Przy szklaneczce JD odc. 3 – Pierwsze koty za płoty

Dziś mija miesiąc, odkąd objąłem funkcję redaktora naczelnego Pokertexas. I jak to w takich sytuacjach bywa nachodzi człowieka jakaś mała refleksja i zaczyna patrzeć sam sobie na ręce, zadając sobie pytanie „I co, warto było?”. Odpowiedź brzmi – warto! Z pewnością moja ocena tego, co zmieniło się na Pokertexas przez ostatni miesiąc będzie subiektywna, aczkolwiek postaram się wyciągnąć Wam tu przed nos kilka ciekawych faktów, które w pewien sposób pokażą Wam, jak dziwna i ciężka jest czasem praca redaktora naczelnego polskiego portalu o pokerze. Postaram się również wyciągnąć od Was trochę informacji, bo te dla mnie są obecnie również ważne, co dobre teksty na stronie.

Jak funkcjonuje portal o pokerze? Niby sprawa jest prosta – trzeba ludzi informować, szkolić i bawić jednocześnie, zachowując przy tym odpowiednie proporcje, aby niczego nie brakowało, aby niczym nie zanudzać, aby niczym nie przytłaczać. Jednym słowem trzeba miksować grę. Jak w pokerze – czasem dobry jest limp, a czasem odpowiedni zagraniem jest mocny 5-bet preflop. Ponowne budowanie pozycji Pokertexas jest właśnie niczym innym, jak ciągle trwającą pokerową rozgrywką. Startowaliśmy co prawda z shorta, ale w miarę szybko zaliczyliśmy double upa i mogliśmy zacząć rozgrywać więcej rąk, aby w końcu osiągnąć stack powyżej średniego i możemy teraz brać się za zabieranie żetonów innym graczom na stole, aby ponownie zostać chipleaderem. A mamy do tego zarówno niezłego skilla, jak i dostajemy całkiem niezłe karty do gry.

Gdy zerkam sobie codziennie na koniec dnia w statystyki portalu, to często mam nieodparte wrażenie, że pomimo dziesięciu lat w branży pokerowej wciąż bardzo mało wiem o tym środowisku. Nie wiem, może ja już stary jestem, a może po prostu czasy się zmieniają, a ja nie nadążam za zmianami. Dam Wam przykład – kilka dni temu siedziałem pół nocy nad artykułem „Cash vs MTT”. Pieściłem, poprawiałem, wydawało mi się, że pisze takie mądre rzeczy, że następnego dnia achom i ochom na tym artykułem nie będzie końca. No dobra, przesadzam, ale myślałem po prostu, że ludzie chcą czytać takie teksty o pokerze, bo dają im one nowe spojrzenie, nową perspektywę. Dadzą im szansę zastanowienia się nad swoją pokerową drogą, ewentualnie pozwolą ją jakoś skorygować, naprawić błędy. Byłem zadowolony z końcowego efektu. I co? Najogólniej mówiąc – szału nie było. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że takich tekstów powstało już bambilion, ale jednak gdzieś autor zawsze ma nadzieję, że ten jego będzie jednak czytany jak żaden inny do tej pory. Takie jego autorskie prawo do marzeń. Podobnie było zresztą przy okazji dwuczęściowego tekstu „Jak zrozumieć pokera”. Jakieś tam lajki się niby pojawiły, ktoś tam zamieścił jeden czy dwa komentarze, ale generalnie teksty jakich wiele.

I spoko, pretensji przecież do nikogo oprócz siebie mieć nie mogę, bo w końcu to ja to pisałem. Ale jak wytłumaczyć fakt, że tego samego dnia co ten artykuł wrzucam na stronę typowego newsa-zapychacza (nie oszukujmy się, każda redakcja na świecie ma takie teksty w każdej dziedzinie) o stole pokerowym z wyjeżdżającym pośrodku barem i nagle news ten staje się prawdziwą rewelacją? Prawie setka lajków na fanpage’u na Facebooku, kilkanaście komentarzy i wiele udostępnień? Serio? News o stole? OK, może jest i fajny (dobra, kurde, jest zajebisty, bez dwóch zdań!), ale czy wart takiego zainteresowania?

Ale tu z kolei przechodzimy do kolejnego fenomenu – w tym samym czasie, co na Facebooku trwał pod tym postem istny zalew lajków, to na stronie… cisza! Zero, null, akcji brak! Marne trzy łapki w górę, w komentarzach pusto. Żeby tak ktoś chociaż napisał „Fajny mebel!”, to nie! Kurczę, serio, nic nie rozumiem…

Po co Wam to opowiadam? Ano po to, żeby pokazać Wam, że trafić za Czytelnikami jest tak niezwykle ciężko, że w zasadzie nie ma na to żadnej dobrej i skutecznej recepty, brak tu złotego środka. I postawcie się teraz w sytuacji, kiedy siadam w moim domowym gabinecie do laptopa z zamiarem napisania kolejnego tekstu czy newsa na Pokertexas i… łapię się na tym, że nie wiem, o czym mam pisać. Czy im się taki temat spodoba? A może jednak zupełnie inny? Coś z jajem, coś na poważnie, szkoleniowo, a może jednak publicystycznie?

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

Kompletnym zaskoczeniem był dla mnie na przykład news o ślubie Vanessy Rousso. Kolejny przykład newsa-zapychacza, bardziej ciekawostka ze świata pokera, niż jakaś istotna informacja do przekazania. A oglądalność tego newsa nie spadała przez dobre trzy dni! Czytałem na tym portalu dziesiątki komentarzy złośliwców określających Pokertexas jako „pokerowego Pudelka”, ale sorry – to Wy sami tworzycie często taką tematykę, bo jeśli „się czyta”, to również „się pisze”. Idziemy tam, gdzie wskazują nam drogę Czytelnicy, a oni głosują za kierunkami tej drogi odsłonami poszczególnych tekstów na stronie.

Po miesiącu pracy wiem już więc mniej więcej, co się dobrze sprzedaje na portalu i w jakim kierunku trzeba iść, żeby zadowolić Czytelników. Niezmiennie bardzo popularne są blogi i cieszę się, że jest co czytać w tym dziale, choć – tu kolejne zaskoczenie – myślałem, że świetne nagrody w Klubie Blogera przyciągną zdecydowanie większą liczbę piszących. Oczywiście tematem numer jeden ostatniego miesiąca był milion dolarów wygrany przez AlwaysiNduCe podczas WCOOP, co jasno pokazuje, że lubimy czytać o sukcesach naszych graczy (choć sądząc po niektórych komentarzach, to lubimy czytać po to, żeby potem pohejtować albo poszukać kolejnej afery lub spisku). Lubimy również grać we własnym, polskim towarzystwie, bo duże zainteresowanie wzbudziły u Was organizowane turnieje dla Polaków – Sunday PL i mistrzostwa Silent Sharks. Pomimo obowiązywania ustawy hazardowej i wysokiego podatku od gier na żywo, bardzo mocno interesujecie się też tym, co dzieje się w polskich kasynach. Wielkim „wzięciem” cieszyła się również relacja z turnieju charytatywnego.

Jest więc jakiś szkic, jakiś zarys, widać kierunki i należy je rozwijać. Ale w takim razie czego brakuje? Co byście chcieli tu jeszcze znaleźć, o czym czytać? Portal nie jest przecież tworzony dla autorów tekstów, tylko dla czytających, więc to Wasza opinia powinna się tu liczyć najbardziej. Czekam więc na podpowiedzi, pomysły, idee, nawet takie najbardziej szalone i takie, które wydają się Wam ciężkie do zrealizowania. Oczywiście nie jest tak, że po miesiącu pracy już mi brak pomysłów, nie bójcie się o to. Kilka jeszcze trzymam w zanadrzu, ale nad ich realizacja będę pracował systematycznie. Dobrze znać jednak zdanie i opinie osób, do których skierowany jest portal.

Co mnie po tym miesiącu cieszy? Z pewnością to, że po początkowych głosach powątpiewania w sens rekonstrukcji portalu nie ma śladu, a zastąpiły je raczej komentarze w stylu „dobra robota!” lub „cieszę się, że się coś zaczęło tutaj dziać”. Fajne jest również to, że wystarczyło włożyć minimum wysiłku i ze strony zniknęli klasyczni hejterzy i trolle, którzy psuli krew innym Czytelnikom. Jak widać wcale nie było to ani trudne, ani niemożliwe zadanie do wykonania. Dwa czy trzy bany załatwiły sprawę, można spędzać czas na portalu w normalnej atmosferze.

Co mnie z kolei martwi? Przede wszystkim Wasze „lenistwo”. Widać je właśnie najlepiej na opisywanym przeze mnie przykładzie newsa o stole z barkiem. Chciałbym przenieść choć część takiego facebookowego zainteresowania na sam portal i tutaj znaleźć takie dyskusje, jak tam. Rozumiem, że żyjemy w czasach portali społecznościowych, bo tam jest szybko i wygodnie, ale czy naprawdę tak wiele kosztuje zalogować się czasem na Pokertexas i zostawić tu swojego lajka czy komentarz, pokazującego zainteresowanie czytanym tekstem? Chyba nie, a nam daje to trochę energii do dalszej pracy. Można przecież napisać „O matko, co za nudy!” i też daje nam to jakiś obraz na przyszłość.

Rekonstrukcja portalu nie jest jeszcze zakończona, zrobiliśmy dopiero pierwsze małe kroki ku temu, żeby stał się on ponownie ciekawym miejscem dla pokerowej społeczności. Mam nadzieję, że za kolejny miesiąc czy dwa będę mógł już ogłosić, że założony na początku plan się powiódł, sytuacja wróciła do normy, Pokertexas przeżywa drugą młodość i kwitnie, a ja będę zadowolony z wykonanej pracy i jej wyników.

A teraz z okazji pierwszej miesięcznicy czas odkręcić buteleczkę Jacka Danielsa i nalać sobie do szklaneczki odrobinkę złocistego płynu rodem z Lynchburga. No dobra, bądźmy szczerzy – kilka odrobinek…

Kod do rejestracji: POKERTEXAS