MegaWkurw

Przejście na turnieje 180 Turbo za $2.5 było dla mnie czymś bardzo ważnym. Wiedziałem, że gracze nie są zbyt wymagający na tym limicie i że można na nich zbudować poważniejszego rolla. Niestety nie wszystko poszło zgodnie z planem. Dokładniej rzecz ujmując wszystko się spierdoliło idealnie najgorzej jak chyba mogło i o tym właśnie będzie w tym cholernym wpisie.

Zaczęło się bardzo fajnie. Rozegrałem ok. 200 turniejów z czego dwa udało mi się wygrać i zaliczyć kilka miejsc TOP 4, czyli tych zdecydowanie najbardziej profitowych. Wyniki były niezłe, utrzymywały się na poziomie ok. 60% ROI. Z jednej strony czułem wiatr w żaglach, z drugiej bardzo poważnie podszedłem do gry i zdawałem sobie sprawę, że niedługo dostanę lekkiego kuksańca.

Konfrontacja z rzeczywistością bardziej przypominała trafienie przez TIRa, ponieważ po paru fajnych sesjach dostałem 150BI w plecy. Wiem, że może nie jestem wybitnym graczem, ale bez przesady. Grając maksymalnie 12 stołów to naprawdę dużo. Ktoś powie: „Po co ryzykowałeś? Powinieneś mieć większy bankroll to byś odrobił.” Jasne. Ryzyko podjąłem ale były bardzo duże szanse na powodzenie tego planu. Niestety nie u mnie, bo ja mam jakoś tak, że wszystko czego dotknę obraca się w konkretne gówno. Ale do rzeczy.

Po każdej sesji odpalałem sobie HM i analizowałem rozdania, które przegrywałem. Wyszło mi, że:

– przegrywam zdecydowaną większość AI w momencie kiedy jestem z przodu,

– przegrywam zdecydowaną większości AI w momencie kiedy mam Coin Flipa,

– zdecydowanie częściej trafiam na Premium Hands przeciwnika w fazie AI.

Pamiętam jak kiedyś denerwowałem się w momencie kiedy moje A9 przegrywało z KJ bo dochodził Król. Nie wiedziałem jakim cudem to możliwe, ale teraz grając więcej niż kiedyś wiem, że to co się działo wtedy to nic w porównaniu do tego co się dzieje teraz. Kiedy KK przegrywa z A9 bo na turn i river dochodzi 99, albo AKs przegrywa z AKo (!) bo przeciwnikowi dochodzą cztery karty do koloru to jest dopiero megawkurw. Oto wykresik:

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

Dobra, zszedłem z $614 do $240 i stwierdziłem że może na razie wystarczy. Zacząłem się zastanawiać na co tu się przesiąść i padło na 18nastki za $1.5. O wyniku chyba nie muszę nic pisać bo cały czas gnębią mnie jakieś bad beaty. Tylko w ostatniej sesji było tego tyle, że zamiast wyjść ostro na plus wyszedłem trochę na minus.

Absolutnie nie piszę tego po to aby się żalić. Chcę Wam przekazać w jakiś sposób swoje odczucia. Dawno nie byłem tak poirytowany i gdzieś tam straciłem cały swój zapał do gry. Z faceta, który ma ścisły umysł, skończył informatykę, a więc ma czysto „naukowe” podejście do pokera stałem się emocjonalnym karłem. Do tego wszystkiego zacząłem grać jakieś swoje B-Game i wszystko to jakoś się konkretnie popierdoliło.

Próbuję się jeszcze jakoś bronić i nie poddawać się w kolejnych kryzysowych momentach. Stwierdziłem, że postaram się zmienić to w jaki sposób obserwuję swoją grę gdzieś z boku i podczas gry nie będę patrzył na wynik rozdania a jedynie na to kto miał przewagę w kluczowym momencie.

Jeśli przykładowo w fazie AI pushnę sobie z jakimś A5 z BTN i sprawdzi mnie jakieś KQ to dalej nie patrzę. Robię sobie coś w rodzaju psychologicznej kotwicy. Podchodzą w ten sposób jeśli przegram dane rozdanie nie zaczynam mieć wątpliwości i nie zastanawiam się czy na pewno dobrze puchnąłem bo to zaczyna być już pewnego rodzaju paranoją.

Na razie lekko się zniechęciłem do gry i postanowiłem, że wykluczę się z gier na 7 dni. Będzie to z jednej strony coś w rodzaju samobicza na plery z drugiej czas, który miałem przeznaczony na grę spędzę na oglądaniu filmów szkoleniowych i na analizie własnej gry. Miejmy nadzieję, że to pomoże i wrócę do gry pełen zapału i nowej pokerowej energii.

Kod do rejestracji: POKERTEXAS