Moja domówka marzeń – Johnny Lodden

0
Johnny Lodden

Każdy lubi zagrać w dobrej domowej grze pokerowej. To właśnie w ten sposób wielu z nas zapoznało się z kartami. Kogo zaprosiłby do takiej gry Johonny Lodden z TeamParty PartyPoker?

– Cashówka czy Sit&Go?

– Cashówka. Tylko dlatego, że jest dużo zabawniejsza i nikt nie może odpaść.

– Celne spostrzeżenie! Jakie jedzenie i napoje byś serwował?

– Z całą pewnością alkohol! On zawsze poprawia nastrój w trakcie gry. Myślę, że po prostu zamówilibyśmy sobie coś do jedzenia.

– Włączyłbyś muzykę (jeśli tak, to jaką), czy pozwolił graczom swobodnie rozmawiać?

– Lubię cichą muzykę, która może poprawić nastrój. Nic w stylu rocka, tylko cicha muzyka, która leciałaby w tle w trakcie rozmów.

– Przejdźmy do osób, które byś zaprosił. Gdybyś musiał zaprosić swojego pokerowego idola, to kto to by był? 

Phil Ivey. On zawsze był moim bohaterem i kimś w rodzaju „mistycznej postaci”. Wspaniale byłoby bliżej poznać tego gościa!

– Członek teamu PartyPoker Pro lub ambasador?

Roberto Romanello. Byłby zabawnym gościem. Zawsze ma dobry humor i wprowadza dobry nastrój na stół. Dodatkowo jest dobrym graczem.

– Gwiazda?

Neymar. Gra w pokera i kocha to robić, wygląda na takiego, który lubi drinki i dobrą zabawę!

– Postać historyczna?

Jezus Chrystus. To moja postać historyczna. Po co się rozdrabniać, idźmy na całość. Jezus Chrystus.

– Ekstra. Fikcyjny charakter?

– Fikcyjny charakter? Hmm. Kto mógłby przynieść dobry nastrój? Superman, Batman? Nie, chyba zaprosiłbym Tony'ego Soprano. Mógłby przynieść nieco złowrogiej energii, ale jestem pewny, że byłoby dobrze.

– Teraz, aby wypełnić dwa puste miejsca przy stole, podaj dwie osoby które lubisz, mogą to być Twoi koledzy. Po kogo byś sięgnął?

Król Norwegii. Nie jest jednak niestety moim kolegą, ale jestem pewny, że jest naprawdę fajny. Byłoby świetnie mieć go przy stole. Jako ostatnią osobę wziąłbym Messiego. Tylko po, żeby go poznać.

– Messi i Neymar, mogłoby być trochę rywalizacji! Na jakich blindach gralibyście na tej wymarzonej cashówce?

– Utrzymałbym je niskie i przyjacielskie. Nie chciałabym, żeby gra była zbyt napięta, więc niskie blindy utrzymałyby ją na przyjaznym poziomie.

– Kto byłby największym wygranym?

– Oczywiście, że byłby to Jezus! Dlaczego? Bo jest Jezusem, zna się na rzeczy. Patrzyłby na ludzi i wiedział, kiedy kłamią.

– I na koniec – kto wtopiłby najwięcej?

– Roberto Romanello! Dlatego, że byłby najgorszym graczem wśród nas i starałby się stale wygłupiać. Jezus by sobie z nim poradził i pokarał!

***

Poprzednie odcinki serii „Moja domówka marzeń”:

pokerowe książki

Eks -krupierka, Legionistka, pasjonatka pokera i wszystkiego co z nim związane.