Błędy początkujących pokerzystów

0
john hesp

W swoim najnowszym tekście Jonathan Little wymienia błędy początkujących graczy. Co jego zdaniem jest problemem w grze amatorów?

W tekście dla Cardplayera Jonathan Little wspomina swoje początki w świecie pokera. Kiedy skończył 18 lat i zaczął grać w pokera, myślał że najlepszą strategią jest wrzucanie żetonów do puli tylko, kiedy ma nutsową rękę. Później przekonał się, jak bardzo się mylił!

Little mówi, że każdy z początkujących pokerzystów popełnia kilka błędów. Większości wydaje się, że są lepsi niż w rzeczywistości. Czemu? Dlatego, że przy grze zostają zwykle ci, którzy osiągnęli jakiś początkowy sukces. Ci, którzy kilka lub kilkanaście razy przegrywają, dają sobie spokój. Z kolei gracze, którzy osiągają krótkoterminowy sukces, wracają do rywalizacji.

Problemem takich pokerzystów jest zbyt duża pewność siebie. Zakładają, że stali się od razu doskonałymi pokerzystami. Nie wiedzą jednak, że aby tak się stało, muszą sporo czasu poświęcić na naukę strategii.

Większość amatorów swoje strategie wypracowuje na podstawie tego, co wygodnie im się gra. Czasem pozostają przy takich zagraniach przez całą karierę. W ten sposób blefują albo zbyt często albo zbyt rzadko. Myślą w formie kategorycznych zasad: „Zawszę calluję z top parą” lub „ten rywal zawsze blefuje”. W efekcie prowadzi to do bardzo dużych błędów. Callowanie z top parą nie zawsze jest prawidłowe, a rywal blefuje okazyjnie. Najlepsi gracze swoje decyzje opierają na szeregu składników i sytuacji, w jakiej się znajdują.

Emocje i bankroll

Kolejnym częstym błędem jest  uczestniczenie w grach, które są zdecydowanie za duże dla ich kapitału. Gracze profesjonalni mają zwykle 100 lub więcej buy-inów do turniejów. Grają eventy za 500$ mają minimalnie 50.000$.

Amatorzy zwykle przeznaczają na grę mniejsze sumy. Nie ma w tym nic złego, jeżeli poker ma być tylko zabawą. Zwykle jednak zbyt dużą część bankrolla wykorzystują na grę w pojedynczych turniejach. Kiedy buy-in to np. 20% całego kapitału presja jest bardzo duża, a oni martwią się o wynik. W ten sposób emocje biorą górę.

Im szybciej amatorski gracz pozbędzie się emocjonalnego myślenia, tym szybciej zobaczy pozytywne efekty. Little pisze, że ktoś, kto zmaga się z problemami, pokłócił się ze znajomym, czy myśli o czymś zupełnie nie związanym z grą, będzie miał gorsze wyniki – nie będzie potrafił się skoncentrować na grze.

Ci, którzy do siebie biorą zagrania rywala, radzą sobie gorzej niż ci, którzy starają się grać najlepiej w każdej sytuacji. Jeżeli ktoś cały czas re-raisuje ci, zamiast irytacji i chęci pokazania mu, kto jest szefem, spróbuj wprowadzić idealną strategię, aby wykorzystać jego strategię. Nie myśl, że poker polega na tym, kto zachowuje się najbardziej męsko – radzi Little.

Trener radzi więc amatorom i graczom rekreacyjnym, aby zastanowili się nad swoją grą. Jeżeli rezultaty nie są takie, jakich oczekują, chcą wygrywać, ale w long runie tracą – muszą coś w swojej grze zmienić. Amatorzy też mogą wygrywać, ale to wymaga myślenia, które nie jest amatorskie.

Onet o Wiktorze Malinowskim – „Polski król Makau”