać uwagę na showdowny zapamiętując swoje karty kiedykolwiek rywal ma AA i gdy twoje śmieciowe ręce by z nim wygrywały. Następnie stylem a'la 2009 rok 5 bet preflop wars klikasz swoją drogę do zwycięstwa – napisał.

Odpowiedzi pod wpisem Silvera były mniej i bardziej poważne. Thomas Keeling, czyli SrslySirius znany ze swoich legendarnych pokerowych utworów zasugerował, że byłby do znakomity scenariusz na pokerowy film.

Dobre pokerowe filmy policzyć można na palcach jednej ręki. Czy taki pomysł byłby ciekawy? W razie czego producent filmu już jest, bo Keelingowi odpowiedział Justin Smith, który pracuje obecnie przy filmach, a kiedyś grał zawodowo.

Las Vegas – trzy kolejne poker roomy otwarte, Bellagio z grami 6-handed