Szczęście w pokerze

Czy w pokerze szczęście jest ważne? Wielu zatwardziałych zwolenników twierdzenia, że poker to tylko umiejętności stwierdzi, że szczęście nie odgrywa żadnej roli i w długim terminie czasu poker to 100% umiejętności.

Pozostaje jednak pytanie czym jest długi termin czasu i co z krótszymi etapami pokerowej przygody. Ciekawy artykuł o szczęściu w pokerze napisał pokerowy dziennikarz, komentator, ale także utytułowany gracz Bernard Lee.

Pisze on, że nikt nie może podważyć roli umiejętności w długim dystansie, ale też nie można negować faktu, że szczęście odgrywa pewną rolę w pokerze. W skrócie można by stwierdzić, że wtedy kiedy mamy możliwość zagrywania, betowania, raisowania, a nasze karty własne są zakryte o wszystkim decydują umiejętności, jednak w momencie, gdy mamy all-in i call, odkrywamy karty, a krupier będzie wykładał kolejne karty wspólne do głosu zaczyna dochodzić czynnik szczęścia.

Wiele osób właśnie w ten sposób rozumie czynnik szczęścia w pokerze. Szczęście to trafiony gut-shot, trafiony set przeciwko overparze czy cudowny one-outer złapany na river. Te zdarzenia mają czasami miejsce i zmieniają losy rozdania czy turnieju powodując, że w krótkim dystansie czasowym rola szczęścia w pokerze wcale nie jest mała. Bernard Lee pisze, że to jednak nie jedyny element pokerowej rozgrywki, gdy do głosu dochodzi szczęście. Takim elementem jest też losowanie stolików i jest to fakt przez wielu graczy nieco ignorowany, a często mający istotne znaczenie dla ich turniejowych losów.

„W czasie pokerowego turnieju trafiasz na losowo wybrane miejsce i losowo trafionych przeciwników. Umiejętności tych graczy i posiadane przez nich stacki mają bezpośredni wpływ na to jak potoczą się twoje losypisze Bernard Lee i ciężko jest się z nim nie zgodzić. Na potwierdzenie swoich słów Bernard Lee przytacza kilka przykładów z własnej kariery, które pokazują jak dobre lub złe losowanie może mieć istotny wpływ na osiągnięty przez nas wynik w turnieju.

W 2005 roku Bernard Lee odniósł swój jeden z największych sukcesów w życiu, w Main Evencie World Series of Poker zajął znakomite 13 miejsce. „Przez cały ten niesamowity tydzień miałem olbrzymie szczęście w losowaniu miejsc” wspomina Lee. W gronie czołowych 27 zawodników znalazły się takie nazwiska jak Greg Raymer, Phil Ivey, Andy Black czy Tim Phan. Chociaż może być ciężko w to uwierzyć to Lee z żadnym z tych zawodników ani razu nie siedział przy stole. Jakby tego było mało to w TOP-27 znaleźli się też Mike Matusow, Shawn Sheikhan, Tex Barch i Aaron Kanter. Z tą czwórką świetnych i groźnych przeciwników Lee spotkał się dopiero w ostatnim dniu swojej gry, gdy w grze było już tylko 27 zawodników. „Nie mam żadnych wątpliwości, że te szczęśliwe losowania pomogły mi w dojściu tak daleko” pisze Bernard Lee.

Lee przytacza też przykład turnieju, w którym na drodze do sukcesu stanęło właśnie pechowe losowanie miejsc. W 2011 roku w turnieju WSOP $1,500 No Limit 2-7 Draw Lowball Bernard Lee awansował do finałowej rozgrywki z drugim stackiem. W finale znalazło się sporo świetnych zawodników jak m.in.: Jason Mercier, Chris Bjorin czy Josh Brikis. Najgroźniejszym i najagresywniejszym był jednak chiplider Matt Perrins. I to właśnie Perrins zajął miejsce bezpośrednio po lewej ręce Bernarda Lee. „Pozycja w tej odmianie pokera ma zasadnicze znaczenie, dużo większe niż w No Limit Holdem. Perrins w pełni z tej przewagi korzystał i całkowicie zdominował finałowy stolik. Ja nie byłem w stanie przeciwstawić się pechowemu losowaniu i ostatecznie skończyłem czwarty” wspomina Bernard Lee.

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

W tym roku Lee wziął udział m.in. w turnieju WSOP $1,500 NL Holdem Shootout, czyli w turnieju, w którym gra toczy się oddzielnie na każdym stole, a do dalszej rozgrywki awansują tylko zwycięzcy mini-turniejów na każdym stole. Bernard miał dość dobre losowanie i trafił na stół z nieznanymi mu przeciwnikami. Jednak, gdy rozejrzał się po sali zauważył stoły pełne świetnych graczy. „Wyobraźcie sobie jaki to musi być pech dla amatora, który w turnieju shootout trafia na stół z „Elky'm” albo Erikiem Seidelem i dodatkowo kilkoma kolejnymi świetnymi zawodnikami” zauważa Lee.

Na koniec Lee zwraca uwagę, że chociaż szczęście/pech w losowaniu miejsc mogą mieć wpływ na ostateczny wynik to jednak nie pełnią roli decydującej. Jako przykład podaje finał zeszłorocznego WSOP Main Event. Przyszły mistrz świata Greg Merson trafił na miejsce bezpośrednio po prawej od chiplidera Jesse Sylvie. Pomimo tego niezbyt komfortowego miejsca Mersonowi udało się zwyciężyć w najważniejszym turnieju roku.

Bernard Lee podkreśla jeszcze jedną rzecz. Każdemu szczęściu można dopomóc, a efekt pechowego losowania miejsc zmniejszyć. Ma on na myśli to jak powinniśmy przygotowywać się do drugiego dnia turniejów live. O ile w dniu pierwszym dopiero przy stole dowiadujemy się z kim przyjdzie nam się mierzyć to w przypadku kolejnych dni turniejów o swoim miejscu przy stole dowiadujemy się najczęściej na przynajmniej kilka godzin przed rozpoczęciem gry. Ten czas powinniśmy wykorzystać na zebranie jak największej ilości informacji o naszych przeciwnikach. Powinniśmy przejrzeć wszystkie możliwe bazy danych i zebrać informacje o wynikach naszych rywali (ilości miejsc płatnych, wygranych pieniądzach, ilości stołów finałowych, wygranych turniejach, średnim wpisowym itp.). Możemy też sprawdzić czy o naszych rywalach nie pisały czegoś pokerowe strony, przejrzeć ich konta na Twitterze, ogólnie zrobić wszystko, aby jak najlepiej poznać naszych przeciwników.

Zebrane informacje w połączeniu z poprawną analizą mogą nam pomóc przezwyciężyć nawet najbardziej pechowe losowanie. Dzięki takiej pracy jeszcze przed rozpoczęciem gry będziemy mogli obmyślić strategię przeciwko każdemu z graczy, a później w czasie gry będziemy ją mogli tylko lekko modyfikować uważa Bernard Lee.

Na podstawie – „Bernard Lee: The Luck of the (Table) Draw” – www.cardplayer.com

Kod do rejestracji: POKERTEXAS