Mentalność psa ogrodnika

Sporo się ostatnio działo w naszym pokerowym światku i trzeba w końcu kilka rzeczy na moim blogu mówić i skomentować. Zacznę jednak od tego, co przed nami, czyli od Jack Daniels Poker Cup V, który zaczyna się dzisiaj i potrwa przez cały weekend.

Jack Daniels Poker Cup V już dziś!

Mój urodzinowy turniej pomimo dwóch lat przerwy w jego organizacji nadal cieszy się sporą popularnością. Na liście zapisanych graczy widnieje już ponad setka osób, więc moje małe obawy o frekwencję okazały się niepotrzebne. Okazuje się, że dobrych, dużych eventów pokerowych wciąż naszym graczom brakuje i wszyscy są głodni gry live w dobrym towarzystwie. Cieszy mnie głównie fakt przyjazdu sporej grupy pokerzystów spoza Warszawy, bo warunki atmosferyczne nie rozpieszczają, więc tym bardziej kłaniam się im nisko, że chce im się ruszać z domu w taki mróz. Nie zabraknie oczywiście całej brygady wesołych głupków ze stolicy, więc zabawa powinna być przednia. Przygotowania do turnieju trwały cały tydzień, odbyły się dwie satelity, z których awans do turnieju zdobyło siedem osób. Teraz mogę powiedzieć, że After Dark jest już gotów na przyjęcie gości i przeprowadzenie turnieju. Jeszcze dzisiaj zapisują się kolejne osoby, więc zapowiada się, że będzie komplet. A osoby, które zdecydują się w ostatniej chwili przyjechać na turniej bez zapisu też jakoś upchniemy. Zapraszam wszystkich chętnych serdecznie! Relacja z turnieju w przyszłym tygodniu.

Jak i dlaczego wykorzystać „efekt Pańki”?

No dobrze, to czas teraz na inne sprawy. Nie mogę oczywiście przejść obojętnie obok genialnego wyniku Dominika Pańki na PCA. Nie będę tu jednak pisał o jego świetnej grze, wielkich pieniądzach, które wygrał czy nawet fakcie, że było to pierwsze historyczne zwycięstwo Polaka na turnieju z cyklu EPT. To wszystko zostało już mocno przewałkowane i każdy czytał to sto razy. Chciałbym jednak poruszyć inny aspekt tego zwycięstwa, mianowicie możliwość medialnego i marketingowego wykorzystania tego sukcesu na rzecz poprawy sytuacji pokera w Polsce. Jestem właśnie po lekturze wywiadu z Dominikiem, który pojawił się dziś na Pokertexas i bardzo, naprawdę bardzo podoba mi się podejście tego chłopaka do sytuacji, w jakiej się znalazł. Coś, co umownie nazwano już na polskich portalach pokerowych „efektem Pańki”, nie musi być jednak jedynie żartem czy śmiesznym porównaniem z Moneymakerem. Do przeciętnego Kowalskiego, który bez sensu gapi się po robocie w telewizor trafiają zazwyczaj bardzo proste, jasne przekazy, które przekazują mu media. W 2009 roku przekaz szedł następujący – hazard to zło, które niszczy życie wielu rodzin, więc musimy z nim walczyć. Minęły cztery lata i oto po zwycięstwie Dominika słuchamy i czytamy w mediach czegoś zupełnie odwrotnego – poker to nie czysty hazard, to gra umiejętności, która wymaga ciężkiej pracy i wysiłku intelektualnego, a w Polsce zabraniają nam w nią grać bez wyraźnych powodów. Na dodatek mówią to te same media, które ten pierwszy przekaz nadawały na przełomie 2009 i 2010 roku! To już jest ogromny sukces, a myślę i mam nadzieję, że to dopiero początek. Przy dobrze skonstruowanej strategii marketingowej można ten przekaz pociągnąć dalej, wyolbrzymić, pokazać skalę problemu. Cieszę się, że Dominik zdaje sobie sprawę z tego, że jest teraz jedyną osobą ze środowiska pokerowego, która ma autentyczną siłę przebicia w mediach i – z całym szacunkiem dla tych osób – ani Góral, ani Michał Wiśniewski, ani Łozo, ani nikt inny nie jest teraz w stanie wygrać dla nas więcej niż on. To on może pójść do telewizji i powiedzieć – byłem na Bahamach i wygrałem prawie półtora miliona dolarów w pokera. Lepszego przekazu dla wspomnianego Kowalskiego nie ma i nie będzie.

Tym bardziej dziwię się głosom w burzliwej dyskusji pod newsem o złożonym projekcie nowelizacji ustawy hazardowej, która tak skutecznie podcięła nam skrzydła od początku 2010 roku. Ja rozumiem, że komuś się może nie podobać frakcja polityczna, która ten projekt złożyła, bo Palikot pewnie zbyt wielu fanów w tym kraju nie ma. Ale chciałbym przypomnieć, że to właśnie partia Palikota bardzo mocno wspiera ruch Wolne Konopie, czyli organizację walczącą o legalizację marihuany w Polsce. Może się to wydać niektórym dziwne, ale marihuana i poker są w bardzo podobnej sytuacji w naszym kraju. U nas nie wolno i zabronione, a już za naszymi granicami wolno i jest legalnie. Jedni i drudzy nie walczą już nawet o samą legalizację, ale o pewną wolność działania, wolność wyboru, co powinno być podstawą prawa w liberalnym kraju. Ale nie o tym chciałem pisać. Ważniejszy w tym wszystkim jest fakt, że ktokolwiek w Sejmie działa (lub przynajmniej stara się działać) na rzecz pokera i od czasu do czasu podnosi medialnie ten problem. Wolny Poker jak by się nie starał, to nigdy nie będzie miał takiej siły przebicia w mediach, jak byle który poseł. I teraz właśnie jest najlepszy czas na taką medialną dyskusję z udziałem życzliwych nam polityków i dziennikarzy. Sukces Dominika w PCA spadł nam cudownie z nieba i należy go wykorzystać do promowania legalizacji pokera w Polsce. Koniec i kropka!

A co na to wszystko nasi pokerzyści? Nagle zewsząd odzywają się głosy, że po cholerę nam ta legalizacja, po co nam te podatki, po co w ogóle ruszać ten temat, jeśli dobrze jest tak, jak jest. Otóż nie jest dobrze, moi drodzy! Nie jest i nie będzie! Powtórzę to, co pisałem w jednym z komentarzy – czy do końca życia chcecie srać w gacie ze strachu przed nalotem czarnych brygad Kapicy albo drżeć o to, czy któregoś dnia wasz poker room nie zostanie czasem „odcięty”, a wy stracicie dostęp do trzymanej tam wygranej kasy? Ja wiem doskonale, że w kilku krajach pomysł na legalizację pokera online nie był zbyt szczęśliwie rozwiązany, bo albo gra się w jedynie na krajowym podwórku, albo płaci się chore podatki. Tak, zdaję sobie z tego sprawę. Ale wy zdajcie sobie sprawę z tego, że lepiej samemu złożyć propozycję, niż czekać na propozycje od kogoś. Nasz rząd już nam raz dał przykład „przemyślanej” strategii podatkowej narzucając nam absurdalne wręcz 25% podatku od wygranych w turniejach organizowanych w kasynach. Raz i według mnie wystarczy. Wolę, żeby teraz propozycje składał ktoś kompetentny. I naprawdę mam w nosie, czy ich autorami będą ludzie z Poker Stars czy jakiegokolwiek innego poker roomu, jeśli sytuacja ma się poprawić.

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

Polscy gracze mają w większości mentalność psa ogrodnika – sam nie weźmie, ale drugiemu też nie da. Może dla większości temat podatków jest ciężki do przełknięcia, ale spójrzmy na to racjonalnie. Kogo ten temat dotyczy? Według mnie podatkami martwić się mogą jedynie gracze zawodowi, bo rekreacyjni pokerzyści grający raz w tygodniu kilka freerolli mają to gdzieś. Zawodowy pokerzysta utrzymuje się z gry, zarabia na niej (no, może nie wszyscy, ale przynajmniej teoretycznie tak to powinno wyglądać), czyli pokerem pracuje na życie. A w każdej pracy płaci się podatki, prawda? Więc co jest w tym dziwnego? A czy zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda sytuacja z dużą wygraną online? Jak wypłacić z poker roomu np. 100.000$ bez wzbudzania niczyjej uwagi? Jak kupić za wygrane z pokera online mieszkanie czy samochód? Po legalizacji pokera takich problemów zwyczajnie nie będzie.

O ile dobrze zrozumiałem wypowiedź Górala, to i tak podatek pomyślany jest tak, żeby to poker room działający w Polsce legalnie płacił podatek od zebranego w naszym kraju rake’u. To już jest w ogóle rozwiązanie absolutnie optymalne, bo każdy gracz uniknie konfrontacji z Urzędem Skarbowym i jego urzędnikami, a swoimi wygranymi będzie się cieszył już legalnie. A nawet gdyby taki projekt nie przeszedł i trzeba by było zapłacić 5% czy 10% od zysku netto, to też chyba wielkiej tragedii bym w takim rozwiązaniu nie widział. Najważniejsze jest to, żeby można było grać, organizować turnieje, nie martwić się o bezpieczeństwo swoich pieniędzy na poker roomach. Przypominam wam też o takiej „drobnostce”, jak to, że w zasadzie wszystkie poker roomy wyszły z Polski ze swoimi działaniami marketingowymi, promocjami itp. Część z nich zablokowała również polskich graczy. Czy naprawdę tego chcemy? Wątpię…

RedBet Poker Open bardzo udany!

Bawiłem niedawno w Wiedniu podczas turnieju RedBet Poker Open, czyli następcy kultowego cyklu turniejów HESOP. Wiedeńskie Montesino jak niewiele innych miejsc nadaje się do organizowania tego typu pokerowych imprez, bo to klub pod każdym względem wyjątkowy – jest zawsze świetna organizacja, pełno ludzi, mnóstwo łatwych żetonów do zdobycia u graczy o bardzo słabych umiejętnościach, pyszna kuchnia i generalnie wszystko co tylko potrzeba jest na miejscu. Niestety, tym razem nie grałem w turnieju (a bardzo żałuję!), lecz prowadziłem relację live z poczynań naszych reprezentantów, którą mogliście oglądać również na Pokertexas. Muszę przyznać, że po raz kolejny duży event w Montesino wypadł wyśmienicie. Na starcie ponad 500 zawodników, gwarantowana pula nagród wzrosła o ponad połowę, na starcie ponad setka Polaków, którzy nie stanowili jedynie tła dla pozostałych graczy, lecz grali w tym turnieju główne role – jednym słowem było o czym mówić podczas relacji. Bardzo żałuję, że w tej dużej grupie polskich graczy zabrakło w zasadzie zupełnie warszawskich pokerzystów, którzy akurat w ten sam weekend grali turniej w After Darku, na którym stawiło się ponad 80 osób. Ale i tak ekipa z Polski była zacna, a mi osobiście było bardzo miło spotkać się po dłuższej przerwie z wieloma kolegami z całej Polski. Znakomicie pomogli mi oni również w prowadzonej relacji, bo każdy z nich chciał mieć swoją chwilę przy mikrofonie i wyszła z tego – mam taką nadzieję – naprawdę ciekawa mieszanka pokerowych rozmów, rozkminek, żartów i przepychanek. Bardzo więc dziękuję chłopakom, którzy towarzyszyli mi przez te kilka dni przy „sitku” – Fizol, Kądziel, Palo, Grzechu, Glory, Bolo i cała reszta naprawdę dali radę.

Turniej był dla naszych graczy z pewnością bardzo udany, choć praktycznie całość wygrał jeden z lokalsów, na dodatek nie prezentujący jakiegoś wyjątkowego skilla. Ale najważniejsze, że kilkunastu graczy skończyło w kasie, a piątka z nich zameldowała się przy stole finałowym. Szkoda mi bardzo Glory’ego, który grał fenomenalny turniej, karty mu ładnie współpracowały i był zdecydowanym liderem przed dniem finałowym, a ostatecznie skończył dopiero dziewiąty, a na pewno miał tam szansę na większy sukces. Glory wrócił do pokera live po dwóch latach i zaliczył świetny turniejowy come back, więc zwycięstwo smakowałoby z pewnością o wiele lepiej w takiej sytuacji.

Już teraz zapraszam wszystkich na kolejne turnieje z cyklu RedBet Poker Open. Pierwszy z nich, mniejszy event, odbędzie się wkrótce w Ostrawie, a kolejny, tym razem ogromny turniej przewidziany jest na przełomie kwietnia i maja w Rozvadowie. Stamtąd najprawdopodobniej będzie również relacja live z polskim komentarzem. Pula gwarantowana w tym turnieju ma wynieść aż 200.000€, co przy wpisowym na poziomie 220-240€ jest z pewnością wielką atrakcją dla graczy.

A na koniec wesoła ekipa z press roomu, która pomagała mi w relacji!

Kod do rejestracji: POKERTEXAS