Niedoszłe umowy, które mogły zmienić historię pokera cz. I

0
858

Większość osób interesujących się pokerem zna podstawowe wydarzenia z historii tej gry. Pewnie jednak nawet ci najbardziej wgłębiający się w ten temat o wielu ciekawych wydarzeniach nie mają pojęcia, a mogły być one kamieniami milowymi w dziejach pokera. Dziś opowiem Wam o tym, co ostatecznie się nigdy nie wydarzyło, a mogło być przyczynkiem do zupełnie innej, alternatywnej historii pokera online na świecie.

„Co by było, gdyby…” – takie pytanie nie raz i nie dwa zadawał sobie w życiu każdy z nas. Jak jakieś wydarzenia, które nie doszły do skutku, mogły zmienić bieg jakiejś historii? Czy jedna decyzja jakiejś osoby mogła diametralnie zaburzyć losy całego środowiska? Okazuje się, że takich opowieści ze świata pokera jest przynajmniej kilka, a mogły mieć one ogromny wpływ na to, co dzisiaj się dzieje z naszą grą na całym świecie.

Dawno, dawno temu, gdy o pokerze online nikt nawet jeszcze nie myślał (czyli jakoś na przełomie XX i XXI wieku), świat znał w zasadzie tylko dwóch pokerzystów. Byli nimi Johnny Chan (w czym bardzo wydatnie pomógł film „Rounders” z 1998 roku) oraz Amarillo Slim, pokerowa gwiazda pierwszej wielkości w Stanach Zjednoczonych. Tego pokerzystę znał tam każdy, choć nikt nigdy nie usłyszał wówczas w mediach o takich personach pokerowego świata, jak Doyle Brunson czy Phil Hellmuth. To Amarillo Slim pojawiał się w telewizji, to on był na okładkach kolorowych magazynów i udzielał barwnych wywiadów, to on opowiadał niestworzone historie ze swojego życia, które były tak niepojęte, że przyciągały do niego żądną sensacji gawiedź. Amarillo Slima kochali wszyscy. Gdy pojawiał się w Las Vegas w którymś kasynie, to zanim rozpoczął grę, najpierw rozdawał dziesiątki autografów, pozował do zdjęć, ściskał setki dłoni.

Nie było więc niczym dziwnym, że gdy w internecie pojawiła się nowa, malutka strona pokerowa o nazwie PokerStars.com, ich pierwszym wyborem, jeśli chodzi o „twarz” firmy był właśnie Amarillo Slim. W tamtym czasie dzielił i rządził tylko jeden poker room na świecie – Paradise Poker. Był to absolutny hegemon w branży i pomimo starań innych maluczkich, świeżych na rynku firm, miał on około 90% wszystkich klientów nowo powstałego rynku pokera online. PokerStars chciał tę hegemonię przełamać, a pomóc w tym miał właśnie Amarillo Slim.

Dan Goldman

Historię tę opowiedział kiedyś światu Dan Goldman, ówczesny dyrektor do spraw marketingu w PokerStars. Został nim na początku 2002 roku i od razu jego wyborem numer jeden został najbardziej rozpoznawalny pokerzysta w Ameryce. Trzeba tu sobie uściślić jedno – PS ruszył dopiero z grami na prawdziwe pieniądze, mieli tysiąc graczy na stronie i od Paradise Poker dzieliła ich nawet nie ogromna przepaść, a kosmiczne odległości. Potrzebowali się rozbujać, złapać nowych klientów i zacząć zarabiać kasę. Amarillo Slim był więc wyborem doskonałym, bo kto inny mógł zachęcić graczy do wyboru nowego, nikomu nieznanego jeszcze poker roomu?

Goldman spotkał się ze Slimem w restauracji podczas WSOP 2002. Amarillo zauroczył go tak samo, jak każdą inną osobę, która znalazła się w jego towarzystwie. Sypał anegdotami jak z rękawa, opowiadał historie ze swojego bogatego życia (w tym – co ważne – o tym, jak oszukiwał i „kiwał frajerów” na prawo i lewo np. na różnych zakładach), Trzeba tu koniecznie wspomnieć o jeszcze jednej istotnej kwestii – Amarillo Slim był absolutnym mistrzem autopromocji, co było również brane pod uwagę przy ewentualnej umowie z PS. Umiał zjednywać sobie ludzi, a to nowy poker room chciał wykorzystać przy marketingu.

Umowa została dogadana. Pokerowy mistrz miał dostać sporą kasę z góry, a później co miesiąc otrzymywać niemałe wynagrodzenie. Amarillo miał chodzić wszędzie obrandowany naszywkami PokerStars.com, firma miała wykorzystywać jego zdjęcia i wizerunek do swoich promocji. Standard nawet dzisiaj. Ale PokerStars najbardziej potrzebował Slima do gry na swojej platformie…

Tu musimy wspomnieć o czymś dość istotnym – Amarillo Slim urodził się w 1928 roku! W chwili dogadywania umowy z PokerStars miał więc skończone 72 lata. Był Teksańczykiem z krwi i kości. Chodził w kowbojskim kapeluszu i kowbojskich butach. Miał swoje zasady, którymi się kierował w życiu. Wszystko widział i wszystko przeżył. Ale na pewno nigdy nie korzystał z komputera!

Dan Goldman znalazł radę również na to. Kupił komputer Slimowi i zatrudnił osobę w miejscu jego zamieszkania, która miała go nauczyć obsługi tego sprzętu oraz gry na sofcie PokerStars. Równocześnie ruszyła wielka promocja – jej zwycięzca co tydzień mógł rywalizować z legendarnym Amarillo Slimem w pojedynku o 1.000$. Jeśli wygra – zabierze kasę. Jeśli wygra Slim – kasa przechodzi na kolejny pojedynek z w następnym tygodniu kumulując wygraną.

W pierwszym tygodniu Amarillo Slim nie pojawił się o wyznaczonej porze przy komputerze. Gracz dostał wygraną bez rozegrania nawet jednego rozdania. Goldman złapał go telefonicznie dopiero kilka dni później, aby usłyszeć historię o chorym koniu, którego Amarillo musiał zawieźć do Montany do weterynarza. W drugim tygodniu miał być już na pewno. Oczywiście się nie pojawił, choć jeszcze dwa dni wcześniej zagrał z Goldmanem próbnego heads upa na PS i radził sobie nieźle. Tym razem wymówką był… wypadek na koniu. Po trzeciej nieudanej próbie Goldman w porozumieniu z zarządem PokerStars postanowił zerwać umowę z niesłownym pokerzystą.

Mimo wszystkich niedotrzymanych obietnic i totalnego olewania zapisów umowy Amarillo Slim dostał szału! Goldman pozwolił mu zatrzymać komputer, a szefowie PS odpuścili mu nawet wypłacone na wstępie pieniądze, ale to w ogóle nie interesowało Slima, którego rozjuszył sam fakt zerwania z nim umowy. Dan – po serii przekleństw, bluzgów i wyzwisk – usłyszał przez telefon tylko „Nie tak załatwiamy sprawy w Teksasie!”. List z wypowiedzeniem umowy poszedł do gracza pocztą.

Minęły dwa lata. W 2003 roku nastąpił wielki boom pokerowy, za którym stał oczywiście Chris Moneymaker, nowa twarz PokerStars. Jego zwycięstwo w Main Evencie World Series of Poker wstrząsnęło pokerowym światem. Do gry garnął się każdy, a PS notowało nieprawdopodobne statystyki na swojej platformie.

W 2004 roku Dan Goldman prowadził relację audio z jednego z turniejów w kasynie Binion w Las Vegas, gdy nagle podszedł do niego Amarillo Slim. Nie był sam, bo towarzyszyło mu kilku potężnych osiłków. Slim zapytał, czy Goldman pamięta ich umowę, na co ten odpadł, że oczywiście – zatrudnili go, on się nigdy nie pojawił w pracy, więc został zwolniony. Amarillo dostał piany i zaczął wydzierać się na całe kasyno, ubliżając niemiłosiernie wystraszonemu Goldmanowi. Teksty w stylu „Wydymałeś mnie! Nikt nie dyma bezkarnie Amarillo Slima!” były jednymi z najłagodniejszych z tej całej słownej tyrady. Na koniec padł oczywiście najbardziej istotny tekst w tej awanturze – legendarny gracz zażyczył sobie… wypłaty wynagrodzenia za ostatnie dwa lata wraz z kosmicznymi odsetkami! Mimo tego, że nawet przez jeden moment swojego życia nie wywiązywał się z umowy, którą dogadał z PokerStars!

Gdy zrezygnowany Dan odwrócił się, aby wrócić do swojego stanowiska komentatorskiego, Amarillo wkurzył się jeszcze bardziej! „Nikt nie odwraca się plecami od Amarillo Slima!”. Legendarny mistrz był może genialnym pokerzystą, ale ewidentnie był też zwykłym bandziorem, bo przy całej sali ludzi zaczął grozić… śmiercią poważnie wystraszonemu już Goldmanowi. Slim dodał też, że ktoś odbierze od Dana zaległe pieniądze w najmniej spodziewanym momencie. Na koniec rzucił tylko „Naprawdę chcesz umrzeć za kilka tysięcy dolarów?” i tyle go widzieli.

Czy Goldman i PokerStars wzięli sobie pogróżki do serca? Oooo tak! Dość powiedzieć, że dyrektor marketingu PokerStars opowiedział tę historię publicznie… dopiero rok po śmierci Amarillo Slima, na dodatek zmieniając mu imię i nazwisko, bo bał się potencjalnych procesów ze strony rodziny. Nie zgodził się też na zgłoszenie sprawy na policję, choć tłum ludzi w kasynie był świadkiem całego zdarzenia, a zarząd PokerStars gorąco go do tego namawiał przez dłuższy czas.

Czy historia największego poker roomu w historii mogła ułożyć się w zupełnie inny sposób, gdyby Amarillo Slim dotrzymał umowy i został ambasadorem tej platformy? Z całą pewnością! Pod koniec jego życia wychodziły na jaw brudne sprawki, w których uczestniczył. Rok po nieudanym związku Slima z PokerStars wybuchł wielki skandal – pokerzystę oskarżono o seksualne molestowanie swojej 12-letniej wnuczki Hannah. I choć sprawa została praktycznie zatuszowana (podpisano ugodę i temat nigdy nie wypłynął przed ławą przysięgłych), to oczywiście olbrzymi smród pozostał i ciągnął się aż do jego śmierci. Od Slima odwróciła się nawet rodzina. Czy PokerStars uniknął więc przypadkowo strzału we własną stopę? Wszystko na to wskazuje. Gdyby Amarillo Slim wywiązał się z kontraktu i zaczął reprezentować zgodnie z umową ten poker room, to już kilka miesięcy później ze skandalem seksualnym wiązano by przecież również PokerStars. Nowa na rynku firma mogła by tego nie udźwignąć.

Zamiast tego PokerStars podpisał wkrótce umowę z innym legendarnym graczem. Był nim Tom McEvoy, który jest oficjalnie pierwszym ambasadorem PS w historii. A chwilę później Chris Moneymaker wygrał mistrzostwo świata. Reszta jest historią…

Wkrótce zapraszam na część drugą, a w niej:
– Jak rozmowy Chrisa Fergusona z PokerStars wpłynęły na powstanie Full Tilt Poker?
– Jakiego deala miał mieć Phil Ivey z Paradise Poker?
– Dlaczego Phil Hellmuth nie podpisał umowy wartej 30 milionów dolarów z FTP?

Phil Ivey – zaginiony geniusz

Redaktor naczelny Pokertexas.net, dinozaur polskiego pokera, fan trash talkingu i 53 w drzewkach