Stu Ungar – legendarny pokerzysta, który przegrał walkę ze swoimi demonami

0
1199
stu ungar

Wielu pokerzystów uważa, że najlepszym graczem w historii pokera był Stu Ungar. I gdyby przedwcześnie nie odszedł, to wciąż byłby najlepszy, o kilka odległości przed innymi wielkimi tej gry. Stu Ungar był dla pokera (i remika gin) tym samym, kim dla szachów był Bobby Fischer. Niestety, jego historia jest równie niesamowita co tragiczna.

Stuart Errol Ungar urodził się 8 września 1952 roku na Manhattanie w Nowym Jorku. Jego ojciec był właścicielem baru i lichwiarzem, nic więc dziwnego, że od najmłodszych lat Stu był wystawiony na hazard. A ponieważ był niezwykle inteligentny, wszystkie rodzaje gier przychodziły mu z największą łatwością.

Wystarczy powiedzieć, że już w wieku 10 lat wygrał pierwszy lokalny turniej w remika gin. Ostatecznie rzucił szkołę w dziesiątej klasie, żeby zarabiać w nie do końca legalnych grach. Miał to „szczęście”, że mając osiemnaście lat zaprzyjaźnił się z Victorem Romano – gangsterem, który wziął go pod swoją opiekę. A ta na pewno była przydatna, ponieważ Stu Ungar był równie inteligentny, co arogancki.

Jego ojciec zmarł na atak serca w 1967 roku, a matka miała kłopoty po udarze mózgu, więc Stu zanurzył się w hazardowy półświatek Nowego Jorku, by pomóc utrzymać matkę i siostrę. Szło mu bardzo dobrze i szybko został uznany za jednego z najlepszych graczy w Nowym Jorku. Jego reputacja sprawiła jednak, że nikt nie chciał z nim grać, więc w 1976 roku przeniósł się na Florydę, a rok później znalazł swoje miejsce w Las Vegas.

Na miejscu okazało się jednak, że niszczył wszystkich swoich przeciwników. Robił to do tego stopnia, że liczne kasyna prosiły go, by nie grał w ich turniejach, ponieważ inni gracze nie chcieli się wtedy na nie zapisywać ze strachu, że wpadną na niezwyciężonego Stu Ungara.

Stu Ungar pisze historię WSOP

Ungar zwrócił się wtedy w stronę pokera i tak narodziła się jego legenda. Aczkolwiek mimo swoich olbrzymich pokerowych umiejętności, sam zainteresowany zawsze uważał, że w remika grał jeszcze lepiej.

Gdy Stu Ungar zgłosił się do Main Eventu WSOP w 1980 roku, był to dla niego dopiero drugi turniej w Texas Hold’em. Nie miał więc wielkiego doświadczenia, ale mimo wszystko pokonał w heads up Doyle’a Brunsona i mając 26 lat został najmłodszym zwycięzcą Main Eventu WSOP.

Rok później powtórzył swój wyczyn i został jednym z czterech pokerzystów (poza nim dokonali tego Johnny Moss, Doyle Brunson i Jonny Chan), którzy rok po roku wygrywali Main Event WSOP. A było blisko, by Ungar nie miał na to szans, ponieważ Benny Binion chciał mu wcześniej dać zakaz gry w jego kasynie. Pokerzysta napluł ponoć w twarz krupiera po przegranej dużej puli i dopiero interwencja syna Benny’ego, Jacka, sprawiła, że Stu Ungar po raz drugi wygrał Main Event.

Poza tym sukcesem tego samego roku Ungar wygrał też 10.000$ Deuce to Seven Draw, a w 1983 roku 5.000$ Seven Card Stud.

Powrót Ungara na WSOP nastąpił w 1990 roku. W Main Evencie zajął 9. miejsce, za co otrzymał 25.050$, chociaż trzeciego dnia znaleziono go nieprzytomnego w hotelowym pokoju. Przedawkował kokainę, ale miał wtedy tak dużą przewagę żetonów, że blindy zjadły go długo po tym, gdy opuścił stół.

W 1997 roku Billy Baxter dał mu 10.000$, dzięki czemu Stu Ungar jako ostatni gracz przed końcem rejestracji zapisał się na Main Event. Mike Sexton zapewniał mu wtedy potrzebne wsparcie, a motywację Ungar czerpał też ze zdjęcia swojej córki, które cały czas miał w kieszeni. W heads up pokonał Johna Strzempa i wygrał milion dolarów, którymi podzielił się z Baxterem. W wywiadzie po zwycięstwie widać jednak, jak duże szkody poczyniła kokaina w jego organizmie, a przede wszystkim co zrobiła z nosem.

Andy Black w tym roku pojawił się po raz pierwszy w USA, by wziąć udział w Main Evencie WSOP. W jednym z wywiadów wspominał później, że awansując do dwóch finałowych stołów turnieju czuł się bardzo pewnie. Uważał się za trzeciego najlepszego z pozostałych w grze pokerzystów. I wtedy doszło do zmiany miejsc i musiał usiąść po prawej stronie Stu Ungara, co nazwał najgorszym miejscem w turnieju. Andy przyznał, że chociaż miał duża wiarę we własne umiejętności, to Stu był lata świetlne przed wszystkimi.

Zabójcze demony

Stu Ungar zaczął brać kokainę w 1979 roku, po śmierci swojej matki. To, co na początku miało pomagać w skutecznej grze podczas długich pokerowych sesji, skończyło się uzależnieniem, które ostatecznie zrujnowało mu życie.

W 1982 roku ożenił się z Madeline Wheeler, z którą miał córkę Stefanie. Adoptował też jej syna, Richarda, który w 1989 roku popełnił samobójstwo. Para nie była już wtedy małżeństwem. Rozwód wzięli cztery lata po ślubie. Rozstali się w 1986 roku, ponieważ wg słów Madeline, Stu ciągle znikał grać w pokera i zażywać narkotyki i nie był w stanie żyć w normalny sposób.

Do tych problemów dołączył również hazard. Być może fakt, że w remika i pokera był tak dobry sprawił, że szukał wyzwań gdzie indziej. Zakłady sportowe i wyścigi konne okazały się tym, co go pochłonęło. I było kolejną przyczyną jego upadku.

Swoją wygraną w Main Evencie WSOP w 1997 roku roztrwonił w kilka miesięcy. Rok później Baxter ponownie zaoferował, że opłaci jego wpisowe, ale gdy turniej się zaczynał Ungar stwierdził, że jest zmęczony i nie ma ochoty grać. Spowodowane było to wielkimi już problemami z narkotykami, które niszczyły go od środka.

Gdy fundusze się skończyły, a w pokera nie chciał grać bojąc się narobienia wstydu przy stole, podobno prosił ludzi o pieniądze na grę, które wydawał potem na narkotyki. Ponieważ z jego nosa nic już praktycznie nie zostało, to zaczął palić crack, za co został nawet aresztowany.

Ostateczny koniec nastąpił, gdy 20 listopada 1998 roku Stu Ungar zameldował się w pokoju numer 6 w Oasis Motel w Las Vegas. Dwa dni później znalazła go pokojówka. Już nie żył. W pokoju znaleziono 800$ i żadnych narkotyków, chociaż ich ślady koroner znalazł w jego organizmie. Przyczyną śmierci była jednak niewydolność serca – jego organizm był już tak zniszczony, że po prostu się poddał.

Koszty pogrzebu w całości pokrył Bob Stupak, a grób znajduje się w East Las Vegas’ Palm Valley View Memorial Park.

Mowę pogrzebową wygłosił wielki fan Ungara i jego bliski przyjaciel – Mike Sexton. Obecny prezydent PartyPoker zawsze mógł liczyć na jego pomoc, za którą przez lata wielokrotnie się też odwdzięczał. Sexton wciąż lubi opowiadać anegdoty związane z Ungarem, a jedną z nich jest zakład o 10.000$ między Ungarem a Stupakiem.

W 2001 roku Stu Ungar został włączony do WSOP Poker Hall of Fame. Bez wątpienia był jednym z najlepszych – o ile nie najlepszym – pokerzystą w historii. Jego ogromne IQ i naturalny talent do wszelkich gier, w połączeniu z agresywnym stylem i umiejętnością zauważania wszelkich oznak słabości, czyniło z niego gracza, którego obawiali się wszyscy.

Dzisiaj Stu Ungar miałby 65 lat i zapewne wciąż gromadziłby na swoim koncie liczne tytuły. Ostatecznie jego kariera zakończyła się z pięcioma bransoletkami WSOP i trzema wygranymi w Amarillo Slim’s Bowl of Poker (czego dokonał jako jedyny w historii). Łącznie w turniejach live wygrał 3,6 mln dolarów. Wygrał w 10 z 30 dużych turniejów w Texas Hold’em, w jakich wziął udział. Szacuje się również, że w turniejach w remika i blackjacka, a także grach cashowych w pokera wygrał ponad 30 mln dolarów. A jednak w ostatnich chwilach swojego życia nie miał praktycznie nic…

Na jego nagrobku widnieje napis „Wielki człowiek, ale jeszcze większa strata.” W rzeczy samej.

Przepowiednie przed WSOP – big blind ante, starcie Douga Polka i Daniela Negreanu

    Poker to jedno z moich licznych zainteresowań. A o każdym z nich lubię też pisać, co robię już od kilku lat.