Poker online w USA: Czy model sieciowy może się sprawdzić?

0

Czy legislacja powinna iść w kierunku pokerowych sieci, aby tym samym utrzymać płynność gier, czy nie powinno się ograniczać rynku?

Kilka dni temu na Twitterze mogliśmy zaobserwować ciekawą dyskusję odnośnie tego, jaki model pokera mógłby się sprawdzić w USA. Curtis Woodard, odpowiedzialny za inicjatywę legalizacji pokera w stanie Waszyngton, uważa, że odpowiedzią są pokerowe sieci (takie jak All American Poker Network). Nie zgadza się z nim Steve Ruddock, który argumentuje, że pokoje pokerowe powinny oddzielnie walczyć na wolnym rynku.

Woodard swoje rozważania zaczyna od dość mocnego argumentu. Uważa, że pokerowe sieci mogą grać bardzo istotną rolę w kwestii utrzymania płynności pokerowego rynku – zarówno w danym stanie, jak i poza nim. Przyznanie licencji danej platformie, a następnie licencjonowanie mniejszych pokojów pokerowych, dałoby możliwość oferowania pokera online wszystkim kasynom, plemionom, czy pokojom pokerowym live. Dzięki temu nawet małe firmy, będą mogły działać na rynku pokera. Ważna jest też kwestia współpracy z innymi stanami (wspólne pule). Przykładem jest All American Poker Network, w której znajdą się zarówno pokoje pokerowe z Nevady jak i z Delavare.

Woodard argumentuje, że węższy model sieciowy, tak naprawdę „pchnąłby do przodu cały biznes”. Aktualnie zainteresowany strony walczą bowiem o to, aby zostać partnerem jednej z firm, która może zaoferować oprogramowanie. Curtis uważa, że działa to przeciwko lokalnym interesom, ponieważ pokoje pokerowe czy plemiona, powinny walczyć o graczy, a poszczególne platformy (Party, PokerStars czy 888), powinny rywalizować o to, aby korzystano z ich oprogramowania.

Ruddock przedstawia argumenty, z których jasno wynika – model sieciowy w pokerze się nie sprawdza. Podaje tutaj przykład Kalifornii. W sytuacji, w której plemię Morongo czy klub Bicycle skorzystają z oprogramowania PokerStars, niekoniecznie będą chciały, aby firma poprawiała coś, czy dodawała nowe opcje, skoro skorzystają z tego także rywale – walka o klienta będzie rozgrywała się pomiędzy firmami, które korzystają z oprogramowania, a nie samymi dostawcami. Woodard odbija piłeczkę, pisząc, że w takiej sytuacji inni dostawcy softu, będą chcieli walczyć, poprawiając swoją ofertę.

Dziennikarz uważa, że propozycja Woodarda nie ma żadnego związku z wolnym rynkiem, a poszczególne kasyna czy plemiona powinny mieć dowolny wybór w zakresie tego, z kim chcą współpracować. Podaje tutaj kilka faktów, które jasno pokazują, że mniejsi operatorzy stanowią często problem dla pokerowego biznesu. Sieć iPoker próbowała podzielić graczy na dwie różne sieci i dodatkowo karała, za posiadanie zbyt wielu wygrywających graczy. Inni segregowali stoły, aby wszystkie rekiny nie zjadły rybek, a sieć Equity nawet zakazywała gry graczom, którzy za dużo wygrywali. To problem wynikający poniekąd z tego, że pokoje walczą (czy też walczyły) o graczy oferując wysokie bonusy czy zwrot prowizji (rakeback).

Wniosek Ruddocka jest tutaj więc jasny – w USA tacy mniejsi operatorzy i sieci, zamiast szukać własnych graczy, zajmą się promocjami, które będą miały ściągnąć graczy od rywali. Dodatkowo swój pokój pokerowy będzie mógł otworzyć prawie każdy z licencją, czyli nawet dość przypadkowi ludzie. Ruddock argumentuje, że najlepiej zawsze sprawdzały się pokoje pokerowe, które działają samodzielnie – PokerStars, Full Tilt Poker, Paradise czy Party Poker.

Pokerowy działacz odpowiada, że niektórym problemom, które podkreśla Ruddock można by zaradzić. Wprowadzenie zasad dotyczących reklamowania się czy też wymogi, aby rozpocząć działalność pokoju pokerowego, to kwestie, które pomogą rozwiązać osoby zajmujące się regulacjami pokera. Woodard zauważa jednak inny problem dotyczący całego rynku pokera i wielokrotnie już o nim pisaliśmy. W Stanach Zjednoczonych istnieje tak wiele różnych interesów związanych z hazardem, że niektórzy zainteresowani chyba woleliby, aby kwestie te dalej były nieuregulowane i to jest dla nich lepsze niż rynek, na którym ich nie będzie.

Trzeba podkreślić, że o ile te rozważania są istotne w kontekście powrotu amerykańskich graczy na stoły, to wspomniana różnica w zakresie interesów powoduje, że legalizacja w USA została właściwie zastopowana. Widać to na przykładzie Kalifornii (ostatnie wiadomości są jasne – w tym roku poker online nie będzie tam legalny) czy też Pennsylvanii (tu z kolei mocno działają ludzie Adelsona). Chociaż początkiem roku pisaliśmy, że nad regulacją pokera internetowego zastanawia się nawet 10 stanów, to już prawie pewne jest, że żaden z nich w 2014 roku nie wprowadzi odpowiednich regulacji.

Źródło: OPR, NJpoker.

Poprzedni artykułMike Sexton – Poker się zmienił, a więc zmienił się także World Poker Tour
Następny artykułPrzegląd filmowy: One Drop, Poker Night in America i nie tylko