Talal Shakerchi – Ukrywałem swój nick, żeby gracze myśleli, że jestem nikim

0
814
Talal Shakerchi znów okazał się najlepszy w kasynie Aria

Talal Shakerchi to odnoszący sukcesy biznesmen, który również w pokerze radzi sobie nadzwyczaj dobrze. Tylko w turniejach live wygrał ponad 7 mln dolarów, a w grach online wcale nie idzie mu gorzej. Co więcej, wygrał jeden z największych turniejów online w historii, SCOOP 10.000$ Main Event w 2016 roku, za co wziął 1.468.001$. W wywiadzie dla „Card Playera” opowiada o tym jak doszedł do takich sukcesów.

– Twoje wyniki sięgają 2007 roku. Jednym z pierwszych było trzecie miejsce w turnieju za 10.000€ w Paryżu. Zwykle, gdy ktoś tak szybko odnosi sukces w grze live, to dzieje się tak dlatego, że przez lata świetnie radził sobie online. Jak to było w twoim przypadku?

– Poker nie był wtedy tak trudny. Trochę grałem online, ale chciałem brać udział w najtrudniejszych turniejach i wierzyłem, że najlepszym na to sposobem będzie udział w turniejach live z wysokim wpisowym. Tak więc od czasu do czasu, gdy miałem chwilę, brałem w nich udział.

– Kiedy nauczyłeś się grać w pokera i jak to się stało, że stał się on dla ciebie tak ważny?

– Jako dziecko grałem trochę w pokera z ojcem i bratem. Ale pierwszy poważny kontakt nastąpił w 2007 roku, gdy w pracy natknąłem się na strony pokerowe. Szybko stało się to moim największym hobby, ponieważ mogłem stawiać sobie wyzwania i grać z najlepszymi.

Pasowało mi takie hobby, ponieważ teoria była dosyć ograniczona (zwłaszcza wtedy), miałem więc szansę zostać dobrym graczem i walczyć z najlepszymi, co było bardzo zachęcające. Coś takiego nie mogło wydarzyć się np. w szachach. Poza tym poker do sukcesu wymagał podobnych atrybutów, jakie musiałem mieć w swojej pracy.

Talal Shakerchi

– Jak to jest być biznesmenem grającym przeciwko najlepszym pokerzystom?

– Podoba mi się poker live głównie ze względów towarzyskich. Nie lubię jednak przede wszystkim tego wolnego tempa gry. Myślę, że wciąż nie ma właściwego rozwiązania tego problemu.

Przez pierwsze lata nie grałem w zbyt wielu eventach, a swój nick online trzymałem w tajemnicy, żeby gracze myśleli, że jestem zwykłym randomem. Ludzie dowiadywali się, że jestem biznesmenem i zakładali, że rzadko gram w pokera. Była to dla mnie świetna sytuacja. Z drugiej strony miałem nieco utrudnione zadanie podczas eventów live w porównaniu do innych graczy, ponieważ z powodu mojej pracy często dostawałem telefony i wiadomości, którymi musiałem się zajmować.

Nie miałem też wiele czasu na podróże, więc jeśli event odbywał się daleko, to przylatywałem tego samego dnia i bez odpoczynku od razu zaczynałem grę. Później ludzie połączyli moją osobę z nickiem online. Wielu ludzi wyrażało zdziwienie, gdy dowiedzieli się, że to ja jestem „raidalot”. Wtedy nie było mi już tak łatwo.

– Specjalnie szukałeś wyzwań, czy grałeś w tak trudnych turniejach, ponieważ chciałeś grać na wysokie stawki?

– Chciałem grać w najtrudniejszych turniejach, więc ich szukałem. Online były to eventy typu SCOOP, a live turnieje z wysokimi wpisowymi.

– Co cię inspiruje do pracy nad swoją grą? Czy chodzi o dotrzymywanie kroku najlepszym pokerzystom?

– Gdy robię coś na poważnie, chcę być wśród najlepszych na świecie. Lubię naukę i doskonalenie się. Podoba mi się rywalizacja i motywuje mnie ona do bycia coraz lepszym.

– Już na początku kariery zaliczyłeś kilka dobrych wyników, ale w ostatnich latach zdarzały się one coraz częściej. Czemu przypisałbyś te rezultaty? Uczysz się równie dużo co zawodowi pokerzyści?

– To bardziej wariancja. Nie sądzę, żebym był dużo lepszym pokerzystą niż byłem kilka lat temu. Zawsze uczyłem się gry. Przeczytałem około 80 pokerowych książek, obejrzałem setki wideo szkoleniowych i spędziłem niezliczone godziny analizując rozdania. Nie mogę na naukę poświęcić tyle czasu, ile mogą profesjonalni pokerzyści, ale od ponad dekady ciężko pracowałem nad swoją grą.

Talal Shakerchi to pokerowy amator, ale ma na swoim koncie wiele sukcesów live i online

– W maju 2016 roku wygrałeś Main Event SCOOP, jeden z największych i najbardziej prestiżowych turniejów online. Możesz coś powiedzieć o tym zwycięstwie i o tym, jakie miało ono dla ciebie znaczenie? Poza tym jak często grasz online i czy lubisz to tak samo jak grę live?

– Byłem zachwycony zwycięstwem, ponieważ to najprawdopodobniej najtrudniejszy turniej online roku. Ponad 800 graczy wpłaciło 10.000$ i grało ponad trzy dni. Poza tym kto by nie chciał wygrać 1,5 mln dolarów? Ale znów wracamy do wariancji. Nie ma sensu patrzeć tylko na jeden wynik.

Grałem kiedyś bardzo dużo online, ale teraz gram mniej i skupiam się tylko na większych turniejach.

– Trzy z pięciu największych twoich wyników miało miejsce w ostatnich miesiącach: czwarte miejsce w Super High Roller Bowl w grudniu, a następnie dwa dobre wyniki w eventach podczas styczniowego PokerStars Caribbean Adventure. Na którym z tych stołów finałowych najbardziej chciałbyś wygrać?

– Najbardziej chciałbym wygrać SHRB, ponieważ był to najtrudniejszy field. Jednak PSPC byłoby zaraz za nim – to pięciodniowy turniej z niezwykłą atmosferą. No i ona niosły ze sobą potężne pieniądze.

– Zostałeś wyeliminowany z PSPC w brutalny sposób: trafiłeś AA w idealnej sytuacji i wszedłeś all in z ostatecznym zwycięzcą turnieju, Julienem Martinim, który miał AQ. Czy twoim zdaniem popełnił błąd sprawdzając cię, skoro widział, jak cold 4-betowałeś all in? Czy z powodu rozmiaru stacków musiał sprawdzić i po prostu miałeś pecha, że trafił kolor?

– To była dla niego trudna sytuacja z powodu stacków. Zapewne wiedział, że nigdy nie będę miał gorszej ręki od niego, ale dostawał cenę 2:1. Gdyby nie miał kart suited, zapewne by spasował. Aczkolwiek fakt, że Marc Rivera otworzył z UTG i grał dosyć tight, wzmacniał mój zakres, więc być może lepszą decyzją byłby fold.

Short Deck Hold’em – oddsy i prawdopodobieństwo

    Poker to jedno z moich licznych zainteresowań. A o każdym z nich lubię też pisać, co robię już od kilku lat.