„Kiedy byłem donkiem…” – Chris Klodnicki

0
308

„Kiedy byłem donkiem…” to cykl, w którym profesjonalni pokerzyści wspominają dni, kiedy ich gra pozostawiała jeszcze wiele do życzenia. Dzisiaj Amerykanin Chris Klodnicki, znakomity gracz sceny turniejowej – tak online, jak i tej na żywo.

Chris Klodnicki przygodę z kartami rozpoczął w liceum, a pasję do pokera podłapał od swojego starszego brata, który nauczył go podstaw gry. Mimo że Klodnicki zdobył dyplom z finansów na uniwersytecie w Lehigh, zwyciężyło zamiłowanie do pokera – Amerykanin właśnie z nim postanowił związać swoją przyszłość i przeszedł na zawodowstwo.

Powiedzieć, że była to dobra decyzja, to nic nie powiedzieć. Klodnicki to obecnie jeden z bardziej utytułowanych graczy pokerowej sceny, który może pochwalić się prawie 9.500.000$ wygranymi w turniejach live oraz 2.500.000$ w grach online.

32-latek może pochwalić się chociażby dwoma drugimi miejscami w prestiżowych eventach festiwalu World Series of Poker: Poker Players Championship z 2012 roku (896.935$) i One Drop High Roller z 2013 roku (2.985.495$), a także tegorocznym zwycięstwem w bransoletkowym turnieju No Limit Hold'em z wpisowym 1500$ (428.423$).

Chris Klodnicki

Zabawa przy stołach

W pierwszych latach po boomie wywołanym przez Moneymakera, poker był na tyle łatwy, że moje słabości nie były zbyt widoczne. Powiedziałbym wręcz, że w tym okresie moim największym błędem było to, że nie poświęciłem pokerowi większej ilości czasu. Zdecydowanie powinienem wykorzystać fakt, jak robiło to wielu innych, że gra stała wówczas na bardzo niskim poziomie. Nie trzeba było wytężać swojej dyscypliny czy uwagi, można było za to dobrze się bawić przy stołach, a i tak po drodze wygrywać mnóstwo pieniędzy.

W okresie boomu, poker pozwalał graczom na bardzo wiele.

Mogłem nawet pić w czasie sesji, a i tak uchodziło mi to na sucho. Pamiętam, że pewnego razu obudziłem się po długiej nocy ostrego picia i zobaczyłem, że na moim pokerowym koncie pojawiło się dodatkowych 20.000$, o których kompletnie nie pamiętałem. Jednak kiedy gra stawała się coraz trudniejsza, trzeba było pożegnać się z tymi wszystkimi bonusami.

Klodnicki opowiada również o swoich kłopotach z grą Razz.

Ale jeśli mowa o konkretnych pokerowych konceptach, z którymi miałem problem, to muszę wspomnieć o grze Razz. Kiedyś niespecjalnie znałem jej zasady, nie rozumiałem na przykład, że drawy są tak naprawdę silniejsze od gotowych rąk. W turnieju Razz podczas WSOP w 2008, którego zakończyłem ostatecznie na drugim miejscu, popełniałem całą masę okropnych błędów. Cały dzień zajęło mi, aż pojąłem mniej więcej, jak powinno się grać. Mimo to jakimś cudem udało mi się zakończyć turniej na bardzo wysokim miejscu.

    Przygodę z pokerem zaczął chwilę po osiemnastce, przygodę z pisaniem - dużo wcześniej. W chwilach wolnych od jednego i drugiego czyta, kibicuje Tottenhamowi i słucha Depeche Mode.