Mam tydzień urlopu, wyjechałem na roadtripa po Polsce poodwiedzać znajomych, tak więc będzie lżejszy wpis, z przymrużeniem oka.
Często jako grający w pokera spotykamy się z tym, że ktoś zadaje nam bezsensowne albo źle postawione pytania. To moje propozycje jak sobie radzić z niektórymi z nich:
– Ty musisz być uzależniony od tego pokera.
– A Ty co robisz w życiu?
– Jestem nauczycielem.
– Musisz być uzależniony od nauczania.
– Nie jestem uzależniony. / Haha, nauczanie nie uzależnia.
– Każdy uzależniony tak mówi.
Wszystkie kolejne zdania rozmówcy należy przerywać stwierdzeniami takimi jak: już się nie tłumacz, każdy uzależniony się tak tłumaczy, etc.
– Ty musisz być uzależniony od tego pokera.
– Chciałbym.
– Co?
– No chciałbym być uzależniony. Wiesz jak bardzo chciałbym? Wtedy po prostu ciągnełoby mnie do tego, żeby tylko usiąść i gra, grać, grać.. a tak muszę się często do tego zmuszać, motywować. Standardowy problem z ustalaniem sobie samemu godzin pracy… Skoro tak pewnie o tym mówisz, to może polecisz mi jakieś sposoby jak osiągnąć to uzależnienie?
– Poker uzależnia.
– Wiem. Ale alkohol bardziej. Marihuana z kolei mniej. Nie wiem jak z robieniem zakupów… choć patrząc na moją siostrę (/ciotkę/Anię/etc) to robienie zakupów jednak bardziej.
– Poker to hazard.
– Według definicji słownika języka polskiego nie, ale w praktyce tak. Tak samo jak skoki narciarskie.
– Co? Jak skoki narciarskie?!
– Tam też wynik zależy od tego czy skoczkowi powieje od przodu czy od tyłu, a nie od umiejętności.
– Ale zależy też od umiejętności.
– Naprawdę?!?! Niemożliwe…
Zainteresowanym podejściem do tematu „czy poker to hazard” na serio polecam niedawny bardzo dobry wpis na blogu Fizoloffa.
– Poker nie rozwija. (aka „Był taki zdolny, tak dobrze się uczył, a teraz został hazardzistą.”)
Kiedyś standardowy ulubiony temat mojej rodziny na święta, po tym jak zamiast zostać na uczelni na doktoracie, zająłem się klikaniem for a living.
Jest to jedno z mniej irytujących mnie pytań, więc wyjątkowo opowiadam na nie szczerze. Można wrzucić coś o poznawaniu ciekawych ludzi, czy zwiedzaniu świata, ale nie działa to za dobrze. Raczej sugeruje iść w kierunku opowiadania o rozwoju osobistym: dbaniu o siebie, lepszym rozumieniu świata i ludzi, oduczaniu się automatycznych reakcji opartych na stereotypach. Jak ktoś ma ochotę to proponuję przeczytać moje wpisy o mental game i opowiedzieć coś z nich1.
– A nie mógłbyś, zamiast pokerzystą być inżynierem i od czasu do czasu grać w pokera?
Drugie ulubione pytanie mojej rodzinki. Jak w większości przypadków, odpowiedzenie logiką nie działa. Ale odwołanie się do emocji lub narrativum2… czemu nie. Więc rozwiązaniem jest opowiedzenie takiej historii, zresztą prawdziwej, pochodzącej z wywiadu:
Pewien 14-letni chłopiec po tym jak wrócił z wakacji, z kolonii, powiedział swojej mamie, że chce zostać pisarzem. Jego mama spytała go – „Synku, a nie mógłbyś być inżynierem, który od czasu do czasu coś pisuje? Spójrz na swojego wujka. On pracuje w budownictwie, zapewnia sobie spokojny byt, a jak wiesz, od czasu do czasu pisze prozę i nawet opublikował już dwie nowele.” Wtedy 14-letni Paulo Coelho powiedział swojej mamie – „Mamo, ale ja nie chcę być inżynierem, który pisuje. Ja chcę być pisarzem.”
Działa cuda 🙂
– Naprawdę utrzymujesz się z pokera?
– Tak.
– I nie pracujesz?
– Pracuję. Poker to moja praca.
– I można z tego wyżyć?
– Jakbym w zwykłej nudnej pracy typu „od 9 do 5” zarabiał więcej, to poszedłbym do zwykłej nudnej pracy typu „od 9 do 5”.
Wyraz nudnej omijamy, jeżeli chcemy być mili, ale grozi kolejnymi źle postawionymi pytaniami.
– Poker zależy tylko od szczęścia.
To stwierdzenie ma taką samą wartość, jak na przykład „Ja nie gram nigdy króli, bo jak mam króle to zawsze ktoś ma asy”. Często nie jest to nic więcej niż trollowanie albo ośli upór, więc jedynie uśmiecham się szeroko i odpowiadam najszczerzej jak potrafię:
– Tak. Dobrze, że mam farta od 7 lat.
– Poker jest rigged.
– Poker nic nie wnosi do społeczeństwa.
W odróżnieniu od powyższych jest to sensowny zarzut, na który nie mam prostej odpowiedzi. O ile pani pracująca na kasie w Biedronce na pewno ma gorszą robotę ode mnie i za nic bym się z nią nie zamienił, to ona jednak wykonuje jakąś pracę dla ogółu. Bierze udział w procesie dostarczenia ludziom jedzenia na stół. Bez pań pracujących na kasach w marketach byłoby na świecie gorzej. Bez profesjonalnych pokerzystów… niekoniecznie.
Argument o zapewnianiu rozrywki graczom rekreacyjnym jest nieprawdziwy. Widać to chociażby po tym jak wyschły gry 10–man SNG, czy cash przez nadmiar profesjonalistów. Jeżeli chodzi o bycie sportowcem, który zapewnia przyjemność kibicom, to też jest to prawda jedynie w rzadkich przypadkach. Codzienne grindowanie on–line nie jest czymś widowiskowym do oglądania dla ludzi.
Zachęcam do dyskusji nad tym pytaniem w komentarzach. Mam nadzieje, że udowodnicie mi, że się mylę, i że pokerzyści są ważną częścią naszego świata. Nie sądzę, że tak się stanie. Ale nie jest tak źle. Można być pokerzystą przez pewien okres życia, dorobić się, a potem zająć się naprawianiem świata 😉
– Czy jak Ci pożyczę stówę, to ją dla mnie podwoisz?
– Tak, ale to będzie kosztowało. W końcu poker to moja praca.
– Dobra, a ile?
– Sto złotych.
– To bez sensu.
– Na pierwszy rzut oka może się tak wydawać, ale jeżeli wykonasz kilka bardzo trudnych obliczeń i rozwiążesz parę równań różniczkowych, to dojdziesz do tego, że w przeliczeniu na roboczogodziny „podwojenie przeze mnie stówy” jest warte 100zł.
W zależności od tego, co chcemy uzyskać, można użyć takiego tonu, żeby ktoś się odczepił albo takiego, żeby wywołać uśmiech i zainteresowanie 🙂
– Ta piosenka Po-po-po-poker face, to o Tobie prawda?
– Gdzie ja odłożyłem tego obrzyna…
1 Na razie jest tylko jeden, ale będzie więcej 😛
2 Narrativum pochodzi z książki „Nauka Świata Dysku” Terryego Pratchetta



