Moorman – recenzja książki

0
Moorman - recenzja książki

„Dzień dobry, jestem Chris Moorman, byłem gnębiony w szkole, ale i tak osiągnąłem więcej, niż ci wszyscy ciemiężcy razem wzięci” – gdyby wstęp do drugiej książki autorstwa Chrisa Moormana mógł obejmować jedno zdanie, to zapewne to byłby mocny kandydat. Niech nie zwiedzie Was jednak biograficzny wstępniak, bowiem elementy opisowe to tylko kropla w morzu tego, co znajdziecie na kartach drugiej książki napisanej przez Brytyjczyka. 

Choć żaden z członków naszej redakcji nie miał okazji poznać Chrisa Moormana osobiście, trudno oprzeć się wrażeniu, że jest on po prostu w porządku człowiekiem. Ten fajny gość jakiś czas temu popełnił pierwszą książkę (recenzja Moorman's Book of Poker tutaj). Jak na wiecznie głodnego sukcesów osobnika przystało, w jego wnętrzu pojawiło się poczucie, że jeszcze nie wszystkie myśli zostały przelane na papier.

Ileż bowiem nieopowiedzianych historii może mieć w głowie 33-letni człowiek? Ile na przestrzeni ponad dziesięciu lat pokerowej kariery przewinęło się konceptów? Ile rozwiązań strategicznych straciło na aktualności? I w końcu – ile różnych spojrzeń na jedno rozegranie można wycisnąć z rozmów z innymi graczami?

Z tego właśnie niezaspokojonego apetytu wzięła się druga książka Brytyjczyka, o wymownym tytule „Moorman. Historia najbardziej utytułowanego pokerzysty w historii pokera online”.

Dzień dobry, jestem Chris Moorman…

Moorman już na wstępie wymienia osoby, które miały niebagatelny wpływ na to, że znalazł się w miejscu, do którego udało mu się dobrnąć. Mimo początkowego oporu ze strony rodziców, Chris spełnił swój cel, którym było udowodnienie najbliższym, że droga, którą obrał, jest tą właściwą.

W biograficznym wstępie do dalszej części książki Brytyjczyk nie szczędzi czytelnikom ciekawych historii ze swojego życia, okraszonych słodko-gorzkimi anegdotami. Nie brakuje w nich wątków o ambitnym uczniu, nierozumianym outsiderze i zwyczajnie zagubionym i zbyt łatwowiernym chłopaku.

Znajdują się także takie perełki, jak ta wspomniana poniżej.

Dopiero w połowie drogi tata uświadomił sobie, że będzie grał w turnieju. Zupełnie się nie zrozumieliśmy, bo myślał, że jedzie tam po prostu w charakterze widza! Szczerze mówiąc, wydawał się niesamowicie spokojny, zanim uświadomił sobie, że to będzie dla niego duży krok w górę. Całą następną godzinę spędził na przekonywaniu mnie, że nie może zagrać, bo nie chciał przeżywać presji grania z ludźmi, którzy będą wiedzieli, że jest moim ojcem. Cały czas powtarzałem mu tylko, że powinien pojechać i cieszyć się chwilą i że nie będzie wobec niego żadnych oczekiwań. W końcu przekonałem go. Niedługo potem nasza rozmowa zmieniła się w marzenia o zakończeniu turnieju na dwóch pierwszych miejscach. Oczywiście musiałby dać mi wygrać, żebym w końcu mógł zdobyć swój pierwszy tytuł na żywo!

GUKPT Manchester był wtedy całkiem sporym turniejem. Na miejscu zameldowało się 298 graczy, z których każdy opłacił 1.000£ wpisowego. Było tam sporo znajomych twarzy, w tym wyjadacze w turniejach live, jak np. Hit Squad (samozwańcza grupa brytyjskich profesjonalistów, takich jak Praz Bansi czy James Akenhead), a także Surinder Sunar i nowe pokolenie graczy online, m.in. Richard Trigg, Matt Perrins, Toby Lewis i Christopher Brammer. No i byłem ja, online'owy czarodziej, który nie potrafiłby wygrać live nawet, gdyby od tego zależało jego życie, oraz mój ojciec – „dzika karta”.

Odnalezienie wyników tego turnieju nie powinno sprawić Wam zbyt wielkiej trudności, jednak nie o sam rezultat w tym wszystkim chodzi. Fakt występu w pokerowym turnieju na żywo razem ze swoim ojcem dodał Chrisowi skrzydeł – tak potrzebnych na każdym etapie jego przygody z kartami.

… uczcie się na moich błędach…

Gdy już rozpostarte skrzydła poniosły Chrisa w kierunku spektakularnych wyników, o których mówią fani pokera na całym świecie, jasne stało się, że tak ambitnemu człowiekowi będzie ciągle mało. Moorman wsadzał swój nos w każdy kąt pokerowego poletka, wynikiem czego jest potężna baza danych rozdań do analizy.

Nie ma wątpliwości, że on sam przejrzał zbiór rozegranych rąk co najmniej kilka razy. Jednocześnie z perspektywy czasu nic tak dobrze nie oddaje klimatu zmieniającej się gry, jak właśnie przerobione na własnej skórze suckouty, bad beaty i coolery.

Na bazie tego twierdzenia Moorman sięgnął po 47 rozdań pochodzących z jego bogatego zbioru. Brytyjczyk pokusił się o wnikliwą analizę każdego aspektu gry przed i po flopie, nie unikając krytykowania własnych błędów i wytykania nietrafionych zagrań, których – wbrew pozorom – naprawdę nie brakowało.

… i czerpcie z doświadczenia moich kolegów po fachu.

Analiza własnych rozdań to jedno, ale poddanie się pod ocenę równym sobie lub lepszym zawodnikom – to już prawdziwa sztuka. Moorman postanowił zadbać o jak najwyższy poziom merytoryczny swojego drugiego „papierowego dziecka” i zaprosił do współpracy ósemkę pokerzystów, których sylwetek nie trzeba nikomu przybliżać.

Jeśli jesteście ciekawi, jak do archiwalnych potyczek Moormana ustosunkowali się Fedor Holz, Maria Ho, Igor Kurganov, Liv Boeree, Vanessa Selbst, Jake Cody, Dominik Nitsche i Daniel Negreanu, koniecznie zajrzyjcie do książki.

Aby nieco rozbudzić Wasze apetyty, zostawiamy fragment analizy przeprowadzonej przez jednego z powyższych ekspertów. To, czyje to słowa i jak na krytykę zareagował Chris, niech póki co pozostanie tajemnicą.

– Z całego naszego zakresu w tym miejscu mamy o wiele więcej silnych rąk, z którymi lepiej byłoby kontynuować grę niż walety. Zakładam, że Chris nie zagrał all in dla wartości, ponieważ w zasadzie nigdy nie zostałby sprawdzony przez gorszą rękę (to był bardzo rzadki wyjątek, a nawet wtedy Villain nie dostaje odpowiedniej ceny, żeby sprawdzić ze swoim open-ended drawem, więc nie powinien był sprawdzać z tą ręką).

Co więcej, walety to słaba ręka, by zamienić ją tu w blef, ponieważ blokują one wiele kombinacji, z którymi rywal mógłby blefować, jak A-J, J-T, J-9 itp. Więc o ile Chris nie miał pewnej informacji, że ten gracz jest maniakiem, polecałabym tu spasować lub być może zrobić check-call. Villain pokazał Jh-Tc.

Foto: PokerNews.com

Już teraz możemy zdradzić, że w Wydawnictwie Player trwają wytężone prace nad wydaniem polskiej wersji drugiej książki Chrisa Moormana. W oczekiwaniu na jej ukazanie się na rynku odsyłamy Was do „biblioteczki Pokertexas”, w której znajdziecie szereg wartościowych pozycji – w tym chociażby „Moorman's Book of Poker”. Wszystkie książki dostępne są w języku polskim, a ich różnorodność sprawia, że każdy znajdzie nich coś dla siebie.

Wydawnictwo Player – jak kupić książki?

Wszystkie książki Wydawnictwa Player znajdziecie na stronie internetowej TUTAJ. Każdy tytuł dostępny jest w sklepie na stronie.

Możecie również zapoznać się z ofertą i kolejnymi zapowiedziami książkowymi na fanpage'u wydawnictwa na Facebooku. Zapraszamy do polubienia i śledzenia!

Zgarnij rabat od Pokertexas!

Na każdy tytuł wydany przez Wydawnictwo Player możecie otrzymać rabat w wysokości 6 złotych. Wystarczy przy zamówieniu książek w koszyku wpisać kod rabatowy PTZNIZKA.

Aby uzyskać szczegóły zniżkowej oferty na zakup pokerowych książek i pełny wykaz dostępnych w specjalnych cenach tytułów, kliknijcie w baner poniżej.

pokerowe książki

Poprzedni artykułKing’s Deepstack Cup – kolejny Polak z awansem do dnia drugiego
Następny artykułWSOP 2018 – Monika Żukowicz z dobrym wynikiem w Monster Stacku