Leangains czyli jak grać w pokera i być zdrowym

11

Witam po dłuższej przerwie!

Niestety na początku czerwca nie znalazłem czasu aby dodać notkę podsumowującą maj (pomimo tego, że zacząłem pisać już na początku czerwca dopiero teraz udało się ją skończyć). Przyczyn było kilka ale w sumie skupię się tylko na jednej, ściśle związanej z pokerem. Od maja w końcu podkręciłem volume i gram tyle ile rzeczywiście bym chciał. Niestety skutkiem ubocznym jest nieco mniejsza ilość wolnego czasu ale jak to zwykle bywa, coś za coś.

Rozliczenie maja

Jak wspomniałem w poprzednim wpisie, maj rozpoczął się dla mnie bardzo dobrze. Odrobiłem z nawiązką wszystkie straty kwietniowe i z sitów (stawki głównie 2.5$ i 8$) odnotowałem całkiem fajny profit wynoszący jakieś 4k$. Spora część została „przejedzona” przez MTT, w których miałem kilka deepów ale niestety brakowało tego ostatniego flipa (najbardziej bolesny chyba w The Hotter 75$ gdzie przy około 20 left miałem sytuację JJ vs AK z pulą 50bb) i w sumie zawsze kończyło się na wygraniu kosza wafli zamiast fajnych pieniędzy. Ale nic to, w końcu się uda 🙂

Statystyki z maja:

Ilość sesji: 24

Ilość turniejów (wszystkich, nie tylko sitów): 2470

Turnieje/sesja: 102.91

Z powyższych cyferek jestem niezwykle zadowolony. Fajnie, że udało się plan minimum wykonać z prawie 25% zapasem. Dodatkowo zrobienie takiego volume zaowocowało wyrobieniem platyny więc zawsze to będzie parę dolarów więcej z rb. Maj jest też pierwszym miesiącem kiedy zacząłem grać turnieje za 15$. Jestem bardzo mile zaskoczony poziomem graczy w tych turkach bo nie jest on wcale jakoś mocno wyższy od turniejów za 8$. Wiadomo, próbka jeszcze mała bo kilkaset turków ale na pierwszy rzut oka raczej bez problemu powinienem robić na nich profit. Większość regularsów jest tych samych co na 8$, struktura ta sama więc dosyć dobrze się na nich czuję. Do tego jeszcze znacznie łatwiej spotkać szczurujących graczy co sprawia, że w finałowej fazie turka agresja bardzo popłaca.

Wykres z 15$ jedynie jako ciekawostka jak to wygląda na chwilę obecną. Ciężko o miarodajność po takiej ilości turków 🙂

Dwa cele pozapokerowe z maja omówię trochę niżej.

Bieganie

Pod koniec maja udało mi się zrealizować drugą część z mojego planu biegowego. Plan zakładał, że po 20 tygodniach mam bez problemu przebiec 60 minut. Udało się to osiągnąć w pierwszym dniu 17 tygodnia kiedy stwierdziłem, że nie ma sensu trzymać się planu skoro mogę biec (bez tej jednominutowej przerwy po 40 minutach) i nie sprawia mi to żadnego problemu. Biegłem wtedy bez przerwy przez 70 minut z czego byłem mega zadowolony i pochwaliłem się chyba każdemu znajomemu gdyż 17 tygodni wcześniej nikt by raczej nie sądził, że będę w stanie kiedykolwiek tyle się ruszać ;))

Plan biegowy uważam za zrealizowany i obecnie biegam bez żadnego konkretnego planu. Po prostu wychodzę pobiegać i z każdym kolejnym tygodniem staram się wydłużyć trasę aby czas wysiłku był coraz dłuższy. W tym tygodniu było to ponad 90 minut ciągłego biegu. Robię w tym czasie około 13km.

Wyniki te sprawiły, że pojawiła się pierwsza myśl o spróbowaniu swoich sił w jakichś zawodach. I tak 31 sierpnia zaliczę swój debiut w biegu na 10km. Oczywiście celem jest wyłącznie dobiegnięcie do mety w czasie przewidzianym przez organizatorów (150 minut) co powinienem uczynić bez większego problemu 🙂

W majowym odcinku bloga pisałem także o uzupełnieniu treningów o inne aktywności niż tylko bieganie. Mój wybór padł na trening siłowy niemniej nie tak to sobie wyobrażałem. Treningi są dosyć nieregularne i prawdę mówiąc nie mogę powiedzieć, że trenuję bo było by to dosyć spore nadużycie. Aczkolwiek jest chęć poprawy i zobaczymy co z tego wyjdzie 😉

Dieta

W związku ze swoim celem rocznym (70kg na koniec roku) postanowiłem przestać polegać wyłącznie na diecie „żreć mniej” i bieganiu (chociaż ta kombinacja i tak dawała dobre rezultaty dla osoby, która wcześniej nie ruszała się w ogóle i jadła wszystko co wpadło jej w ręce).

Przeglądając jakieś strony internetowe traktujące o zdrowym stylu życia, odżywianiu etc. natknąłem się na dietę o nazwie Leangains. Autor tej diety burzy dotychczasowy pogląd na tzw. „słuszne odżywianie” i obala wiele powtarzanych przez wszystkich mitów.

Założenia diety są bardzo proste. Dzielimy sobie cykl dobowy na dwa okna. Pierwsze okno to tzw. okno postu, w którym ilość przyjmowanych przez nas kalorii wynosi ZERO. Drugie okno jest oknem, w którym upychamy wszystkie kalorie jakie mamy spożyć w danym dniu. Nie jestem dietetykiem ani specjalistą od żywienia niemniej z tego co wyczytałem chodzi o to, że im dłużej nic nie jemy tym bardziej spada nam insulina (hormon odpowiedzialny za spalanie tłuszczu). Po około 18h jej poziom jest już tak niski, że tłuszcz się z nas dosłownie wylewa. A jak pokazały badania autora nie ma to znaczenia czy przyjmiemy x kalorii w 3 posiłkach w oknie 4-godzinnym czy 6 posiłkach w oknie 8-godzinnym.

To co opisałem powyżej to bardzo telegraficzny skrót. Jeżeli kogoś te kilka zdań zainteresowało to odsyłam do poniższego wątku:

http://www.kfd.pl/leangains-intermittent-fasting-169479.html/

W związku z tym, że dieta jest polecana przez osoby uprawiające amatorski bo amatorski ale jednak bodybuilding (a kto jak kto ale oni z diety muszą uczynić stan umysłu :P) jako coś rewelacyjnego to zamierzam sam spróbować i zaczynam od dzisiaj.

Jako, że jestem na redukcji najlepsze dla mnie będą proporcje 20/4 tj. 20h postu i 4h ładowania kalorii.

Plan dnia ułożyłem następująco:

9:30 – 10:00: Pobudka

10:00 – 12:00: Aktywność fizyczna. Będą to akurat ostatnie 2h okna postu gdzie efektywność ćwiczeń powinna być największa

12:00 – 16:00: Okno gdzie spożywam kalorie

16:00 –  2:00: Sesja pokerowa

Plan oczywiście jest mega uproszczony ale nie ma sensu chyba rozpisywać się co będę robił w dni kiedy nie gram w pokera albo w dni kiedy nie biegam. Ma to być jedynie poglądowy schemat.

W świetle tych dietetycznych rewelacji mam nadzieję, że ten schemat będzie w końcu doskonałym pogodzeniem zdrowego trybu życia z trybem życia osoby, której główne zajęcie odbywa się w tak „dziwnych” godzinach. Mam nadzieję, że będzie się czym pochwalić za kilka tygodni 🙂 Zdjęcie „przed” już zrobione 😀

Sity 180 osobowe

Na koniec małe podsumowanie jako, że w ramach stejka zbliżam się do końca czyli 10.000 gier. Jako, że turnieje MTT i sity 3.5$+R były jedynie krótkim eksperymentem poniższy wykres ograniczy się jedynie do sitów turbo z wpisowym 2.5$-15$.

Zagrałem ponad 8000 sitów z ROI oscylującym w granicach 20%. Patrząc na wyniki regów z topa leaderboardu na sharkscopie jest to bardzo dobry wynik, z którego mogę być bardzo zadowolony.

Poniżej jeszcze wykres z samych ósemek, które są obecnie moimi głównymi turniejami (2.5$ już prawie nie odpalam a 15$ odpalają się nieco wolniej).

Tak to mniej więcej wygląda. Czerwiec to kontynuacja grindu sitów 8$/15$. Dogadałem się ze stejkerami na przedłużenie deala na całkiem fajnych (myślę, że dla obu stron biorąc pod uwagę wyniki i kręcone volume) warunkach i mam zamiar dalej grać na stejku zanim nie osiągnę bankrolla pozwalającego na komfortową grę wspomnianych wyżej stawek. Teoretycznie mógłbym już je grać swoim bankrollem ale raczej nie byłaby to komfortowa gra więc wolę bezpieczniejszą opcję z mniejszym profitem. Zwłaszcza, że jak widać w końcówce ogólnego wykresu, ostatni tydzień to downswing na 1500$ (jakieś 170-180 avg. bi) więc muszę się jeszcze przyzwyczaić do takich swingów ;)) Aczkolwiek jest z tym coraz lepiej i pojedynczymi wynikami przejmuję się coraz mniej będąc dosyć pewnym swojej gry 🙂

Cele na czerwiec:

– minimum 20 sesji

– minimum 2000 turków

– dalsze bieganie na coraz dłuższych dystansach i wspomniana dzisiaj dieta

Dzięki za uwagę i pozdrawiam,

Maverick

Poprzedni artykułSheldon Adelson kontra poker online
Następny artykułWSOP: Powrót Jeffa Madsena, bransoletka Lindgrena

11 KOMENTARZE

  1. Wysiłek fizyczny po 18 godzinach nie jedzenia? Jak dla mnie to nie ma szans powodzenia. Wysiłkowi po nie zjedzeniu śniadania jest ciężko podołać a co dopiero 18h. Jak dla mnie to przy pierwszej intensywniejszej próbie biegania skończy się omdleniem. Kolaże czy maratończycy nie tylko jedzą obfite śniadania, ale w czasie biegu czy jazdy przyjmują węglowodany bo inaczej się nie da

  2. jak nic nie jesz to na 1 ogien spalaja sie miesnie a potem tluszcz , wiec jest to dobra metoda jak ktos nie ma miesni … jak chcesz chronic miesnie trzeba to robic z glowa i stosowac bardziej wyszukane diety i do tego duzo bialka i bcaa 🙂

    • Tylko, że to w zasadzie nie jest dieta ale sposób odżywiania.

      Kilka osób z forum kfd już ją stosowało (nawet na robieniu masy) i żadne mięśnie im nie pozanikały. Bo na dobrą sprawę z jakiej racji miałyby znikać skoro dostarczasz im niezbędne składniki 🙂

    • dlatego w leangains zalecane jest branie aminokwasow BCAA , jednak z tego co pisza bcaa powoduje tlumienie homoromu wzrostu , wyrzut insuliony i oslabi spalanie tkanki tluszczowej, z tym ,ze nie moge znalezc nigdzie w jakim stopniu to sie dzieje ;p

  3. W ŻYCIU LICZĄ SIĘ TYLKO KALORIE I MAKROSKŁADNIKI. Co do odchudzania na IF’ie to ja mogę odpowiedzieć na parę pytań. Najlepiej zacząć 8h okna jedzenia reszta post. po dwóch tyg 6-18. po miesiącu 4-20. Najważniejsza sprawa jest obliczenie zapotrzebowania kalorycznego na dzień, podzielić to odpowiednio % na węgle, białko i tłuszcz. Można chudnąć jedząc w KFC czy MC 🙂 pzdr

    • Też tak chciałem ale obecny tryb życia niespecjalnie mi pozwala na 8-godzinne okno. Spróbuję od razu 20/4. jak się uda to fajnie, jak nie to będę kombinował 😉

  4. ” im dłużej nic nie jemy tym bardziej spada nam insulina (hormon odpowiedzialny za spalanie tłuszczu). Po około 18h jej poziom jest już tak niski, że tłuszcz się z nas dosłownie wylewa.’

    nie rozumiem, hormon odpowiedzialny za spalanie tluszczu spada , a potem tluszcz z nas sie wylewa ? chyba jak hormon ten spada to tluszcz sie wolniej powinien spalac 😛

    i jak moze nie byc roznicy gdy jemy 6 posilkow po 500 kalorii a 3 posilki po 1000 kiedy dzieki temu mamy wieksze spalanie tluszczu ? Moglby ktos mi to lopatologicznie wytlumaczyc, bo chyba jestem jakis niekumaty ;p

    • Szybko pisałem i faktycznie wyszło trochę niezrozumiale. W tym calu odsyłam jednak do artykułu z linka.

      Ale z tego co wyczytałem insulina jest odpowiedzialna za zatrzymywanie tłuszczu w komórkach. Dlatego jej niski poziom sprawia, że spalanie jest bardzo efektywne. Rzeczywiście sformułowanie „odpowiedzialna za spalanie tłuszczu” jest zbyt dużym skrótem myślowym. Wybacz niedociągnięcie.

      Co do drugiej kwestii to nie chodzi o to, że jak zjesz 3x 1000kcal to uzyskasz jakieś lepsze efekty. Dzisiaj 99% dietetyków powie Ci „Jedz 6 posiłków dziennie gdyż jest to jedyna słuszna metoda zdrowego odżywiania”. Autor diety obala tę tezę twierdząc, że w organizmie zajdą niemal te same procesy zarówno przy 6 posiłkach po 500 kalorii jak i 3 posiłkach po 1000 kalorii. Zatem nie chodzi o to, że 3×1000>6×500 albo odwrotnie tylko o to, że jest to dokładnie to samo. Chodzi o to żeby się nie bać jakichś negatywnych skutków gdyż ich nie będzie. Jest to o tyle kluczowa sprawa, że skoro możemy bez straty na zdrowiu jeść mniej posiłków dziennie w krótszym okresie czasu to jesteśmy w stanie dojść do tych 18h postu gdzie nasza insulina spadnie do pożądanego przez nas poziomu co umożliwi nam efektywne ćwiczenia.

      Przynajmniej ja tak to wszystko zrozumiałem 🙂 Ale tak jak mówię. Nie jestem raczej kompetentną osobą do tego typu wypowiedzi więc ograniczę się do tych kilku zdań a zainteresowane osoby jeszcze raz odsyłam do linka (tam też są te wszystkie medyczne kwestie) albo do wyszukiwarki. Jest już sporo materiałów o tym sposobie odżywiania się.

    • niestety pan Maverick zupełnie wszystko przekręcił w tekście. Wzrost insuliny->wzrost gromadzenia tłuszczu (insulina nie jest odpowiedzialna za spalanie tłuszczu tylko gromadzenie między innymi, bo ma masę innych zastosowań). W diecie leangains (interminent fasting(IF)) chodzi o to, że w okresie głodówki rośnie poziom hormonu wzrostu, który odpowiada m.in za spalanie tłuszczu oraz regeneracje naszego ciała. Poza tym taka dieta powoduje że nasze organizmy same uczą się uzyskiwać energię z tłuszczu który na sobie nosimy. Sam stosowałem i znów zacznę bo to naprawdę działa – jedynie pierwsze 3-4 dni są ciężkie bo organizm musi się dostosować do nowego systemu i do produkcji glukozy z własnych zapasów (w procesie glikogenezy). Poza tym tak naprawdę to to nie jest dieta tylko sposób spożywania posiłków. Jemy mniej więcej tyle samo tyle że posiłki są większe ale rzadsze. Co kto lubi – ja lubię się najeść:) Nawet kosztem tego że później pogłoduję..

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.