Najbardziej absurdalne momenty 2017 roku

0
Chris Ferguson

Każdego roku w branży pokerowej dzieją się rzeczy, które wprawiają w osłupienie obserwatorów naszej ukochanej gry. Oto kolejny artykuł z serii podsumowującej ostatnie dwanaście miesięcy – najbardziej absurdalne momenty 2017 roku.

Miejsce 5 – Leon Tsoukernik „grający za swoje pieniądze”

Nie byłoby roku pełnego absurdalnych momentów bez cytatu, który najlepiej by go podsumowywał. W maju tego roku na platformie PokerGO odbywała się transmisja z turnieju Super High Roller Bowl. Przy stole mogliśmy oglądać m.in. Leona Tsoukernika, który wdał się pogawędkę z Jasonem Koonem.

Dwójka ta wymieniała wzajemne uszczypliwości, przy czym właściciel King's Casino nie omieszkał wspomnieć o swoim bogactwie i wytknąć pokerzystom jego braku. Wszystko to przez kupowanie przez nich akcji u rywali, z którymi mierzą się przy stole.

„Ja gram za swoje pieniądze” – fraza ta miała ostatecznie zwalić z nóg słuchaczy Tsoukernika, a sprawiła, że stał się on obiektem kpin przez kolejnych kilka miesięcy. Nie był to zresztą jedyny „występ” Leona, o jakim długo i intensywnie się mówiło.

Miejsce 4 – Salomon Ponte próbujący sprzedać zegarki

Gdy już jesteśmy przy absurdalnych momentach zaczerpniętych z transmisji na żywo, na liście tej nie może zabraknąć Salomona Ponte i jego „błyskotliwych” występów w kwietniowych odcinkach Poker Night in America. Jako anonim w świecie pokera, wniósł on relację z PNIA w Choctaw na zupełnie inny (niekoniecznie lepszy) poziom.

Status finansowy Ponte ujawnił się w trakcie rozgrywki, kiedy próbował on zarobić dla siebie 2.000$ w zamian za… zegarki i paszport. O dziwo żaden z uczestników rozgrywki nie był zainteresowany transakcją, a „król hasztagów” na oczach widzów zmienił się w żebraka.

Zapewne Ponte posiadał w swoim arsenale jeszcze wiele przykuwających uwagę występów, jednak organizatorzy Poker Night In America szybko połapali się, że goście reprezentujący wyższy poziom korzystniej wpłyną na renomę show i zrezygnowali z zapraszania Salomona.

Miejsce 3 – Chris Ferguson i Howard Lederer w evencie drużynowym na WSOP

Chris Ferguson i Howard Lederer powrócili na festiwal WSOP w 2016 roku, jednak dopiero ostatniego lata stanęli na przysłowiowej głowie, aby ich obecności nie przegapił nikt, kto choć trochę interesuje się bieżącymi wydarzeniami pokerowymi. Dwójka pokerzystów po uszy umoczona w skandalu Full Tilt Poker zarejestrowała się do turnieju drużynowego, a ich kompanem został były gracz sponsorowany przez FTP – Andy Bloch.

Jak się później okazało, występ ten był początkiem imponującej drugiej połówki 2017 roku w wykonaniu Fergusona. W Rozvadovie zdobył on bowiem kolejną mistrzowską bransoletkę WSOP, a po zakończeniu festiwalu został uhonorowany tytułem Gracza Roku serii. Jeśli kiedykolwiek chcielibyście wyjaśnić komuś definicję sformułowania „zagrać na nosie”, to ten akapit będzie ku temu odpowiedni.

Miejsce 2 – Quan Zhou odpada na bubble'u Main Eventu WSOP

Istnieje wiele sposobów odpadnięcia na bubble'u i jest sposób Zhou. Można zaliczyć coolera, bad beata, kilku zawodników może odpaść w jednym rozdaniu, ale to, co zrobił Quan, zasługuje na oddzielną kategorię.

Zhou rozpoczynał swoje ostatnie rozdanie z 80 big blindami, a po riverze nie miał nic. Davidi Kitai nie jest zawodnikiem, którego chciałoby się blefować, jednak absolutny brak strachu doprowadził Quana do wniosku, że wycieczka z asem-high na fulla Belga będzie optymalnym rozegraniem ręki.

Na jego szczęście w tym samym rozdaniu z grą pożegnał się jeszcze jeden zawodnik i to właśnie w ręce Zhou powędrowała darmowa wejściówka do Main Eventu WSOP 2017. Przebicie tegorocznego występu będzie bardzo trudne, ale… in Zhou we trust!

Miejsce 1 – Taleb Kweli vs Justin Schwartz

Najdłuższa, najbardziej intensywna i jednocześnie najbardziej absurdalna wojna na Twitterze stała się udziałem właśnie tej dwójki. Rzecz rozbiła się o rasistowskie zapędy pokerzystów, a do potyczki słownej włączyli się wywołani niejako do tablicy Matt Glanz, Dan O'Brien i Justin Bonomo.

Jak to zwykle w takich przypadkach bywa, niepozorna dyskusja przerodziła się w otwartą wojnę. Jeśli macie wolnych kilka (a najlepiej kilkanaście minut), to rzućcie okiem na konwersację w komentarzach pod poniższym tweetem:

W zasadzie każdy z komentujących miał w temacie zupełnie inne zdanie, jednak społeczność pokerowa najbliższa była poglądowi Schwartza. Kweli głuchy na argumenty z klapkami na oczach powtarzał w kółko „rasizm, rasizm!”. Justin przez wielu uważany jest za jednego z lepszych twitterowiczów w świecie pokera, który w tym roku znalazł podatny grunt w postaci Taleba i szturmem podbił zestawienie najbardziej absurdalnych momentów minionych dwunastu miesięcy.

Eks -krupierka, Legionistka, pasjonatka pokera i wszystkiego co z nim związane.