po wizycie u specjalisty

Właśnie wróciłem z rozmowy ze specjalistką. Rozmowa nie była długa trwała 30minut, polegała na dowiedzeniu się przez panią prowadzącą co się w moim życiu dzieje. Tak więc jeżeli ktoś myślał ,że coś ciekawego się dowiem, będę miał dużo do opowiedzenia może czuć się rozczarowany.

Dowiedziałem się jedynie ,że poker u mnie to faza wygrywania, naturalna początkowa faza przy hazardzie, jednak ten stan rzeczy nie będzie trwał wiecznie. Każdy co rzekomo utrzymuje się z gry w pokera jest właśnie w trakcie fazy wygrywania ( pytała mnie czy fizycznie takie osoby znam – odpowiedź na pytanie co Pani powie nt osób żyjących z pokera , traktujących to jako pracę ), faza wygrywania jednak koniec końców się skończy i nastąpi przegrana. Także Warsaw, Grasiu i inni rzekomo utrzymujący się z pokera wiecie co was czeka, nie idźcie tą drogą! Nie kpię , ale postawmy się na miejscu takiego specjalisty, nawet jeżeli by znała pokera ( nie sądzę ), tak naprawdę znała i wiedziała ,że można z tego żyć to przecież nie ma prawa powiedzieć osobie która szuka pomocy : tak wiem, można z tego żyć i prowadzić normalne życie jednak nie jest to dla Ciebie. No gdzie ? No jak ? Tam idą osoby które chcą się leczyć! Nie ma ona prawa tego powiedzieć nawet jeżeli tak myśli.

Przedstawiłem jak to wygląda u mnie podejście do gry z punktu widzenia emocji. Otóż grając gdy odpalam 40stołów nie czuję radości, spełniania, adrenaliny , często czuję zniechęcenie, jednak gram po to by zarobić. Gdy bywałem przygnębiony, w dołku tym bardziej nie grałem. Co innego z obstawianiem ( do buka dodała notkę 'ucieczka' w swoim zeszycie ), obstawiałem głównie gdy byłem zestresowany, bezsilny, czegoś się obawiałem, pesymistyczne myśli mnie ogarniały, miałęm po prostu doła. Tak to była moja ucieczka, obstawiałem, oglądałem mecz i o niczym nie myślałem. W pokera przez 4 lata gry tylko (albo aż ) jednego dnia złamałem reguły BM. Nie czułem nigdy ,że jest to jakaś odskocznia od problemów. Zawsze wolałem pograć z kumplem w pesa bądź nba niż grać w pokera. Nigdy nie było sytuacji ,że mówiłem sorry, kończymy grę, muszę pograć w karty. Ktoś pomyśli : ee, hazardzista, tłumaczy się sam przed sobą ? Ja naprawdę piszę co myślę i jaki jest stan faktyczny, nie mam zamiaru w swoich wpisach mijać się w jaki sposób z prawdą. Blog jak już ktoś w komentarzach wspomniał jest moją własną terapią, próbą ułożenia swojego życia w ten lub inny sposób. Jest on dla mnie jednak jeżeli ktoś znajdzie tu coś dla siebie to zawsze miło.

Jak to dalej ma wyglądać ? Terapia jest grupowa, co czwartek mam 2 godzinne spotkanie w 6 osobowej grupie z osobą prowadzącą. Następnie jest spotkanie Anonimowych Hazardzistów ( również 2 godziny ), tutaj już bez osoby prowadzącej. Pytanie, co mogę oczekiwać od tych spotkań ? Nie jest moim zamiarem żeby nastawiać się negatywnie ale wokół mnie zapewne będą osoby które wplątały się w automaty, buka, może i w karty zagrały na blindach 50/100zł mając 1000 w portfelu lub wybrały czarne na ruletce. Jak rozmowa z nimi ma mi pomóc ? W powietrzu będzie unosiła się myśl przewodnia ' jak z tym nie skończysz to dopiero zobaczysz co to jest dno ' ? Nie wiem co to będzie, wiem jedno, na pewno tam w czwartek pójdę i wtedy napiszę jak to wygląda.

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

Przypomniało mi się, wspomniała mi specjalistka o tym ,że niedawno był u niej młody student, który utrzymywał się z gry w pokera, zarabiał bardzo duże pieniądze ale wszystko przegrał… No cóż.

Co oprócz hazardu jest ze mną nie tak ? Jako człowiek, wydaje mi się ,żę jeszcze myślący zacząłem spoglądać na moje życie przez pryzmat czasu. Od młodości miałem problemy z wolą, coś zaczynałem i nie kończyłem, szybko się zniechęcałem i poddawałem. Już w gimnazjum będąc zapisanym na język dodatkowy ( opłacany przez rodziców) odpuszczałem sobie chodzenie, raz mnie nie było, potem drugi, trzeci, wałęsałem się po ulicy bądź szedłem do kina. Gdy raz nie poszedłem następowała fala, bałem się potem iść. To samo w liceum było z językiem niemieckim, raz nie poszedłem, potem drugi, trzeci i bałem (?) się dojść. Doszukuję się tutaj analogii z moimi studiami, gdzie również następowało powolne opuszczanie zajęć, kończąc na kompletnym zaprzestaniu i poddaniu się. I nie chodzi mi tutaj o to by powiedzieć ,że to nie przez hazard zawaliłem stuida, bo na pewno moje życie miało/ma na to wpływ. Chodzi mi o to ,że ze mną jest coś więcej nie tak. W komentarzach ktoś wspomniał o lenistwie, tak to jest lenistwo, mega lenistwo, sam nie umiem tego nazwać i nie rozumiem. Wspominałem o tym wszystkim tej specjalistce, pytałem czy może nie powinienem pójść jeszcze o jakiegoś innego lekarza. Powiedziała ,że sam to muszę pokonać i zacząć pracować na sobą ( po to jest min ten blog ) …

Tak czy inaczej powiedziałem jej ,że nie zamierzam przestać grać póki co w pokera, jednak zamierzam chodzić na czwartkowe spotkania i zacząć pracować na sobą. Zapytałem jeszcze czy to ,że nie planuje zerwać z pokerem znaczy ,że nie kocham swojej dziewczyny która dała mi ultimatum ? Odpowiedziała ,ze to nie tak…

Wpis chaotyczny, napisałem od razu po powrocie do 'domu'. Miałem pierwotnie ustosunkować się do niektórych komentarzy jednak zrobię to trochę później.

Dzięki za wszystkie miłe słowa jak i te komentarze sprowadzające mnie na ziemię , na której wydaje mi się ,że jeszcze stoję 🙂

Kod do rejestracji: POKERTEXAS