Kristen Bicknell – Bycie najlepszą kobietą to dla mnie za mało

0
264
Kristen Bicknell - od cashówek do turniejów

Kristen Bicknell opowiada o swojej karierze, przejściu z pokera online do gry live i swoich ambitnych planach na przyszłość. 

Tylko w 2019 roku Kristen Bicknell wygrała już 328.500$ za 11. miejsce w PokerStars Players Championship, 209.010$ za 6. miejsce w 100.000$ No Limit Hold’em podczas Aussie Millions i 118.000$ za 5. miejsce podczas US Poker Open.

Pokerzystka przekroczyła tym samym granicę 3 mln dolarów wygranych w turniejach live. Co ciekawe, przed swoim pierwszym sukcesem na WSOP, gdy w 2013 roku wygrała 1.000$ No Limit Hold’em Ladies Championship, Bicknell żyła praktycznie tylko z rake’u, który wypracowywała sobie grając na 24 stołach jednocześnie na PokerStars.

– Rakeback był moim całym zarobkiem. Przez trzy lata wychodziłam z gry praktycznie na zero. W pierwszym roku byłam trochę stratna, ale to i tak wielkie osiągnięcie. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jak ciężko jest grać tyle godzin na tylu stołach i nic nie stracić.

Przełomowe dla jej kariery było zdobycie bransoletki WSOP. Wtedy poczuła gry live i zobaczyła, że nie musi grać na 24 stołach online, żeby wychodzić na zero. W grach cashowych na żywo szło jej o wiele lepiej, a grała na o wiele wyższych stawkach.

– Zaczęłam grać w pokera live na wysokich stawkach i uświadomiłam sobie, że wygrywanie w nich jest w moim zasięgu. Poza tym gra na żywo zaczęła mi się bardzo podobać, więc powoli zaczęłam coraz mniej grać online, a coraz więcej live. Ponieważ miałam tyle doświadczenia i grałam w tylu najróżniejszych rozdaniach, to dobrze wiedziałam co mam robić w większości sytuacji. Myślę, że nawet będąc niewielkim przegranym na stawkach 1$/2$ online, możesz naprawdę dobrze radzić sobie w grach live.

Przejście do gier na żywo było proste. Tym bardziej, że skupianie się tylko na jednym stole pozwoliło mi podejmować o wiele lepsze decyzje. Widziałam miliony rąk, więc nie było sytuacji, która wprawiłaby mnie w zakłopotanie.

Poza tym bycie kobietą przy pokerowym stole na pewno daje przewagę. Muszę być za to wdzięczna. Poza tym to fajne. CHoćby z tego powodu myślę, że poker live jest dla mnie lepszy.

Drugą bransoletkę wygrała trzy lata po pierwszej. W 2016 roku nie miała sobie równych w turnieju 1.500$ No Limit Hold’em Bounty. Za zwycięstwo otrzymała ponad 290.000$. Był to również moment, w którym jej turniejowa kariera w zasadzie eksplodowała.

– Gdy zdobyłam drugą bransoletkę, to chwyciłam turniejowego bakcyla. Uświadomiłam sobie jaka to wspaniała zabawa. Poza tym nie czułam tej presji grindowania, gdy czułam się, jakbym zarabiała godzinową stawkę.

Kristen Bicknell z roku na rok jest najlepszą pokerzystką w większości rankingów, ale jej ambicje sięgają jeszcze wyżej.

– Nie podoba mi się to, że jestem klasyfikowana jako najlepsza pokerzystka, ale zarazem jestem dopiero na 50 pozycji na świecie. Czy jakoś tak. Chcę być w dziesiątce najlepszych graczy, sięgnąć szczytu. Chcę być najlepszym graczem, a nie tylko najlepszą kobietą. Dlatego czasem denerwuje mnie nawet ten tytuł.

Kristen Bicknell - PP MIllions Grand Final

I chociaż Bicknell nie lubi łatki najlepszej pokerzystki, to jednak chce być wzorem do naśladowania dla kobiet, które myślą o grze w pokera.

– Byłabym zachwycona mogąc mieć pozytywny wpływ na kobiety w pokerze. To jeden z powodów, dla których gram. Chcę reprezentować kobiety w pokerze. Jennifer Harman jest moją ulubioną pokerzystką. Jest wspaniała. Idziesz do Bellagio, a ona tam grinduje. To rewelacyjne.

Chociaż wydaje się, że Bobby’s Room to jeszcze odległa dla niej przyszłość, to jednak Kristen Bicknell ma sporą szansę, by stać się turniejową wersją Harman. Jest jedną z nielicznych kobiet, która pojawiła się na scenie high rollerów. Nie każdemu to się jednak spodobało.

– Moje wejście w świat high rollerów wywołało mieszane reakcje. Z jednej strony wiele osób wspierało mnie w tym i okazało szacunek. Z drugiej strony były też osoby, które wyraźnie dawały do zrozumienia, że nie należę do tego świata i nie powinnam w nim być. Trzeba jednak ignorować hałas z zewnątrz. Staram się więc nie przejmować tym, co ludzie mówią, i po prostu robić swoje.

Co sprawiło, że pokerzystka tak świetnie radzi sobie w grze live? Jedną z rzeczy jest to, co Phil Hellmuth nazywa „białą magią”. Bicknell ma na to jednak inne określenie.

– Myślę, że to intuicja. Jestem empatyczna i potrafię dostroić się do energii czy emocji innych. Zdecydowanie korzystam z tego w pokerze. To jeden z elementów, który sprawia, że gra na żywo jest tak fajna: próba czytania ludzi.

Bicknell zarobiła ponad 3 mln dolarów w turniejach live, zdobyła dwie bransoletki WSOP i zaliczyła kilka występów na stołach finałowych World Poker Tour. Ale to dla niej wciąż mało. Jej przyszli rywale mogą zacząć się bać, bo pokerzystka zamierza jeszcze podkręcić tempo.

– To za mało. Zapomniałam już o tych sukcesach. Tak to wygląda w pokerze: wygrywasz jeden turniej, w następnym odpadasz i już czujesz, jakby tamta wygrana nigdy nie miała miejsca.

Analiza rozdania: nie podejmuj niepotrzebnego ryzyka

    Poker to jedno z moich licznych zainteresowań. A o każdym z nich lubię też pisać, co robię już od kilku lat.