20 lat pokera online – szybkie pieniądze, połamane myszki cz.I

4
929

1 stycznia 1998 roku rozdano pierwsze karty w pierwszej w historii grze cashowej online. Były to czasy szybkich pieniędzy i paskudnych bad beatów. Od tamtej pory poker online miał swoje niesamowite wzloty i bolesne upadki. Nolan Dalla, człowiek-legenda pokera, przedstawia najciekawsze swoje przygody  – zaczynając od samego początku.

Po raz pierwszy usłyszałem o pokerze online na internetowej grupie Rec.Gambling.Poker (znanej jako R.G.P.). Było na niej około 500 aktywnych użytkowników i tysiące biernych czytelników. R.G.P. zastępowało nam wtedy media społecznościowe, fora, Twitcha i wiele innych. Rozmawialiśmy tam o wszystkim, co dotyczyło pokera i o wielu rzeczach, które nie miały miejsca, ale były dobrym tematem dla fanów spisków itp.

Kilka osób zaczęło zachwalać pierwszą legalną stronę z pokerem online, Planet Poker. Twarzą strony stał się Mike Caro. Jego entuzjastyczne poparcie dla Planet Poker dało tej stronie natychmiastową wiarygodność. Pierwszym menedżerem operatora został z kolei Roy Cooke, a więc szanowany gracz średnich stawek i felietonista magazynu „Card Player”. 

Żeby zrozumieć, jak wielki wpływ na pokerową scenę miało pojawienie się Planet Poker, muszę przedstawić obraz typowy dla tamtych czasów. Poker był praktycznie martwą grą. Legalne gry były dostępne w zaledwie kilku stanach. Mieszkając w Waszyngtonie do najbliższego kasyna miałem cztery godziny jazdy samochodem. Dopiero poker online sprawił, że miliony osób mogły o każdej porze dnia i nocy włączyć komputer i zagrać z kimś w pokera.

Łódź ratunkowa, jaką okazał się poker online, szybko przerodził się w prawdziwy transatlantyk. Nikt jednak nie spodziewał się na jego drodze gór lodowych.

poker online

Nie zarabiałem wystarczająco dużo w normalnej pracy. Tym bardziej, że zawsze wydawałem więcej niż zarabiałem. Potrzebowałem czegoś dodatkowego. Zwróciłem więc swoją uwagę w stronę pokera.

Pierwsze weekendy w Atlantic City były fajne. Szybko jednak stały się męczące jak zwykła praca. Tym bardziej, że wszystkie gry były z limitem, w tym najczęściej w Seven Card Stud. Atlantic City nie było fajnym miejscem do spędzania czasu – po godzinie 22 było to głównie unikanie dealerów narkotyków i prostytutek, bez szansy na znalezienie jakiegoś przyzwoitego posiłku. Powoli zacząłem chętniej wyczekiwać poniedziałków niż piątków.

Największym nazwiskiem w Atlantic City był wtedy Donald Trump. Był właścicielem trzech kasyn, które w końcu zbankrutowały, chociaż trzymały za jaja 70 mln hazardzistów ze wschodniego wybrzeża. Atlantic City chciało być jak Las Vegas. Ale nie było.

Poker może być opłacalny z jednego powodu – błędów twoich rywali. Im więcej błędów popełniają, tym więcej pieniędzy na dłuższą metę zarobisz.

Na Planet Poker zacząłem grać na stawkach 5$/10$ i 10$/20$ w Limit Hold’em. Skoro zarabiałem 15$ na godzinę w Atlantic City, to 30-40 godzin tygodniowo gry w domu powinno mi przynosić mniej więcej 2.000$ miesięcznie. A nawet więcej, bo tempo gry w pokerze online jest większe. Do tego odpadały koszty odjazdu, napiwki, rake był mniejszy. Poker online wydawał się idealny.

Poza tym można było grać w pokera jednocześnie oglądając telewizję, czytając, jedząc, pijąc piwo… A i gra w domu była o wiele bardziej komfortowa. Jednak poker online nie był dla mnie niebem. Był piekłem. Dostałem srogie baty. WTF!?!?!?

Poker Online Pięć Rzeczy

Przez 5 lat robiłem historię swoich gier, a przez ostatnich 18 miesięcy zapisywałem każdą rozegraną rękę live. Rozmawiałem o strategii z Larrym Petersem, Kanadyjczykiem z obsesją na punkcie pokera. Wiedziałem, że nie jestem świetnym graczem. Ale byłem wystarczająco dobry. Wystarczająco dobry, żeby wygrywać z beznadziejnymi graczami z Atlantic City. Dlaczego więc przegrywałem online?

Nie pamiętam już dokładnie, ale straciłem chyba cztery depozyty po 500$. Nie była to fortuna, ale miałem zarabiać pieniądze, a nie je tracić. Po czterech miesiącach w końcu do mnie dotarło – jacy gracze zapisywali się w pierwszych miesiącach istnienia jedynej strony z pokerem online? Najlepsi!

Przecież tylko najlepsi, najbardziej oddani i doświadczeni gracze na świecie, którzy spędzali po 18 godzin dziennie na R.G.P. mogli wiedzieć, że ta strona w ogóle istnieje. Nawet najsłabsi gracze na Planet Poker nie byli wcale tacy słabi. Naprawdę kiepscy pokerzyści nie mieli jak natknąć się przypadkiem na nową pokerową stronę, zrobić 500$ depozytu i cieszyć się poniżeniem, jakie serwowali prosi online. 

Chciałem grać tylko z najsłabszymi, więc zapisywałem nicki beznadziejnych graczy, jednak żaden zbyt długo nie zostawał w grze. Tracili pieniądze i już nie wracali. Nie dość, że traciłem pieniądze, to do frustracji doprowadzały mnie również okazjonalne błędy techniczne strony, które potrafiłyby doprowadzić nawet najbardziej stabilnie emocjonalnych pokerzystów do szaleństwa.

Wszyscy korzystali wtedy z modemów łączących się telefonicznie z internetem, a słabe połączenie lub przerwanie połączenia skutkowały utratą wielkich puli. Czasem obraz się zawieszał i nie mogłeś połączyć się znowu przez godzinę. Każdy pokerzysta online mógłby opowiedzieć historię z posiadaniem monstera, dostaniem kilku sprawdzeń i nagłym zerwaniem połączenia. Monitory przyjmowały na siebie kolejne przekleństwa, a myszki były rzucane o ściany. 

Ryzykiem były również… koty. Nieraz kot wskoczył mi na klawiaturę podejmując decyzje za mnie lub siedząc mi na kolanach nagłym ruchem powodował mis-click. 

Latem 1998 roku wróciłem do weekendowej gry w Atlantic City. Poker online nie był już moim priorytetem ani pasją. Na początku 1999 roku na R.G.P. zaczęła się jednak dyskusja o kolejnej stronie, która miała być lepsza od Planet Poker. Mieli oferować bonusy za zapisanie się, a soft miał być lepszy. Ta strona to Paradise Poker. I faktycznie okazała się rajem.

Biblia bankrollu – gry cashowe cz.I

    Poker to jedno z moich licznych zainteresowań. A o każdym z nich lubię też pisać, co robię już od kilku lat.