Dziś w Sejmie odbyła się pierwsza debata na temat projektu ustawy hazardowej. Zmusiłem się, żeby ją obejrzeć i powiem szczerze, że mocno tego żałuję. Dlaczego? O tym słów kilka w moim felietonie.
Gdy byłem jeszcze młodym i naiwnym człowiekiem, miałem w głowie mnóstwo ideałów związanych z tym, jak powinna wyglądać władza w państwie. Myślałem bowiem, że mądrzy ludzie, wybrani przez naród, podejmują w imieniu tegoż narodu decyzje, które poprawią warunki bytu społeczeństwa i przysporzą państwu korzyści na wielu płaszczyznach. Wyrosłem już dawno z takich utopijnych myśli, bo za każdym kolejnym rokiem życie przynosi kolejne dowody tego, jak bardzo byłem w błędzie, ale dzisiejsza debata w Sejmie dotycząca projektu ustawy hazardowej wyprała mnie ze wszelkich złudzeń. Rządzą nami idioci, ignoranci, amatorzy, półgłówki, sprzedawczyki i niedorozwoje.
W zasadzie można było przypuszczać, że ta sejmowa debata będzie tak wyglądać. Najpierw podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów Wiesław Janczyk wystęka z siebie założenia ustawy, później na mównicę wejdą po kolei osoby starające się mądrze wyglądać i wypowiadać, a wyjdą tylko na głupków pokazując swój totalny, dramatyczny brak wiedzy w omawianym temacie, padnie kilka pytań (w większości również tych ustawionych od posłów PiS), najczęściej o jakieś kompletne pierdoły, a nie najważniejsze sprawy w tej ustawie, ponownie wejdzie Janczyk, odpowie na pytania w ogóle nie przedstawiając żadnej rozsądnej treści i na tym dyskusja się zakończy. I tak to właśnie wyglądało. Obraz nędzy i rozpaczy. Żenada. Festiwal niewiedzy i ignorancji. Disco polo. Rysiek z Klanu. Skarpety w klapkach.
Z tego ogólnego syfu można było wyłowić jakieś głosy przypominające zdrowy rozsądek, choćby posłów z ugrupowania Kukiz’15 czy Nowoczesnej, którzy zadeklarowali brak poparcia dla tej ustawy w jej obecnym wyglądzie. Ale to kropla w morzu potrzeb. Trójka posłanek w składzie Zuba, Tokarska i Zwiercan wyglądała na sejmowej mównicy równie dobrze, jak 70-letnia Maryla Rodowicz w gorsecie. I wypowiadały się równie mądrze, jak wspomniana Marylka po meczu Polaków z Portugalią na EURO we Francji. Szczytem ignorancji wykazała się posłanka Zwiercan, z zawodu podobno terapeutka uzależnień, która stwierdziła, że z problemem uzależnienia od hazardu boryka się w Polsce ponad dwa miliony osób!!! I takie bzdury wyssane z palca (przepraszam, to są ponoć wyniki badania robionego przez CBOS!) wygłasza przewodnicząca parlamentarnego zespołu ds. rozwiązywania problemów uzależnień! Równie dobrze w poprzedniej kadencji Artur Górczyński mógł mówić z trybuny sejmowej, że w Polsce zawodowo w pokera gra 17 milionów ludzi… Notabene wspomniany Artur w takiej debacie (której niestety zabrakło podczas obrad poprzedniej kadencji) zmiażdżyłby swoja wiedzą i przygotowaniem każdego obecnego na sali posła, a Janczyk uciekałby przed nim ze wstydu w popłochu z Sejmu.
Pytania do projektu ustawy również były totalnie beznadziejne. Szczególnie wystąpienia posłów PiS wyglądały mniej więcej tak, jak zazwyczaj wygląda lajkowanie własnych postów na Facebooku. Jeden głos, który mi się podobał (choć merytorycznie nie był to majstersztyk, bo wspominał coś o polskich mistrzach świata w pokerze, ale to mu darujmy), należał do posła Kukiz’15, Rafała Wójcikowskiego, który ładnie porównał i zaliczył pokera do sportu, wspominając o grze „na wygnaniu”. Zaapelował również o reformę dotyczącą naszej gry. I to by było na tyle logicznych głosów, jeśli chodzi o pokera.
Zabrakło mi w tej debacie wielu pytań, choćby takich:
– dlaczego przy pracach przy projekcie ustawy nie był w ogóle brany pod uwagę postępowy, liberalny i mogący przynieść wiele korzyści dla budżetu projekt Jarosława Gowina?
– dlaczego nie wprowadzamy systemu licencji i nie legalizujemy operatorów online, którzy mogą działać i funkcjonować w wielu innych krajach Unii Europejskiej?
– dlaczego mówimy jednocześnie o ochronie graczy i walce z problemem uzależnienia od hazardu, jeśli w tym samym czasie planujemy zakupić 60.000 automatów do gry, tyle, że państwowych?
– dlaczego ponownie wrzucamy do jednego worka wszystkie gry powiązane z hazardem, co miało już miejsce w 2009 roku?
– dlaczego poker czy zakłady bukmacherskie są traktowane o wiele gorzej niż gra na ruletce, choćby pod względem opodatkowania tych gier (poker 25%, zakłady 12%)?
Pytań są dziesiątki, jeśli nie setki. Padło ich co najwyżej kilkanaście, a te, które padły były w moim odczuciu w 99% beznadziejne. Jeszcze gorzej wypadły odpowiedzi ministra Janczyka, bo wmawianie ludziom w żywe oczy, że poker zostaje „uwolniony”, a przepisy dotyczące tej gry zliberalizowane, to jest już jawny skandal, mydlenie oczu i zwykłe skurwysyństwo ze strony polityka opłacanego przez podatników.
Ja już nawet nie będę tu wspominał o ogólnym poziomie inteligencji, sposobie wypowiadania się, prezencji na mównicy, bo ta banda przepłacanych nierobów nie potrafi nawet czytać z kartki leżącej im przed nosem, nie mówiąc o umiejętności swobodnego formułowania własnego (tu chyba przesadziłem) zdania. Wspomniane posłanki Zuba i Tokarska czytały chyba z tej samej kartki, którą miał przed sobą Janczyk na początku debaty, bo stękały słowo w słowo to samo.
Wnioski po obejrzeniu tej debaty są niestety zatrważające. Nie ma żadnych szans, aby ten projekt w naszym Sejmie upadł. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Poprze go nawet PO, a połączone siły Nowoczesnej i Kukiz’15 nie wystarczą, żeby wprowadzić tam nawet kilka dodatkowych przecinków. Jesteśmy skazani na kolejny bubel prawny, który na lata zablokuje rynek hazardowy w Polsce. Uratować nas może jedynie Komisja Europejska, której pomysł na państwowy monopol może się jeszcze nie spodobać. Potem wessie nas czarna dziura. Jak mawiał pewien kandydat na prezydenta – nie będzie już niczego.
Podczas słuchania całej tej debaty nurtowało mnie jeszcze jedno pytanie – gdzie, do cholery, jest wicepremier Jarosław Gowin? Jego nieobecność bardzo mi się kłóci z faktem, że jeszcze chwilę temu zapowiadał proponowanie zmian do projektu ministerialnego. Czyżby już się poddał? Zapomniał? Bo my nie zapomnieliśmy, co nam jeszcze kilka miesięcy temu obiecywał…
Całą debatę możecie obejrzeć tutaj (start o godz. 15:15). Ale osobiście nie polecam. Szkoda czasu i nerwów. Jeśli chcecie mieć styczność z czymś z cyklu „cała wieś śpiewa i tańczy”, to pojedźcie sobie do Świebodzina obejrzeć pomnik. Ten przynajmniej nic nie mówi.



![WPT Global: rozpoczęły się satelity do Polish Poker Championship w Bratysławie [darmowe turnieje] WPT Global Polish Poker Championship](https://pokertexas.net/wp-content/uploads/2026/09/800x533-3-100x70.jpg)