Prawo z PokerTexas: Podatki – część II

W cześci II naszego teoretyzowania o podatkach, poruszymy kwestie nieumiejętnego nakładania zobowiązań oraz izolacji rynków.

 

W naszej serii Prawo z PokerTexas będziemy poruszali ogólne problemy prawne, z jakimi para się branża pokerowa. Oprócz artykułów, będziemy prezentowali wam opinie prawników, specjalistów podatkowych, polityków oraz przedstawicieli poker roomów.

W pierwszej części naszej serii podatkowej pisałem o tym, że nakładanie bezpośrednich zobowiązań nie ma większego sensu. Wywiązała się bardzo ciekawa wymiana poglądów z Rionem, który jest zdania, że to jest najlepszy sposób.

Po przemyśleniu sprawy, zauważyłem, że dyskusja chyba odbywała się na złej płaszczyźnie, czego wcześniej nie byłem świadomy. Mianowicie, legalizacja pokera, a jego opodatkowanie przez państwo to dwie różne rzeczy. Oczywiście opodatkowanie zakłada legalizację, ale nie odwrotnie. To po pierwsze, po drugie, Rion kładł nacisk na legalizację ewentualnych zysków z pokera, twierdząc, że każdy dochód musi zostać opodatkowany i wtedy pieniądze są w 100% czyste. Jest w tym sporo racji, jednakże takie podejście jest moim zdaniem niemożliwe do zrealizowania ze względu na pokera live.

Poker roomy faktycznie mogłyby wysyłać pity do graczy na koniec roku rozliczeniowego, ale nie można tego wymagać od kasyn, czy poker roomów naziemnych – nie mówię już tutaj wyłącznie o Polsce. Szufladkując pokera w ten sam sposób, co Forex czy grę na giełdzie, nie mamy żadnych argumentów na to, aby rozdzielić wersję live od wersji online. Bo niby dlaczego zyski graczy live miałyby być traktowane inaczej? Co więcej, prowadzenie jakiejś ewidencji pokerzystów live jest moim zdaniem niewykonalne. W momencie gdy jeszcze dałoby się ewidencjonować wygrane, to nie ma raczej żadnych szans na ewidencjonowanie wydatków, czyli przegranych. Poker roomy naziemne płacą podatek od zysku, natomiast gracze są dorzucają się do tego za pomocą rake'u i są zwolnieni z dalszych zobowiązań. Taki system działa praktycznie na całym świecie – mowa tutaj o grach cashowych i turniejach w większości państw.

Dalej, dochód graczy, których można by opodatkować jest znacznie niższy od tego, co mogą zapłacić operatorzy, nawet przy bardzo rozsądnym poziomie podatku obrotowego, czy podatku od przychodów. Dlatego właśnie najlepszym i najłatwiejszym sposobem na uszczknięcie przez państwo swojej części jest przeniesienie zobowiązań na operatorów.

Groźba nieopłacalności

Tutaj jednakże rządy muszą podejść do sprawy bardzo rozsądnie. Zbyt wysoki podatek bowiem, który jest nałożony na poker roomy, skutkuje podwyższeniem rake'u, a co za tym idzie wysysaniem zbyt dużych pieniędzy z systemu. Chodzi przede wszystkim o to, że podwyższenie rake'u czyni niektóre odmiany pokera nieopłacalnymi.

Świetnym przykładem na to są gry z ustalonym limitem, przykładowo fixed-limit Hold'em. Weźmy Francję, gdzie gracze płacą wyższy rake i niestety, nawet ze względu na bardzo słaby poziom przy stolikach, gry 2/4+ stają się nie do przejścia. Powód jest prosty, w FLu gra się najczęściej z zyskiem około 0,5 – 3 BB na 100 rozdań. Przy stolikach rozgrywane są w znacznej większości pule średnie, od których odprowadzany jest ogromny rake. To niweluje zyski do praktycznie od -0,5BB(pół BB na minusie) do 1,5BB na 100 rozdań. Jest wielu graczy, którzy ze względu na atrakcyjne systemy VIP są lekko na minusie z gry, ale nadrabiają wszystko pokaźnymi rakebackami. Podwyższenie natomiast rake'u, zabija tę odmianę i gra przestaje być już totalnie opłacalna, ponieważ jedynym wygranym jest poker room oraz skarb państwa.

Dlatego też w tworzeniu prawa oraz ustalaniu wysokości podatków muszą również uczestniczyć pokerowi specjaliści. Na naszym rodzimym podwórku mamy przykład prawa tworzonego przez totalnych laików, którzy operują wyłącznie liczbami w wersji makro i nie mają zielonego pojęcia na temat pokera oraz specyfiki podejścia zawodowego do tej gry. Pan Kapica zobaczył, że gracz wygrywa turniej, zgarnia przykładowo 100 000 $ i dla niego jest to bardzo dobry argument, aby opodatkować tą wygraną, ponieważ 25% dla zwycięzcy to nic wielkiego – i tak jest na plusie. To samo tyczy się wywindowanego w kosmos podatku obrotowego od gier online. Ponownie brak rozeznania w biznesie oraz liczby makro (obrót poker roomu na polskich graczach dla przykładu w wysokości 1 000 000 $), poskutkowało nałożeniem jakiegoś idiotycznego podatku na operatorów.

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

System ogólnoeuropejski? Dlaczego nie?!

 Państwa oczywiście chcą zyski z gamblingu online mieć wyłącznie dla siebie. Stąd pomysł systemu licencyjnego, który ostatnimi czasy opanowuje coraz to nowe rynki. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie groźba izolacji graczy z danych państw, tak jak to ma miejsce we Włoszech, czy Francji. System włoski jest już przypadkiem skrajnym, ponieważ na przykładowo PokerStars.it mogą logować się wyłącznie Włosi, na PokerStars.fr natomiast może zalogować się każdy. Taka sytuacja ma miejsce wówczas, gdy gracze z danego kraju muszą płacić inny rake, niż na domenie .com i w efekcie tego muszą zostać wyrzuceni z ogólnej puli graczy.

Izolacja jednakże przeczy idei już nie tylko Unii Europejskiej, ale przede wszystkim idei internetu. Idąc takim systemem dochodzimy do momentu, kiedy będąc Polakiem nie mogę sobie pograć w pokera z Niemcem, czy Francuzem, ponieważ nie pozwala mi na to prawo. Indywidualny system licencyjny obowiązujący we wszystkich krajach uczyniłby pokera online totalnie nieatrakcyjnym, a cały wielki system finansowy, w którym pieniądze płyną między graczami zostałby podzielony na mniejsze i bardzo nieatrakcyjne ekosystemy. To oczywiście poskutkowałoby znacznym zwolnieniem rozwoju gry, jeżeli nie degresją.

Rozwiązania wydają się być dwa. Pierwszym jest model duński. Dania wprowadziła bowiem podatek obrotowy w tak rozsądnej wysokości, że gracze z tego kraju nie muszą płacić wyższego rake'u i nie zostali wyłączni z puli ogólnej. Drugim rozwiązaniem, które nie jest może tak liberalnym, jak model duński, jest ogólnoeuropejska inicjatywa ustawodawcza, która ujednoliciłaby prawo w krajach Unii Europejskiej. Wówczas gracze z danych krajów rejestrowaliby się na swoich domenach, przykładowo .pl, .cz, .uk i tak dalej, ale nie byliby wyłączeni z ogólnej puli graczy domeny .eu. Pozwalając dodatkowo rejestrować się na domenie .eu pokerzystom z reszty świata, wówczas moglibyśmy spokojnie liczyć na Rosjan, czy Azjatów.

Idąc dalej, ujednolicenie prawa oraz wydawanie licencji europejskich umożliwiłoby również pobieranie podatków za aktywność graczy spoza UE, którzy rejestrowaliby się na domenie eu.

Taki system stworzyłby przeciwwagę dla Stanów Zjednoczonych, które chciałyby się izolować po uregulowaniu rynków za Oceanem. Z atrakcyjnym dla reszty świata, uregulowanym systemem tworzylibyśmy konkurencję dla amerykańskiego rynku, który będzie najprawdopodobniej opanowany przez wielkich potentatów kasynowych.

W tym momencie wszystko zależy od tego, co zrobi Bruksela. W zeszłym opublikowana została Zielona Księga, która zasygnalizowała nam, że coś się w temacie dzieje. Jednakże od wakacji, po zebraniu wszystkich opinii, zapadła niestety cisza. Miejmy nadzieję jednak, że prace ruszą już niedługo i powstanie coś na kształt modelu prawnego, który zjednoczony Europę również jeżeli chodzi o gambling online.

W kolejnej części zasięgniemy opinii specjalisty od prawa podatkowego.

Zapraszamy również do specjalnego działu na naszym forum, w którym będziecie mogli zaproponować tematy do kolejnych odcinków z serii oraz podyskutować o problemach prawnych.

Wszystkie treści zawarte w naszych artykułach oraz w dziale na forum mają charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowią porady prawnej w myśl kodeksu.

Kod do rejestracji: POKERTEXAS