Ramon Colillas opowiada o życiu i planach po wielkiej wygranej w PSPC

0
Ramon Colillas

Twierdzi, że w jego życiu po wygranej niewiele się zmieniło. Prawda jest jednak taka, że od stycznia tego roku życie Ramona Colillasa, zwycięzcy PSPC przewróciło się do góry nogami!

Kilka miesięcy temu Ramon Colillas pokonał w heads-upie Juliena Martiniego podczas PokerStars Players No Limit Holdem Championship. Hiszpan wygrał wtedy jedną z największych kwot w historii turniejowego pokera – zgarnął aż 5,1 mln dolarów. Jak zmieniło się jego życie? Co planuje?

Dzieje się tak wiele nowych rzeczy. To wszystko jest dziwne, ale też bardzo miłe – mówił Colillas podczas rozmowy, która odbyła się w czasie EPT Monte Carlo. Na turnieju po raz pierwszy reprezentował Team PokerStars. Poznał tam wszystkich prosów, ale przyznaje, że „nie miał jeszcze czasu z każdym napić się piwa”, bo każdy skoncentrowany był głównie na grze.

Colillas grał sporo w Monako. Mógł sobie na to pozwolić mając ogromny bankroll. – Oczywiście duża zmiana jest taka, że mogę teraz grać te turnieje. Przed PSPC mogłem zagrać za określoną kwotę. Teraz mogę grindować turnieje, jak Main Event za 5.000€ – mówi.

Hiszpan nie jest jednak grinderem live, chociaż teraz grał będzie na żywo bardzo dużo. Wyjaśnia, że „wywodzi się” ze stołów online. Można spotkać go grindującego turnieje SCOOP.

Jestem graczem online i to jest mój chleb powszedni. Próbowałem wcześniej grać turnieje live i to nie było to samo. Gra online z najlepszymi na świecie jest fantastyczną sprawą. Mam szansę nie tylko na wygodną grę online, ale też rywalizację z najlepszymi, co poprawia moją grę.

Hiszpan uwielbia pokera online, ale zamierza też podróżować na turnieje live. Towarzyszy mu dziewczyna i Ramon mówi, że wspólnie przeżywają tę nową sytuację. Jego partnerka jest zdecydowanie bardziej rozmowna, a więc jej towarzystwo pomaga pokerzyście.

Tajemniczy „ojciec”

Niektórzy mają trenerów, inni korzystają z serwisów treningowych, a jeszcze inni analizują rozdania. Colillas mówi, że ma swojego „pokerowego ojca”, któremu sporo zawdzięczna. Kim jest ten pokerzysta? Tego nie wiemy, ale Hiszpan mówi, że znacząco poprawił dzięki niemu swoją grę.

Miałem kiepski okres na początku roku. Ta osoba pomogła mi jednak z samą grą, ale też tym, jak zarządzać niektórymi rzeczami. To bardzo mi pomogło. Od tego czasu mam dobrą serię – mówi nieco tajemniczo Hiszpan. Niedawno spotkał się ze swoim „pokerowym ojcem” i wspólnie uczcili sukces na PSPC. Nie zdradza jednak kim jest ten „trener”.

Po EPT Monte Carlo Colillas udał się na jeden z lokalnych turniejów w San Sebastian. Za kilka dni poleci do Las Vegas, gdzie zamierza grać sporo – nie tylko na WSOP.

Nie mam jeszcze konkretnych planów, ale chcę grać sporo w kasynach takich jak Aria, Rio i Venetianie. Będę w Las Vegas przez miesiąc i zagram tyle, ile to będzie możliwe.

Pokerzysta zrobi zapewne przerwę, aby reprezentować swojego pracodawcę na turnieju EPT Open Madryt, który odbywa się w drugiej części czerwca. Później zobaczyć go będzie można na turnieju EPT Barcelona, gdzie ma nadzieję na dobry występ.

Jakie inne plany ma Colillas? Chce się lepiej nauczyć angielskiego. Ma prywatnego nauczyciela, ale teraz uczy się online, bo nieco więcej podróżuje. Mówi, że nie jest dla niego ważne, aby zostać zapamiętanym jako „zwycięzca PSPC”.

– Fajnie jest tak o sobie myśleć, ale prawda jest taka, że będzie więcej dużych eventów. Popularność pokera rośnie i jestem przekonany, że pojawią się turnieje, w których gracze wygrają więcej niż ja. W tym momencie korzystam z życia – mówi.

Linus Loeliger – Nigdy nie myślałem, że będę tak szybko grał najwyższe stawki

Poprzedni artykułLinus Loeliger – Nigdy nie myślałem, że będę tak szybko grał najwyższe stawki
Następny artykułRozpoczął się festiwal PartyPoker MILLIONS North America