Pokerowe Wakacje (…iijasne..)

Podobno są wakacje, czy coś w ten deseń. Odkąd mam styczność z tym światem Zawodowych Pokerzystów coraz ciężej przetrwać ten okres widząc co chwilę aktualizacje z najpiękniejszych miejsc na świecie gdzie sobie „polecieli popracować” w formie „dziś zacząłem grać, dziś odpadłem, zostało mi 5 dni rozrywki” 🙂 No ale cóż, nie ma co zazdrościć, trzeba się wziąć do roboty i też zapracować na taki komfort życia. No to do roboty…

Poker vs Wakacje.

Podzielmy sobie pokerzystów na dwie grupy. Nowi/potencjalni/zainteresowani to pierwsza grupa i Pro/regularsi/marzyciele to druga grupa. Wiem, dziwne grupy ale na potrzeby tych rozważań ustalmy, że są takie i tyle.

W czasie wakacji ta druga grupa ma więcej czasu. Pro to wiadomo, oni z tego zyją ale taki marzyciel to albo ma wakacje od uczelni albo jest po maturze albo po prostu korzysta ze spokojniejszego okresu w firmie i sobie więcej pogrywa. Ta grupa jest żądna promocji i wszystkiego co pozwoli jej na budowanie rolla i ściganie swoich marzeń. Warto jednak pamiętać, że to ta właśnie grupa grywa regularnie obojętnie od tego, czy są wakacje czy nie ma.

Pierwsza grupa, jest na wakacjach. Zagrają jak będzie okazja ale nie specjalnie będą się wysilać by samemu coś znaleźć czy wręcz domagać się czegoś fajnego. Jak coś jest, jakaś specjalna akcja która przyciągnie ich wzrok to może zagrają, może nawet zaproszą znajomych do grania. W pewnym momencie „kariery” takiego „odprzypadkudoprzypadkupokerzysty” dojdzie – lub nie – do jakiegoś większego sukcesu. Tyle, że dla niego sukcesem nie musi być jakaś mega wygrana. Wystarczy, że pokona kogoś kto mu zalazł za skórę, albo ktoś go doceni za jego efekty. W tym właśnie momencie zacznie się okres przejścia do grupy drugiej. Taki gracz zaraz zostanie wciągnięty….

Problem jednak jest taki, że jak wspomniałem w pierwszym zdaniu, w okresie wakacji ten oto gość jest na wakacjach… i nie ma przebacz, dotarcie do niego to istny hardcore (zwłaszcza kiedy w kraju nie wolno legalnie do niego podejść na plaży z banerem firmy i zaproponować partyjkę na wystawionych tuż przy samej wodzie stołach, yh, marzenia)… Przez co wszelkie akcje i atrakcje w wakacje są narażone na ryzyko niepowodzenia, małego zainteresowania i jakiegokolwiek zwrotu.

I co w związku z tym?

Ano mamy problem. Nasz potencjalny gracz się wyleguje a my, gracze z grupy drugiej, czekamy na fajne promo. I dopóki ten okres wylegiwania się lazy ass graczy się nie skończ wielu będzie marudziło i narzekało… albo i nie. Jak może cześć z Was zauważyła, promocji na PS nie ubywa, a nawet ruszają nowe. Jak jednak sprawić, by było ich więcej zarówno na PS jak i na innych roomach? Czy zwykły gracz regularny, może wpłynąć jakoś na to, że poker roomom będzie się opłacało, że firmy nie będą się bały inwestować w akcje w tym jakże leniwym okresie?

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

Pewnie. Takie piękne słowo które ja osobiście prywatnie i zawodowo strasznie lubię. Proaktywność. Dopóki społeczność pokerowa nie zaangażuje się w to, by budować „samą siebie”, by rozwijać i szerzyć nasz sport wśród grupy pierwszej atrakcyjność „ofert pokerowych” będzie przez wielu odczuwalna jako sezonowa.

Co więc mogę zrobić?

Graj, na żywo, w home games, we freerollach.. ze znajomymi. Zaproś sąsiadów na partyjkę. Zaproś kolegów z uczelni którzy się rozjechali po całej Polsce na mini turniej w Waszym Home Game. Rozmawiaj o pokerze z ludźmi spoza „społeczności” (ale bez przesady :P)… szukaj szukaj i jeszcze raz szukaj. Promocji i akcji jest masa. Choćby wczoraj ruszyła akcja dla studentów w której co tydzień są aż 3 walizki PS do zgarnięcia. Takich akcji jest naprawdę dużo. Ja na codzień np. staram się dotrzeć z Pokerem do społeczności NIE-pokerowych. Wy z pewnością w wielu takich jesteście więc macie o wiele łatwiej. Czemu by z nimi nie zagrać?

No i uczcie! Nie wystarczy wciągnąć kolegę/koleżankę do gry. Pograją, dostaną pewnie jakiś startowy roll, zaraz go stracą i tyle będzie z tematu. A przecież materiałów jest mnóstwo. No i trzeba samemu pogadać. Nie można odsyłać początkującego do wspaniałych materiałów przygotownych np. przez BRT bo co z tego, że są tak wartościowe… jeśli są tak długie? 🙂 Załóżcie z góry, są leniwi. Pomóżcie im.

Networkingowa teoria..

Będąc na studiach trafiłem na wykład „alchemia kariery” gdzie Pan Grzegorz Turniak (google it) wyjaśnił ideę networkingu. Idea ta brzmiała – pomagając swojemu otoczeniu, sprawiasz, że jest ono lepsze, świat który Cię otacza idzie do przodu, poprawia się jakość jego życia… i to jest Twój świat. Pomagając więc innym pomagasz sobie. W tym ujęciu, lekcja o networkingu zmieniła moje podejście do świata. Wtedy też swoją drogą byłem na początkach swojej kariery w aktualnym zawodzie i jestem prawie pewien, że o właśnie ta chęć pomagania innym sprawiła, że jestem tu gdzie jestem. Ważne. Nie myślcie o ROI z pomagania w trakcie pomagania. Przyjdzie samo. W świecie Pokera jest nie inaczej.

No i to by było na tyle 🙂 Przy okazji, obrazek który jest na górze wpisu to moja nowa tapetka 🙂 do pobrania z fanpage'u mojej akcji www.gramwpokera.pl 🙂

P.S. Wróciłem trochę do starej formy blogowania. Piszę ciurkiem bez założenia, w jaki sposób chcę przekazać to co chcę przekazać i po prostu piszę aż skończę 🙂 Mam nadzieję, że nie namotałem za bardzo ^^

Kod do rejestracji: POKERTEXAS