To był maj, pachniała Saska Kępa…

2

Obiektywnie – w tym roku maj pokerowo był dla mnie wyjątkowo niełaskawy. Przegrałem sporo kasy i wylądowałem po raz pierwszy na minusie. Jednak w moim odczuciu był to jeden z najfajniejszych miesięcy, jeśli chodzi o pokera, od bardzo dawna.

W sumie minęły dopiero 2 tygodnie od zakończenia SCOOPa ale emocje we mnie po tym wszystkim nadal są spore – nadal rozmyślam o tym co mogłem zrobić lepiej, gdzie popełniałem błędy. Myślałem, że po tych dwóch tygodniach maratonu nie będzie mi się w ogóle chciało grać – nic z tego. Fakt, że w tej chwili gram pierwszy raz w jakimś turnieju od 16 maja, jednak w międzyczasie sporo grałem cash i trochę sng. Gram dużo omahy na zoomie i czasem holdema (zoom i sng hu). Zauważyłem, że po tych dwóch tygodniach jestem o wiele spokojniejszy przy stole. Mniej się przejmuję bad-beatami niż kiedyś (kiedyś potrafiłem mocno steamować, później to trochę opanowałem – ale nie do końca). Teraz jak dostanę po dupie na riverze zazwyczaj kończy się tylko na tym, że analizuję rękę, żeby się upewnić, że podjąłem prawidłową decyzję. Kolejna rzecz, której się dowiedziałem po SCOOPie to jak dużo wiem o pokerze – chodzi o samą wiedzę. Jak rozmawiałem ze znajomymi, z którymi regularnie gram cash live w holdema (nie mogę ich na omahę namówić) to wielokrotnie musiałem tłumaczyć na czym jaki format gry polega, co to jakaś tam gra (myślałem, że każdy wie co to hi/lo). Zawsze doceniałem najlepszych graczy wszechstronnych, takich, którzy mają sukcesy w każdym rodzaju gry – i chciałbym kiedyś też taki być, potrafić grać w każdą odmianę. Podczas gry w SCOOPie okazało się, że wiele jeszcze muszę poprawić, lecz potem doszedłem do wniosku, że miałbym sporą przewagę nad każdym gościem grającym wyłącznie holdema w dowolnej innej odmianie pokera. Dlatego też będę grał zawsze to, na co będę miał akurat ochotę, częściej będę zaglądał na casha 8-game albo HORSE, żeby rozwijać się wszechstronnie – trochę dlatego, że w holdema wyniki mam raczej przeciętne i trochę dlatego, że poziom w innych grach jest znacznie niższy niż w holdemie i gra się łatwiej (przynajmniej takie mam wrażenie).

Heads-up dealers choice

Zawsze chciałem zagrać przy stoliku ze znajomymi ‚dealers choice’ – żeby trochę urozmaicić zabawę i pogłówkować też nad innymi rzeczami niż tylko ‚pre-flop raise’ i ‚post-flop action’. Dostałem to w jakimś stopniu tydzień temu, kiedy to wpadł do mnie znajomy i zagraliśmy HU w taki sposób. Głównie leciał NLHE, ale fajnie było raz na jakiś czas zagrać coś innego (lub inną odmianę holdema). Urozmaiciło to grę i podczas rozmowy też okazało się, że grałem w więcej klasycznych odmian pokera. Kolega, z którym grałem headsupa zawyczaj mnie kroi w holdema, więc jak tłumaczyłem mu zasady omahy hi/lo wiedziałem, że będę miał na tym polu małą przewagę. Grało się fajnie i mam nadzieję, że uda mi się kiedyś znajomych namówić na to, żeby zagrać tak w szerszym gronie.

Soft mobilny!

W maju wymieniłem starą komórkę na coś nowszego i w końcu mam wystarczający dobry sprzęt, żeby pograć na sofcie mobilnym. Jestem zachwycony! Gra się bardzo wygodnie, oprogramowanie jest wykonanie świetnie. Nie planuję grać na telefonie na 10 stolików, tylko od czasu do czasu pyknąć sobie zooma albo headsupa, dlatego wystarczy mi to w 100% co na komórce chodzi. Już kilka razy blefowałem na kiblu, pasowałem w kuchni i wygrywałem bajoniczne $1.4 tuż przed snem w łóżku. Wypas 😀

WOW, właśnie wskoczyłem na chipleadera w Saturday Micro – 312 graczy zostało. 

Sumując – maj był świetny, jestem wkręcony znowu w pokera i żałuję, że tyle czasu marnowałem, bo bywały miesiące, że grałem bardzo mało. Na razie nie mam żadnego planu i po prostu sobie gram – jak coś wymyślę, na pewno dam znać. 

Do następnego!

2 KOMENTARZE

  1. Taki „lajcik-sofcik” w tym odcinku, za to wielkie plusy za poprzednie wpisy. Udało Ci się na tyle oddać klimat wielogodzinnego tłuczenia przy stole, że sam poczułem głód gry i zrobiłem trochę rake’u ;).

    Powodzenia!

Comments are closed.